I had a dream, but never mind

 – True Detective II

Pierwszy sezon obejrzałam baardzo dawno temu i podobał mi się! O drugim mówili, że słaby, ale że trzeci znowu dobry. No więc ruszyłam! Nie przepadam za Farrelem, ale dobrze mi się ten drugi  oglądało. I jest kilka momentów niezłych. Kiedy jeden z głównych bad guyów, który zresztą jest dobry rozmawia z małym chłopcem i mówi mu: Każdy w życiu ma momenty, bo których musi zacząć życie od nowa. Które dzielą życie na PRZED i PO. Ja miałem takich pięć. Zaczęłam sobie potem o tym myśleć i naliczyłam w moim trzy… Nie jakieś dramatyczne, ale przełomowe. Takie o których myślisz o sobie sprzed przemiany z pewną taką pobłażliwością. Jeśli macie dzieci to pojawienie się pierwszego z pewnością takim momentem jest. Wrzucę Wam Cohena, którego piosenka otwiera każdy odcinek drugiego sezonu, bo dobry to kawałek:

<>

Dziś mam szczepienie, później wbijam się na jedno szkolenie, a jutro rano jadę z dziećmi na ferie! Nie na długo, bo ten kalendarz szczepień dość skutecznie mnie ogranicza, więc wracamy w poniedziałek (wtedy relacja :). Miało być więcej śniegu, a tu idzie jakaś odwilż, ale damy radę!

Wrzucę Wam fotki po zmianie u Mieszka. Zrobiłam je w DZIEŃ, bo babcia chciała, żeby jej przesłać, więc wrzucę i tu. Tak jak mówiłam: zmieniły się  proporcje pokoju, stał się taką długą kluchą, ale można się do tego przyzwyczaić.

Pudło z klockami wylądowało pod lustrem, jedna szuflada została zapełniona tym co było w płaskim pudle POD dotychczasowym łóżkiem, czyli wycinkami, magazynami przyrodniczymi i gazetowymi encyklopediami. Używamy ich do tworzenia projektów do szkoły. Druga szuflada będzie na KOCE. Szmaciany kufer, który wcześniej się MIEŚCIŁ w tym pokoju, wyleciał do mojej sypialni (po prawej od toaletki) i załadowałam go stertą książek, które leżały na szafce. Książki przerzucę na dół, jak kiedyś kupię regał (plan na 2020). Uff…