Kolce

Pierwszym tegorocznym gadżetem sportowym są KOLCE na buty do biegania. Biegam sobie w te sobotnie poranki na parkrunie w lesie (tak jak na fotce wyżej) i czasem jest ŚLISKO. Stawiasz tę stopę ostrożnie, z bieganiem to za wiele wspólnego nie ma, a na metę docierasz zmęczony… Aaaale, okazuje się są specjalne gumowe nakładki, które naciąga się na buty. Taki wynalazek ma większość biegaczy, a do kupienia jest to chyba w każdym sportowym sklepie. Bardzo mi się to podoba i nawet pokazywałam dziadkowi, który zimą boi się, że się poślizgnie, gdy wyjdzie przed dom, że coś takiego JEST. Pasuje to na każdy but, kupuje się to w rozmiarze pasującym do Twojej stopy i jest świetne!

W sferze biegania udało mi się TEŻ wczoraj dotrzeć na spotkanie mojego starego biegowego klubu. Ostatni raz byłam z nimi rok temu, potem skończyły mi się wolne poniedziałki i przestałam chodzić. W międzyczasie wykruszył się sportowy sponsor imprezy, ale pacerzy działali dalej. Układ pozostał bez zmian, czyli w poniedziałki budowaliŚMY siłę biegową (w środę są speed runy, czyli bieganie krótkich odcinków w szybkim tempie, a soboty long runy czyli biegi powyżej 10 km). Wzmacnialiśmy brzuch, robiliśmy ćwiczenia w parach i pracowaliśmy nad koordynacją :)) Są wspaniali. Spróbuję jeszcze raz w przyszłym tygodniu na te spotkanie dotrzeć!

<><>

I żeby nie było tak, że tylko o sporcie, pokażę Wam moje kwiatki. Kupiłam je w sklepie na K jak wracałyśmy z Łucją z gorsetem do domu. Panna bąknęła, że chce róże, ale róże były po 15 zeta, goździki za 8, a żonkile po 4! Lubię takie wiosenne akcenty w zimie 🙂 Btw. wyższe zdjęcie sprzed dwóch dni, niższe z dziś rano. Miaustra kompulsywnie podgryza wszystko co zielone :/