Big Bed (BB) na styczeń!

Lubię mój dom. Wiem, że w kółko o tym piszę, ale lubię. W weekend przyszło mi do głowy, że jak nie mam dzieci to główna różnica (obok większego ładu) jest to, że kąpię się przy otwartych drzwiach łazienki. W łazience słychać jak wieczorem za ścianą brzdąka na gitarze sąsiad. Ładnie – też to lubię. Z drugiej strony domu brzdąka syn drugich sąsiadów i wbrew temu jak oceniają go dziewczyny, też nieźle mu idzie (chociaż ojciec niepotrzebnie kupił mu wzmacniacz).

Dla domu, na styczeń, jest łóżko dla Mieszka. Wiem, że jest za duże i przytłoczyło ten mały pokoik, ale w tamtym spał z podkulonymi nogami. W jednym końcu była poducha, w drugim pluszaki i młody się NIE mieścił. Skręcanie trwało dwa dni i było najtrudniejszym z mebli z jakim miałam do czynienia. Łóżko można wysunąć i powstanie ŁOŻE wielkości mojego. Może więc jak będzie większy i wywalimy klocki to dostanie WIĘKSZY materac i jego cały pokój wypełni przestrzeń do spania 🙂

Łóżko jest prezentem urodzinowym jaki dostał od dziadków. Poprzednie łóżko wystawiłam na oddam, na olxie i plusem takiej formuły jest to, że w ciągu kilku godzin ktoś przyjechał i zabrał (wiem, że można było sprzedać, ale TO by trwało, była by masa pytań, typu czy można rozkręcić, albo w jakim DOKŁADNIE jest stanie). Tamto łóżko Mieszko miał po Lilianie. Tylko, że Liliana miała białe, a dla niego przemalowaliśmy na niebiesko.

Before&after (muszę jeszcze przerzucić to co było w pudełkach pod łóżkiem do szuflad).