Dymki i kolumbusy

  • Mamo! – nieczęsto synek mnie woła, więc pobiegłam ochoczo. Była 22-ga, młody siedział na łóżku przy otwartym oknie i patrzył w niebo.
  • Co tam?
  • Ta jedna chmura jest dziwna. Dlaczego?
  • Nie wiem. – przyszło mi do głowy teraz, że Mieszko za dużo „Czernobyla” ogląda- Nie znam się na chmurach. Mogę zawołać Ci Lilę. Ona w końcu jest po geografii.
  • Zawołaj.

Zawołam i Lila w podskokach przybiegła do braciszka. Panna ostatnio mi się żaliła, że to niesprawiedliwe, że on jest taki taki genious kid, ale tłumaczyłam jej, że to ich (starszych sióstr) zasługa oraz tego, że jest rzeczywiście najstarszy w klasie, co w tym wieku to ma duże znaczenie. Natomiast coś co cieszy mnie jeszcze bardziej niż ta „genialność”, to że gość jest samodzielny i ma siebie plan. Jak wiecie, w WYNIKACH końca nauki w szkole podstawowej są ważne są dwa elementy. Oceny na świadectwie oraz wyniki z egzaminów. Łucja np. miała pasek. Pamiętam, że pisałam do pana z fizyki, czy jest szansa, żeby ona zrobiła jakąś prezentację, albo napisała któryś zaległy sprawdzian, by mieć czwórkę, bo trója kłuła na świadectwie. On co prawda nie odpowiedział, ciągle go nie było i musiałam także napisać do jej wychowawczyni, żeby go przycisnęła, ale wiadomość dotarła. I panna ten pasek miała, lecz coś poszło nie tak na egzaminach (konkretnie na polskim). Łucja była pewnikiem na polskim, próbne były świetne i komuś musiała nie spodobać się jej rozprawka. Albo pomieszały się prace? Gdybym miała tę wiedzę co teraz, pewnie bym się odwoływała, bo ona naprawdę dobrze pisze, a tak wyniki egzaminu mocno ją przyblokowały przy wyborze szkoły. Z Lilą było na odwrót. Jej świetnie poszły egzaminy, ale całkowicie położyła oceny na świadectwie. I był to to czas kiedy ja pracowałam w szkole, byłam urąbana i był to zły rok dla mnie. Dopiero jak przyszła do domu ze świadectwem, po zakończeniu roku, to dowiedziała się, że tam z góry do dołu były same tróje. Btw. sądzę, że było to pokłosie mutyzmu, który aktywował się jej w pandemii i nikt nie miał cierpliwości do dziecka, które zapytane się NIE odzywa. Zresztą cały tamten okres był koszmarny, bo to wtedy Łucja miała poprawkę we wrześniu z matmy. A Młody wygląda na to, że wykręci maksa i tu i tu! Dziś rano pisał np. sprawdzian z matmy, żeby mieć szóstkę. I brawo, i fajnie, że SAM sobie tego pilnuje.

°❀🐞⋆.ೃ࿔*:・°❀🐞⋆.ೃ࿔*:・

A co mnie tak na te ocenianie egzaminów naszło? Ano, słuchajcie, zaczynam następne majowe wyzwanie, gdyż zaczynam ocenianie prac maturalnych! Przez trzy dni, od 8 do 19-stej będę oceniać prace. NIE jest TO coś co mi mi jakoś specjalnie leży, ja na ogół NIE widzę błędów innych, czyli u mnie to NIE będzie szast-prast, lecz mozolne parokrotne sprawdzanie każdej pracy. NIE będzie też z tego kokosów, ale skoro od 1 czerwca jestem bez pracy, to każdy dodatkowy dochód się przyda. Za mną pierwszy dzień, kiedy mieliśmy zapoznanie się z kluczem odpowiedzi (i możliwych punktowalnych wariantów) oraz zmianami w tegorocznych arkuszach (bo pierwsze zaznajomienie się z zasadami miałam w lutym). No i ogólnie w którymś momencie ogarnęła mnie czarna rozpacz, bo nic w tych dymkach i symbolach, które muszę umieszczać na arkuszu nie kleiłam (marzy mi się, żeby jak w Locke&Key wrzucić sobie do mózgu to podręczniki z zasadami), ale potem jak zaczęliśmy oceniać i okazało się, że są osoby, które oceniają TAK jak ja, to trochę się podbudowałam. Jutro i pojutrze cd!

Konwalie Wam wkleję, jakie Łucja dostała od Miłka. Nie mogę nic z arkuszy wkleić, bo to zabronione, za to kwiatki zawsze się nadadzą 🙂

Czasami ludzie po prostu potrzebują oddać kontrolę

-„Niebo”, HBO

  • Po ile kilogram? – zapytałam sprzedawcę truskawek na przydrożnym straganie.
  • Po 25 – na ekranie telefonu leżącego obok owoców miał męską twarz, która cały czas gadał. Pomyślałam, że nieźle, że w takim miejscu gość sobie jakiś serial ogląda. Logiczne w sumie, bo to nudno tak owoce sprzedawać cały dzień.
  • Dużo. Już za 17-ście kupowałam. We wtorek, na rynku.
  • Może to greckie były?
  • „Powiedz, że były przymrozki i rolnicy mają trudno” – głos z telefonu się odezwał i mnie olśniło, że to była rozmowa przez jakiś komunikator, a nie serial.
  • Nie były greckie, ale ok. Kupię nawet za 25 złotych, tylko, że jeden kilogram.
  • Były przymrozki…– zaczął sprzedawca.
  • Słyszałam. Jest ok. Kilogram poproszę!

A propo seriali zaczęłam Niebo na HBO. Mieliśmy trochę posuchę z platformami, wahałam się co teraz będziemy oglądać i pomyślałam, że sporo zaległości mam na HBO. I nawet ruszyłam coś na Netflixie o jakiejś sekcie, lecz słabe to było i przypomniałam sobie, że był film na ten temat, który chciałam zobaczyć. I jest do dobre! W zakładce do obejrzenia mam też Półbrata, cd Stamtąd, Materialistów, Przesmyk, może Rubieże i na pewno Wichrowe Wzgórza. Czyli zakładam, że zostanę z nimi na jakieś 2 miesiące!

Ze spraw bardziej przyziemnych Bibi rozpoczęła kąpiele w ciekach wodnych i z każdego spaceru wraca BARDZO zapachowa, Mieszko będzie pisał sprawdzian z całego roku z polskiego, bo chce mieć piątkę na świadectwie, a w ogródku mam gniazdo szpaków!

Mamba Italiana!

I jak już wszystko poukładasz, terma okazuje się, że działa, lodówkę rozmrozisz w przyszłym tygodniu, egzaminy jakoś napisane, a Ty widzisz KONIEC galopu, to dziecko najstarsze wraca do domu z tatuażem. I podobno młodszym było mówione, że TO się stanie, ba, ja nawet z Lilką gadałam, że Łucja coś kombinuje i że mam nadzieję, że to botoks, a nie tatuaż, no ale dowiedziałam się PO fakcie. Bo? Bo chciała coś zrobić bez mówienia MI (jakby nie robiła co chwilę czegoś BEZ mówienia mi…). Jakby co, wzór to fragment jakiejś bramy.

🛵🍋🏛️🍕🛵🍋🏛️🍕

A tymczasem w drodze na j.włoski (w spódnicy znalazłam ubiegłoroczne muszelki) jechałam w miejskim transporcie z ludźmi jadącymi na marsz! A potem, jak wyszłam, to chwilę z nimi szłam, ale że NIE grali Bella Ciao, to się odłączyłam i wsiadłam do transportu szynowego, co to NIE stał w korku!

spanish loki i „koncept wsi”

Mieszko wybrał szkoły. I jest naszym domowym rekordzistą, bo tak jak Łucja miała 11-ście, Lila 9, to on wybrał szkoło 15-ście! Wybory są ambitne, więc kazałyśmy mu wrzucić na listę też NORMALNE szkoły, do których wiemy że się dostanie, żeby nie było stresu po ogłoszeniu wyników.

Z Lilą pojechałyśmy z rana na siłownię (ja miałam komisję z hiszpańskiego dopiero na 14-stą, czyli w domu byłam do 10-tej) i na rynek. Truskawki idą w dół WOLNO, ale IDĄ. Panna średnia ma także plan, żeby ruszyć prawo jazdy przed wakacjami, ale mówi, że cały czas trzyma ją maturalny nerw, przez który budzi się w środku nocy. Przyszła też karta do nowej sieci komórkowej, w której będzie Lilka, ale JEJ numer przeniesiony zostanie dopiero od przyszłego miesiąca. Na razie dostała numer zastępczy, z którego DO momentu przeniesienia będzie korzystał Mieszko (sprawia to wrażenie skomplikowanego, ale panna ma cały czas aktywny swój numer, a Mieszko i tak korzysta głównie z komunikatorów, a jako, ze ma telefon pre-paida to przynajmniej będzie miał dużo Internetu w tym miesiącu). Btw. spodobał mi się ostatnio zwrot „koncept wsi” i Lila mówi, że to jest właśnie kupowanie tych warzywek na ryneczku, jadanie jajecznicy na śniadanie i własny szczypiorek i to bardzo modne, więc TAK wyglądał nasz poranek! :DDD Wiem, brzmi to DZIWNIE, ale to jest związane z fascynacją celebrowania małych rzeczy 😉

Bienvenue à l’allergie, czyli witaj alergio!

  • Chciałabym mieć własne więzienie.
  • Twoje fantazje Lila są zdumiewające. Po co Ci więzienie?
  • Mogłabym na wszystkich eksperymentować.
  • To może plantację z niewolnikami?
  • Nie. Nie chciałabym, żeby tam był jakikolwiek przymus czy agresja.
  • Bardzo fajny pomysł, ale wystaje mi się, że wystarczy duża rodzina.
  • Nie, bo chciałabym, żeby oni się mnie słuchali i byli cały czas zadowoleni.
  • Cały czas wystarczy duża rodzina.
  • Ale ja bym chciała im wszystkim obcinać włosy.
  • „Virgin Hair Farm”? Takie jak są w Chinach? Przecież masz już NAS.

No bo jak wiecie, Lila obcięła włosy MI, i w ubiegłym tygodniu TAKŻE Łucji. Ba, o jej usługach przebąkuje także Mieszko, który nie bywa z fryzjerów zadowolony…. A SAMA poszła DZIŚ do jakiegoś Insta-trendy fryzjera do włosów kręconych. Niby żeby podszkolić warsztat… !!!??!! Poza tym poniedziałek, połowa maja i zaczyna nas rodzinnie alergicznie kręcić w nosach. Wydaje mi się, że mamy jeszcze jakieś tabsy w domu i może podłączę już nawilżacz? Btw. Wczoraj mieliśmy awarię, bo nie było ciepłej wody, ale wygląda na to, że terma przepaliła kolejny czasownik, który pilnował, żeby nie grzała wody non-stop. Śmiesznie było tylko, bo Łucja opowiadała o tym Miłkowi, a oni gadają z kamerką i wszyscy to słyszymy i on nie wiedział co to są CZASOWNIKI do kontaktów. Jak to Lila powiedziała: „beztroskie miejskie dziecko” 😉

A tu ja w drodze na maturkę z francuskiego wiedząc, że oui to tak, a Au revoir to do widzenia! ALE w końcu ja tylko pilnowałam, żeby NIE ściągali, wiec nie musiałam wiedzieć NIC więcej 😀

Materia Pitagorasa

  • Denerwują mnie wszyscy mężczyźni świata. Przepraszam Cię matko, ale Twój ojciec też. – wyznała Łucja w aucie. Wracaliśmy wszyscy razem od dziadków.
  • WIEM, dlatego dałam Wam niezwykły dar. Waszego cudownego brata!
  • Pitagoras? – skomentowała Lilka. Ona tak czasem o nim mówi, po tym jak on twierdził, że WSZYSCY ludzie świata znają słynne twierdzenie.
  • Nie… Jaki tam Pitagoras. To Wasz Aleksander Macedoński! – to inna ksywa Mieszka, po tym jak na propozycję wakacji w Macedonii Mieszko jako jedyny uznał to za DOBRY pomysł, bo stamtąd pochodził Aleksander Macedoński.

Jest zamieszanie ze szkołami „Aleksandra Wielkiego” vel Mieszka. I to jest coś, co MNIE absolutnie denerwuje, bo tych doradców i decydentów jest morze. Wkurzające, bo przez osiem lat jego edukacji wszyscy mieli ten temat gdzieś, a teraz, podobnie jak ze studiami Lilki (ale ona przestała cokolwiek na ten temat mówić), TEMAT wypłynął. Rozmowy na to, gdzie ON ma iść odbywa z nim i ojciec, i dziadek, i nawet Miłek. Czy już stworzył listę idealnych szkół średnich, jakie wybierze rozszerzenie i\oraz jaki język, to GŁÓWNA i jedyna bolączka, którą wszyscy chcą z nim omawiać!

⚛️⚛️⚛️

Wniosek JEDNAK musi wypełnić sam, bo mnie od poniedziałku znowu nie ma. Maturki trwają do końca maja i dla mnie nadchodzący tydzień będzie maxem maxów. To nawet nie będzie sześć dni pracy, lecz SIEDEM. Uczniowie nie pisali jeszcze fizyki, rozszerzonego polskiego, francuskiego i historii, no i cały czas trwają ustne. Wdycham więc kwitnący wokół bez i zbieram siły na kolejny tydzień! I nie narzekam, bo naprawdę jest to bardzo dobry okres. Dużo się dzieje, bardzo lubię tę społeczność w której w tej chwili jestem i jest to fascynujące. Ja jestem trochę sztywna, a otacza mnie tak duża atmosfera akceptacji, że czuję się w tym egzaminacyjnym wirze dobrze i pewnie.

na zapałki

I mija powoli kolejna pracująca sobota. Za czasów mojego dzieciństwa wszystkie soboty takie były i NIE wiem jak moi rodzice dawali sobie z tym radę… Przeleci mi ten maj i ani w tym roku nie dotarłam na Festiwal Filmów Dokumentalnych, ani dziś na Noc Muzeów nie pójdę. Niemniej jednak żyję nadzieją, że ten galop się skończy, a oni tak mieli na stałe!

A Mieszko tymczasem [wczoraj] dotarł na mecz! Napisał do mnie o 17-stej czy może iść, a potem wkleił na swojego Insta foteczkę!

wiecznie młodo-glacjalni

  • Szukasz kogoś konkretnego? – zapytałam dziewczynę koordynującą ruch maturzystów na piętrze.
  • Tak… W jednej sali jest taki starszy egzaminator.
  • W sali od niemieckiego siedzi dwóch egzaminatorów – rzeczywiście w sali egzaminującej z niemieckiego siedziało dwóch gości. Obaj to fitnesiarze i obaj są wielcy. Takie germańskie egzemplarze.
  • Nieee. Oni są młodzi.

No więc poszłam do nich i opowiedziałam im tę historię i że 20-latka TAK ich widzi. Bardzo się ucieszyli i pytają: A która? Więc odpowiedziałam:

  • Wracać do żon, a nie „która” 🙂

Podczas kiedy Lila zasiadła do pisania geografii (jest całkiem zadowolona), ja przeszłam do egzaminów ustnych. Mam dwa dni ustnego maratonu i trochę cykora przed jutrem, bo będę przewodniczącą i nie jestem pewna, czy już opanowałam wszystkie elementy papierkologii, którą będę musiała ogarniać! Egzaminuję w miejscu, gdzie tych egzaminów z języków jest sporo i tak sobie w gronie dorosłych żartujemy!

ᨒོ ☼ᨒོ ☼ᨒོ ☼

Dziś do dzieci dotarły dziadki z zupą i Lili niestety nie udało się zablokować babci przed kręceniem się po domu i sprzątaniem. Nie znoszę. REALNIE NIE znoszę. Niezmiennie odbieram to jako krytykę mojego zarządzania domem i NIKT nie czuje się od tego dobrze. Ani mama, która jest nieszczęśliwa, że ja mam bałagan i ona MNIE nie nauczyła ładu, ani dzieci, które nie wiedziały jak ją z tego wiru ogarniania wyciągnąć. Ale wspaniale, że dostały zupę, a Lila odbyła z dziadkiem rozmowę o tematach, które miała na maturze. Dziadek zapytał czy było pojezierze Wałeckie, ale Lila odpowiedziała, że były Beskidy i w sumie to się cieszy, bo góry są prostsze, gdyż tam „nie ma rzeźby młodoglacjalnej i form polodowcowych”.

taśma, czyli dużo na raz

A tu widzicie moment, kiedy ja się szykuję, a panna Ł ma jeszcze chwilę do wyjścia i WŁASNIE rezerwuje noclegi na kolejny – tym razem siostrzany trip!
  • Poznam mamę Miłka.
  • Ojej, Łucza, super! Stres?
  • Tak. W sobotę.
  • Kolacja?
  • Nie. Noc Muzeów.
  • Ja ogólnie nie jestem fanką – no bo nie jestem, bo tam zawsze tłum ludzi.
  • Ale może oni mają jakiś sposób? – i panna ma racje, bo w sumie dlaczego oceniam?
  • Może. Nieważne. Fajnie.
  • Miłek powiedział, że nie może być tak, że jest gotowy mówić do Ciebie „mamo”, a ja nie poznałam jego mamy.
  • Logiczne. A wiesz o tym, że pewnie się nie zobaczymy w sobotę? Ja dziś wracam po egzaminach, pakują się i wyjeżdżam na noc. I wracam dopiero w sobotę późno wieczorem, a skoro idziesz na Noc Muzeów to pewnie wyjdziesz zanim wrócę… Za to w piątek babcia z dziadkiem przywiozą Wam zupę.
  • NIC nie wiem. My w ogóle ostatnio NIE rozmawiamy.
  • Wiem. WIEM. Taki ten miesiąc jest. KOCHAM.

CAŁY dom jest NIE usatysfakcjonowany tą moją absencją. Dzieci są nabzdyczone, Bibi ma focha, a w szafie w pokoju Mieszka, gdzie wisiały kurtki i płaszcze zimowe, złamał się pałąk. Warianty naprawy są DWA, ale to za 10 dni będę ogarniać, a na razie TEGO skrzydła NIE wolno otwierać, bo wszystko się wysypuje! Z zaległych tematów udało nam się w tym biegu założyć Lilce profil zaufany i uruchomić jej konto na e-pacjencie. Dałam też jej uprawnienia dla MNIE, wiec widzę jej konto. Łucja odmówiła nadania mi uprawnień 😦 Zdołałam także przenieść Lilkę do nowego operatora komórkowego (kurier z nową kartą ma przybyć jutro), a panna średnia odniosła pierwszy spektakularny maturalny sukces, czyli zaliczyła ustny angielski na maxa (30/30). Ja natomiast, w cyklu wiecznych przejazdów spięłam wszystkie wyjazdowe fotki Łucji w roleczkę, więc jeżeli chcecie zobaczyć migawkę jak panna je ślimaki, to TU.

🏡🏡🏡

W ramach sekcji DLA domu, by tę zaniedbaną energię mojego gniazdka ukoić, w MAJU dojdzie ramka z kafelkiem z Delf. Przywiozłam ją w weekend od dziadków (dziadek miał ją wciśniętą w jakimś kartonie), ramkę trzeba naprawić, ale jest na nim wędrowiec. Może to nawet Tarot-owy głupiec? Czyli moja ulubiona karta! Gdzie zawiśnie NIE wiem, ale dokonam tego równolegle z naprawą szafy!

Rozszerzona chemia i historia sztuki

  • Matko, przestań mi wysyłać te rolki o tym, że „każdy rok edukacji podnosi przyszłą pensję o 9%”!
  • Lila, ale to ma być motywujące.
  • Aż boję się pomyśleć, ile TY byś zarabiała, gdybyś NIE była wykształcona…

Lilka miała wczoraj kolejny kryzys. Że nie idzie na kolejne egzaminy, że to nie ma sensu i że w niczym nie jest dobra. Cieszę się wiec, że to już dla nich PRAWIE koniec. Ja jestem na półmetku i to tym prostszym, ale dobrze, że Mieszko już po, a przed Lilą jeszcze tylko dwa dni egzaminów. Btw. Mieszko miał dziś angielski i tak jak jest jednoznacznie oceniany jako jeden z najlepszych w szkole, to na słuchance się WYŁĄCZYŁ.. To mu się czasem zdarza, zagapia się wtedy za okno, albo w przestrzeń, a tu cyk – tekst przeleciał. Ale tak naprawdę, NIE jestem na niego zła, bo i tak jest dzielny!

Łucja wróciła z pracy w nocy i dziś będzie podobnie. Wczoraj rano miała mega ciekawy wykład o prawach Islamu, ale nie pogadałyśmy za bardzo, gdyż NIE było kiedy! Dobrze, że mam pomocnika, który także o nią dba i dowozi jej np. do pracy pizzę! ㅤ♡

bo np. wczoraj panna wróciła do domu z kartonikiem po pizzy (w środku ostał się jeden smakowity kawałek)
btw. takie makaroniki dostaliśmy z Paryża!
A ja wracam i umieram z głodu, więc szybko muszę coś jeszcze kupić!