z kopyta (nowy tydzień)!

Razem z tortem, przewieziona została też kotka. Do dziadków. Wczoraj. Nie było łatwo ją złapać, potrzebny był mój brat i rany kłute mamy oboje. Ja to mam dziś tak lewą dłoń opuchniętą, że nie bardzo mogę palce zginać :/ Fukała, skakała, lecz w końcu JĄ zapakowano i po raz kolejny zmieniła lokum. Wątek będzie wracał, babcia bardzo się ucieszyła i może TAM się ten koci los ułoży. W nowym miejscu CHWILĘ siedziała w kuble na papier, a potem wyskoczyła!

<><>

Nowy tydzień rozpoczęłam zwinięciem dywanu w pokoju Mieszka i wywiezieniem go razem z maglem do pralni. Odbiór za tydzień i do tego czasu powinna się dokonać metamorfoza pokoju młodego 🙂 Urodziny dla kumpli BĘDĄ, ale ponieważ będą na świeżym powietrzu czekamy aż za oknami będzie wystarczająco ZIMOWO. Prognozy na najbliższe dwa tygodnie tego nie zapowiadają. Mrozy, a i owszem, ale śnieg nie koniecznie.

Btw. Łucja w sanatorium urządza seanse z horrorami. Obserwuje uważnie promocje w swojej telefonii komórkowej i wyczaiła jakiś wielki zestaw internetu. Ma więc moje kody do HBO, zbiera na swoim i sąsiednim łóżku GRUPĘ (siedmiu??) osób i WSZYSCY patrzą w ten mały ekranik JEJ komórki postawiony na stoliku pośrodku pokoju 😀

Ach, i w tym tygodniu składam też choinkę. Błyskawicznie minęły te święta, mam przepiękną choinkę w tym roku i jeszcze mi się nie znudziła, ale igiełek pod nią już pełno!