Nieporządek musi być!

Czyli, wracają do szkół! Klasy 1-3 i… dobre i to! No dobra, trochę mi się nie chce, ale Mieszko MUSI pójść do szkoły, bo ja: ogarniam moje lekcje + ścigam Lilianę i właściwie to… na nic więcej czasu już nie mam! Z Łucją złożyłyśmy dziś zamówienie na gorset i zasugerowano nam, żeby postarać się o zaświadczenie o niepełnosprawności. Jest wydawane z automatu przy zleceniu na pierwszy gorset, a ona za tydzień miała czwarty. No i ma to sens… Gorset mamy MOCNO dofinansowywany przez NFZ, ale dziś i tak musiałam zapłacić kwotę czterocyfrową. Raz w tygodniu panna ma rehabilitację i to też trzepie, a szczerze mówiąc przydałoby się tych zajęć więcej… I zapytałam o to pannę. Łucja powiedziała jednak, że NIE, bo przy składaniu dokumentów do szkoły średniej, ona byłaby w klasie integracyjnej, które są jednak słabsze. Ma rację. Uczę w klasach integracyjnych, mam do czynienia z dziećmi z orzeczeniami i są takie, które pracują świetnie, ale są też takie, które rozwalą każdą lekcję… Także (na razie) nie ruszam tego tematu!

Mieliśmy szkolne spotkanie na zoomie, byłam w GOK-u dowiedzieć czy wypożyczą mi krzesła, ale jeszcze nic nie wiem, bo będą dzwonić, więc na razie ZAJMĘ się z pannami przerzucaniem garderoby! Wiem, że chłód może jeszcze nadejść, ale dziewczyny już się nie mogą doczekać, aż pochowamy wszystko co zimowe. Lubimy to robić!

<><>

Pamiętacie te heheszki tydzień temu, że Niemcy zazdroszczą Polakom? Znajomy wkleił takie zabawne rozważania o tym JAKICH zwrotów powinien się nauczyć NIEMIEC marzący o zarabianiu w złotówkach. Było tam i Wo ist der nächste Frosch? – Gdzie jest najbliższa Żabka?, było Nein, ein unbefristeter Vertrag wird nicht benötigt – Nie, umowa na czas nieokreślony nie będzie potrzebna i np. Hat Wanda ihre Meinung schon geändert? – Czy Wanda zmieniła już zdanie?. No a potem wszyscy zaczęli płynąć CO jeszcze może chcieć ON powiedzieć. Polak płakał jak sprzedawał? – 10 złotych za godzinę wystarczy oraz Polska chemia najlepsza! Nareszcie nie będę musiał jeździć do Świecka po proszki do prania! 🙂 No więc ZAMÓWIŁAM chemię z Niemiec! Powód był prozaiczny: moja pralka brudzi, nie pomagają chusteczki wyłapujące kolory, białe prane w białym wychodzi słabo… Nie wszystko, ale ulubione spodnie Liliany tak mają: po wyjęciu w pralki są w plamy… Wytestowałam chyba wszystkie preparaty dostępne w Polsce i NIC nie działa, więc zamówiłam preparat z Dojczlandu… Iii?? No i też NIE dał rady. ALE wzięłam też czyszczące kostki do w-c i ich działanie jest oszałamiające!

Dlaczego miłość jest zawsze bez tchu?

-„Sukienka w kolorze nocnego nieba” – na razie (pierwsze 100 stron), czyta się to dobrze!

Sytuacja z Komunią się komplikuje. A jakże by inaczej…. Chrzestny będzie tylko w kościele (tudzież przed kościołem, bo w kościele mogą być tylko dzieci), chrzestna z mężem będzie BEZ dzieci, a i to nie koniec wyliczania nieobecnych… Na dodatek, w knajpie, która ogarniała wszystko na komunie dziewczyn: jedzenie, stoły, krzesła, pokrowce, kelnerów…. NIE wezmą mojego zamówienia. Bo pandemia, bo mają na 8-mego maja komplet, bo kuchnia pracuje w takim trybie, że jeżeli zamawiać to całość i nie mieszać kucharzowi w zamówieniach… A ja chciałam w tym menu komunijnym TROCHĘ poprzestawiać… BO jest tego za wiele! Obiad wypada na 12-stą (komunia jest na 10-tą) i obfity trzy-daniowy posiłek z zimnymi i gorącymi przystawkami, zupami, daniami głównymi (kaczka, sandacz, polędwiczki) a także talerze galaret, pasztetów i PIEROGÓW, to za dużo. Potem ja, niczym po Wielkanocy, zostanę z tym żarciem i będę miała karne ćwiczenia przez tydzień!!! Tort zresztą TEŻ chciałam zamawiać gdzieś indziej. Kombinujemy z Lutką różne warianty i jest z tym spore urwanie głowy. Ponadto dziś babcia była z Łucją u ortopedy i wiem, że bardzo tą moją mamę bardzo wykorzystuję ostatnio, ale zostały mi raptem dwa miesiące szkoły i żal mi jest rezygnować nawet z jednej lekcji!

Wrzucę Wam moją toaletkę. Czeka na mnie prasowanie firanek, ale wczoraj przejrzałam tę moją beauty space i TEŻ czystki były. Stare tusze, preparaty do brwi i szminki wywaliłam, a kupka rzeczy do przekazania DALEJ powiększyła się o broszki i kolczyki, których w życiu nie nosiłam (niestety zakupy przez Internet to często falstarty). Za to jest mebel wyjątkowo fotogeniczny, z którego korzystają również dziewczyny i mamy tam dużo naszych skarbów!

ZOOM na moją piękną gałkę:

Pucharek do lodów znalazłam porządkując rzeczy w szafkach w kuchni i pomyślałam, że mogę w nim trzymać pinsy.
To Miał na krześle przed toaletką, bo ONA również lubi to miejsce!

Oraz Lilka. To już pokój dziewczyn i „chowanka” między łóżkiem a szafą (jedna noga oparta o łóżko, druga o półkę w szafie). Stoi tam w rogu, taki stołeczek, a z tyłu jest KONTAKT, czyli jak rozładuje się którejś komórka, to na bank siedzi w kąciku!

RUMBA!

Tak nazywa się odmiana POLSKICH truskawek, które dziś kupiłam! Pewnie bym ich JESZCZE nie wzięła, lecz na zakupy na rynek zabrałam Łucję i ona jak przywarła oczami do tych PIERWSZYCH, to w końcu pękłam. Liczyłam na większe zakupy warzywne, ale jeszcze za bardzo NIC niezwykłego nie ma… Szpinaku naszego nie ma, jarmużu też nie widziałam, marchewki młodej też zresztą za bardzo nie było… Ponadto: dzień mamy ładny, więc w okienkach między lekcjami, dokończyłam mycie okien (brawo ja!) i coś co MUSZĘ jeszcze dziś zrobić, to poukładać bajzel na toaletce. Na razie wszystko jest zdjęte i leży na moim łóżku, a mam ambitny plan przejrzeć czy na pewno WSZYSTKO jest mi potrzebne! Wyżej macie fragment tego bezcennego rarytasu, który po wniesienie do domu po prostu zniknął, Lilkę, która demonstruje WAM, jak „najbardziej nie lubi jak ludzie jedzą truskawki” oraz moją odciążoną z gadżetów toaletkę!

Łucja spotkała się wczoraj z koleżankami i powiem Wam, że te dziewczyny to są nienormalne. Wyobraźcie sobie, że jedna postanowiła iść do liceum bez całego tego bagażu, czyli mieć pierwszy RAZ za sobą… No i datę zaplanowała na wakacje, gdy skończy 15 lat, bo to jakieś prawne ograniczenie, a jak wiadomo wszystkie nastolatki teraz są bardzo prawnie uświadomione. Wybranek też będzie miał wtedy skończone 15 lat i to żaden ukochany, tylko kolega z którym się tak umówiła. I w sumie to okej, ale wchodzi jeszcze wątek JEGO taty, który kupi prezerwatywy. No i to już moim zdaniem trochę za dużo. W sensie do ogarnięcia zdrowym rozumem…

W tym tygodniu…

Stałam w kolejce do rejestracji dzieci gdzieś tam i była przede mną „starsza pani”. Ponieważ byłam Lilką zagaiła, że MY, możemy z boku podejść. Nie było takiej potrzeby, więc odpowiedziałam, że jest okej i my sobie spokojnie zaczekamy. Na krzesełku obok kolejki siedział jej mąż. Ona zapisała siebie i zawoła JEGO. Zdzisław! On, też o lasce, podszedł i ona przez tę szybkę zaczęła zapisywać jego…. I mówi, że męża TEŻ na kontrolę biodra. Ta babka za szybą, nie usłyszała, więc Zdzisio fuknął NA żonę, że ma mówić DO okienka. I ona pogodnie się przesunęła bliżej okienka i… TO powtórzyła. A potem musiała podać jego datę urodzenia i podała 1932. [WOW!!] Robi wrażenie taki wiek!! Przetrwali, pewnie razem, drugą wojnę światową, PRL, a na koniec pandemię. I wiem, że nie było łatwo, bo związki to ciężka praca, a okoliczności jakie funduje nam rzeczywistość są niewyobrażalne. Dużo zdrowia dla takich dzielnych par!

Poniedziałek. Nowy tydzień! Coś tam mamy do załatwienia, przybyły zamówione sukienki moje i dziewczyn (tempo wysyłki mają te sklepy TERAZ niewiarygodne) i JEDNA moja jest do zwrotu… Na popołudniowych zakupach (po lekcjach, po karmę dla zwierząt) nabyłam w promocji płyn do czyszczenia o zapachu zimowego lasu i świątecznej pomarańczy (promocja limitowanej kolekcji była spora, a mi jest absolutnie wszystko jedno). Zamówiłam RÓWNIEŻ czekoladki na Komunię, a Lilka zrobiła wianek na drzwi na TEN dzień! Z rozpędu powstał też taki niebiesko-biały dla dziadków. Na deszczowe dni, chyba się nada? Te piankowe różyczki mamy z alika i chyba zamówimy jeszcze jakieś kolory!

<><>

Na psi spacer zabrałam Mieszka. I tak mu mówię:

  • Zobacz, jak pies wymusza komunikację. Każdy kto idzie i ten zwierz go ciągnie, musi się zatrzymać przy innym właścicielu psa. I gada się o niczym. Pies uczy komunikacji.
  • Pies to najlepsze ze zwierząt. Wpływa dobrze na hormon szczęścia i łagodzi jakiś tam inny hormon. Nie pamiętam jak się nazywa. Wymusza też na nas aktywność fizyczną.

:0

Główna zasada polityki: NIGDY nie zmarnuj dobrego kryzysu.

-„Ozark”. Trzeci sezon jest doskonały. Dla mnie to serial klasy Breaking Bad. Wszystko TAM jest!

Tak było zimno w nocy, że aż się obudziłam i ruszyłam na poszukiwanie koców… Przed świętami zmieniłam sobie pościel na cienką i chyba jest ZA cienka… Co gorsza sprawdziłam prognozy na lato i wygląda na to, że będzie chłodniej! Bo ostatnie lata przyzwyczaiły nas do upałów, a tym razem zapowiada się zwyczajne polskie lato ze sporą liczbą chłodniejszych i deszczowych dni.

Kolejny dzień z przysłowiową szmatą, więc u mnie sama poezja. Sprzątam, ogarniam i przeglądam. Przybył cudny Klarens z kolejną porcją strupów i odsypia ostatnie dwa tygodnie… ZA TO, mam fotki z wczorajszego biegania. Nasz trener miał urodziny, więc kupowaliśmy mu prezent i wyjątkowo dużo nas było! Lecz zryw był, bo to taki człowiek, któremu CHCE się, co tydzień rano, przyjechać na rowerze do tego lasu i mierzyć nam nasze mizerne czasy 🙂 Był więc czekoladowy torcik, kwiaty i sportowy voucher. Btw. ależ ludziom się chce tych spotkań! Zawsze się rozjeżdżamy kwadrans po zakończeniu trasy, a tym prawie godzinę jeszcze wszyscy gadali!

Cała ekipa
Bukiet: żonkile, borówki i szafirki w zielonym kaloszu! 🙂
Tu widać KAWAŁEK zepsucia Bibi. To jeden z jej chłopaków i ona daje mu się zagryzać…
Sączenie zielonej herbatki, bo ja oczywiście się zapchałam tym torcikiem.
Wbieganie na metę – jak widać, BIBS cały czas biegnie gdzieś obok mnie!

oświecenie

Sprzątam te kuchenne szafki i mam światło… Iluminati… Półki zapełnione stają się nagle puste… Wrażenie niezwykłe, wywaliłam kilka foremek i tortownicę, petardę dziecięcej zastawy mam przygotowaną do przekazania dalej, poleciały też plastikowe pojemniki i otwarte od wieków paczki z chrupkami do mleka. Lecz nastał moment, gdy mam zawaloną kuchnię i najchętniej bym już wywaliła WSZYSTKO co wyjęłam z szafek. Znaczy się czas na przerwę 😉

Zamówiłam stroje dla NAS – na komunię Mieszka; byłam w knajpie, która może nam dostarczyć katering, A teraz czekam na potwierdzenie od gości, czy będą? Jeśli nie uzbieram połowy z potrzebnych mi uczestników, przełożę świętowanie na letnie wyciszenie pandemii… Czyli będzie można przybyć pod kościół – aczkolwiek mamy info, że CHOCIAŻ sytuacja zmienia się dynamicznie, TO w wersji skrajnej musimy być gotowi, że do kościoła będą wchodzić pojedynczo dzieci z JEDNYM rodzicem chrzestnym.

Wrzucę Wam fotkę Moskwy. Tam kwiecień ukwiecony i słoneczny! Ależ chce MI się TAM pojechać!!!

Przestrzenie intymne

Są takie miejsca PRYWATNE… Takich, które są tylko nasze i NIE lubimy gdy ktoś nam je rusza. W pierwszej chwili przyszły mi do głowy TRZY: komórka, laptop i lodówka, ale w sumie każdy może mieć ICH więcej. Zamknięta szafa tworzy mentalny sejf, żeby JEJ nie otwierać. Podobnie jak torebka czy plecak! Fajnie kiedy ufamy komuś na tyle, by mu pozwolić w jednej z tych przestrzeni pogrzebać, ale zawsze jest nieprzyjemne GDY nam TAM zaglądają. Co ważne: niezależnie KTÓRE to miejsce: powód zawsze jest ten sam! TAM są moje SPRAWY i NIE musisz wiedzieć CO tam JEST!

Porządki w laptopie i telefonie robię zrywami czyszcząc z wiadomości i niepotrzebnych obrazów (rzadziej apek i kontaktów). Lodówkę zrobiłam tydzień temu i było to COŚ WIELKIEGO, a na TEN weekend… ostrzę się na kolejną stajnię Augiasza, czyli półki z mąkami i szuflady w kuchni. Nie wszystkie, chcę zrobić trzy szuflady i sześć półek. Cały tydzień NIE kupowałam makaronów, ale chyba nie wiele to pomogło… JEŚLI będzie ciepło, to MOŻE skończę z oknami? I na pewno mogę wyprać zasłony… Przed sekundą pies zrzucił firankę na dole i gdy ją odwieszałam pomyślałam, że jest nieźle zakurzona. Gdy tak ogarniałam lodówkę zrobiłam też czystki na niej. Przejrzałam karteczki poprzyczepiane magnesami i kilka wywaliłam, a część chowam. Miałam chwilę zadumy, czy zostawiać JESZCZE plany lekcji, ale dajmy IM szansę, może jeszcze się przydadzą? Plany na koniec tygodnia są więc SZALONE!

><

Pojechałam z Lilką na zakupy. Fajnie, że odkryłam KOLEJNY sklep, gdzie w stałej sprzedaży jest czosnek niedźwiedzi, bo mój w ogródku NIE urósł, a obie dziewczyny całkiem lubią masło z tym ziołem. Znalazłam też fajną marynatę i przyszło mi do głowy, że w tym roku może zrobić grilla? A potem wróciłyśmy z zakupami do auta i usłyszałam:

  • Dlaczego nasz samochód jest najbardziej obsranym autem na świecie?
  • Ptasie odchody to na szczęście, Lila!
  • W takim razie: dlaczego MOJE drzwi są najbardziej szczęśliwymi drzwiami na CAŁYM parkingu??!

się w kieszeni otwiera

Pojechałam jakieś urzędowe sprawy załatwiać i znowu Liliana się odłączyła na lekcjach i na dodatek równolegle zawaliło mi skrzynkę uwagami na Mieszka. Grrr… Ależ ja mam JUŻ tego dość… Gdy już wróciłam zajęliśmy się, z młodym, robieniem lapbooka o bocianach, co to BYŁ na wczoraj. Extra młody miał wykład, że jeżeli pani każe włączyć kamerkę, to nie może mówić, że nie ma, skoro wypożyczyliśmy ze szkoły naprawdę dobry sprzęt, który to kamerki MA. A teraz idę GO przewietrzyć z Bibsem, bo przecież od dwóch dni NIE wychodził z domu. No i jak wrócimy to pewnie pies będzie CAŁY w błocie, bo jakaś błotnista ta wiosna…

Niżej bociani lapbook, a wyżej nóż z klocków, który stworzył na angielskim (odmawiając włączenia kamerki)…

<><>

Żeby tak smętnie nie puentować, to zamówiłam coś tam z lepszej drogerii i lubię tam zamawiać, bo równolegle z TYM co miało być, mam pełny kartonik gratisowych próbek. I tym razem wybrałam sobie próbki aż czterech PERFUM i tak mi chodzi po głowie, że jak już to wszystko się skończy, to sobie jakieś SPRAWIĘ! Nie wiem czy to wystarczająco szalone, ale będę te nieracjonalne pomysły zbierać 😉

Melasa z owoców granatu…

wiosna w ujęciu Lilki (na plastykę) – gdyby być realistą, kwietniowy kot AD21 powinien polować w śniegu…

Obostrzenia przedłużone. W radiu się śmiali, że jak JUŻ nam po tym 3 maja otworzą hotele, to chyba się wszyscy wyprowadzimy do hoteli. Nawet nie muszą tych kapci i mydełek dawać, bo weźmiemy własne 🙂 Ja czekałam do połowy kwietnia, żeby móc ustalić co to z komunią Mieszka, ale w tej sytuacji dalej nic nie wiem…

ZA to obejrzeliśmy z Mieszkiem Ligę Sprawiedliwości Zacka Snydera! Zgodnie z tym co polecali w necie podzieliliśmy sobie to na dwa i podobało nam się. Wonder Women też sobie podzieliliśmy i druga połowa zdecydowanie lepsze. Ale o tych superbohaterach… Jest taki moment, kiedy Flash, który jest takim szczypiorkiem rozmawia z Cyborgiem. I pyta się go:

  • Jak myślisz, czy Wonder Women zainteresowałaby się MŁODSZYM?
  • Chłopie [Duke], ona ma 5 tysięcy lat. Dla niej wszyscy są młodsi 😀

Teraz czekam (ja) na Mare z Easttown, które wygląda wyjątkowo obiecująco. Kate Winslet to aktorka wybitna i tak naprawdę Titanic, to nie był film dla niej… A w międzyczasie utknęłam na daniach ze Stambułu. ZNOWU nie ma odpowiednich przypraw!!! A książka cudowna!! Wkleję Wam fragment:

Czy potrzebuje Pani, AŻ dwie osoby towarzyszące?

-usłyszałam i fuknęłam: „To ONE są pacjentki, ja jestem matką! I wchodzę z NIMI”.

Dziś miałam wizytę u ortopedy z dwiema pannami. Przez te pandemiczne obostrzenia, żeby wejść na teren szpitala, musiałam przejść przez wojskową kontrolę 🙂 No i ten młody żołnierz nijak nie mógł skleić, że my NIE na wycieczkę. I to MOJE córki, takie duże!!! Ale wizyta dobrze. To był dok od skolioz, który jednocześnie operuje. Bardzo się bałam tej wizyty, głównie dlatego, że gdybym uznała, że nie przemawia do mnie, jako LEKARZ, musiałabym rozpocząć wędrówkę od początku. Szukać KOGOŚ, kto jest specem w tej właśnie dziedzinie i wbijać się do niego na konsultację.

Nic na razie z kręgosłupem Łucji się nie wydarzy, ale wyszło na to, że ona ma jakąś taką ponadprzeciętną gibkość (niżej macie filmik z ćwiczeniem, które kazał jej wykonać i JA tak nie potrafię!). Co za tym idzie, rentgeny są nie miarodajne, bo ona MOŻE wyprostować kręgosłup i MOŻE też go skrzywić. Ot tak, o te 5-6% w każdą stronę. To dobra wiadomość, gdyby doszło do operacji, bo bardzo szybko się zregeneruje. Na razie jednak czekamy, ćwicząc i mierząc odchylenie. Jutro panna ma wizytę w naszej poradni, gdzie dostanie skierowanie na gorset, ale wstępnie mamy zaklepaną wizytę za pół roku. Lilka też jest skrzywiona (dziś zrobiłyśmy rentgen), ale u niej (NA RAZIE) może zatrzymać na tym poziomie. Panna młodsza musi ćwiczyć, pływać i być aktywna!

<><>

Wracając ZDOBYŁYŚMY donuty. Na małe i duże smuteczki są doskonałe!!! I tu zmiana leadera, bo DO tej pory za najlepsze uważaliśmy z matchą, a tym razem położył nas na kolana Krem Brulee (tak smak). Dowiozłyśmy to do domu, przekroiłam pierwszego na CZTERY części, włączyłam czajnik, pokroiłam drugiego, trzeciego i ZANIM woda sie zagotowała pączków JUŻ nie było…. Ale ten czajnik ceramiczny, to chwilę dłużej gotuje wodę 🙂