Ałć na A-PSIK!

21-go pojechałam do mojej ulubionej apteki i powiedziałam:

  • Dostałam dziś taką receptę, na kiedy to mogę mieć?
  • Kiedy jest szczepienie?
  • 2-go stycznia.
  • Nie ma szans. Za krótki termin.
  • Poważnie?
  • Tak, bo to szczepionka niemiecka i oni muszą przysłać ja z konkretnych proporcjach. Proszę spróbować w jakieś dużej aptece, to oni dadzą radę Pani to ściągnąć.
  • Czyli w której?
  • Którejś w galerii handlowej. Z nimi się liczą i dla nich dostarczą.

Wow. Ale miał rację. Sprowadzili. A dziś miałam pierwsze szczepienie! Chodzi o moją alergię na trawy. Terapia przebiega tak, że teraz przez sześć kolejnych sród (dziś była pierwsza, czyli jeszcze pięć) będę miała szczepienie. Potem będę miała je raz w miesiącu i terapia ma potrwać… trzy lata. Liczę na to, że już TEJ wiosny będzie lepiej, no ale zobaczymy jak to pójdzie. Musiałam przygotować dom, by usunąć alergeny kurzu, które też są mi nieprzyjazne, a podczas terapii powinno ich być ich jak najmniej (przynajmniej na początku). Czas około świąteczny/przed Sylwestrowy spędzałam na wielkich porządkach i wietrzeniu. Wygarnęłam kłęby kurzu spod łóżek i wymieniałam pościel. W dniu szczepień nie mogę się obciążać fizycznie, więc na siłowni byłam PRZED szczepieniem. 2019 rozpoczynam od ważnej dla mnie sprawy 🙂

<><>

Świat potrzebuje cudów. Widzieliście newsa o tym 10 miesiecznym chłopcu, który przeżył pod gruzami 36 godzin? Minus 27 stopni. Noworoczny fenomen. Ja obejrzałam filmik z momentu ratowania go kilka razy i za każdym razem beczałam jak bóbr.