❄️Malarska zima!❄️

  • Lil, wiesz jaką miałam nieprzyjemną akcję na siłowni? Był taki młody łepek, ja już wychodziłam, ale moja woda stała koło jednej maszyny i on się mnie zapytał: Czy PANI już skończyła na tej maszynie?. Rozumiesz? To stało się znowu! Tam wszyscy są na „ty”, a on wyczuł tę nauczycielską aurę i wyjechał mi z Panią!
  • Straszne! Przyszła może moja karta na siłownię?
  • Nie. Jeszcze nie. Ale pytałam babkę na recepcji i ona powiedziała, że jak założysz apkę, to na na apkę możesz wchodzić. I załóż ją, to sobie pójdziemy i potem zajrzymy na saunę.
  • Akurat w tym tygodniu będę szybko wracać, bo w szkole ćwiczą poloneza.I może nawet 2x pójdziemy?
  • Git. Będziesz mnie bronić przed tą „panią”!

❄️❄️❄️

Miałam kiedyś koleżankę, której sąsiad mył włosy. Miała narzeczonego, ale miała też sąsiedzkiego adoratora, który przychodził myć jej włosy. I nic więcej. Kiedyś wydawało mi się to dziwne, ale teraz wiem, że relacje między ludźmi mogą być bardzo różne. I pewnego dnia ten adorator wyjechał. Wyjechał, poznał dziewczynę, która urodziła mu dziecko i nie wrócił. I ta moja znajoma została sama z tym myciem włosów… Został też narzeczony, ale on jej nie mył włosów. I ona później opowiadała, że po tym roku, czy dwóch, bo tyle to trwało, gdy zaczęła ponownie myć je sama, to czuła się tak, jakby ktoś ją skrzywdził. Że dlaczego ma ZNOWU to robić SAMA?

I to jest bardzo ludzka reakcja, bo do dobrego przyzwyczajamy się łatwo i wydaje nam się, że coś tam jest bez znaczenia, ale jak TO znika, to czujemy się ŹLE. A moim uzależnieniem jest Lilka. Jak mam SAMA robić jedzenie, albo sama wyjmować z szafki nową pastę do zębów (kontrolę nad domowymi zapasami trzyma Lilka), to jestem nieszczęśliwa. Ba, ona przed snem siedzi w moim łóżku z telefonem. I jak JA wychodzę z łazienki to wsuwam się pod CIEPLUTKĄ kołderkę. Niczym szlachta w niedogrzanych dworach. Wiecie, jakie to jest przyjemne? Muszę tę pannę wysłać gdzieś na drugi koniec świata, bo inaczej skończy jako majordomus u wiecznie młodej, aczkolwiek niewątpliwie starzejącej się matki. Za dobrze mi z nią i NIE zasłużyła na taki los!

❄️❄️❄️

A na siłownię poszłam, bo moje auto nie przepada za zimą. I muszę codziennie je uruchomić, jak są takie mrozy. Zresztą jak patrzę na prognozy, to będą jeszcze większe. I to już w tym tygodniu!

Biegnij nowy roku, biegnij! ✧˚ ༘⋆2026✧˚ ༘ ⋆

Pierwszy noworoczny poniedziałek i w ogóle pierwszy noworoczny tydzień są NAPIĘTE. Przede wszystkim wczoraj przyjechał Diabli (dwójka z jego dzieci będzie wkrótce mieć urodziny) i ma plan na rewolucję w pokoju Mieszka. Ja ogólnie jestem na NIE, lecz oni sobie coś tam ustalili w Hamburgu, więc NIECH będzie. I zacznie się to w środę. Wczoraj jak wpadł to było wielkie poszukiwanie sanek, strojów narciarskich (na te sanki) i Lila pamiętała, że schowałam je do walizki! Uff… Przy okazji skompletowałam kilka zestawów rękawiczek i na spacerze z Bibs miałam cieplutka w ręce! Od wczoraj wieczór do jutra wieczór jestem bez dzieci, więc gotuję sobie właśnie zupę krem z cukinii i załatwiam różne zadania z noworocznej listy. Odwiozłam np. dziś mojego kompa do informatyka. Rano znalazłam przenośny dysk, gdzie skopiowałam rzeczy z ostatniego półtora roku i odwiozłam. Trzeba wymienić baterię i coś tam jeszcze. Odbiór będzie w czwartek. Wracając bez kompa chciałam wpaść do jednego punktu, gdzie robią pyszne konfitury, ale dziś NIE pracowali, więc zajrzę tam za trzy dni…. Byłam też na siłowni i tradycyjnie, TYCH z noworocznych postanowień było dużo. ALE chciałam dotrzeć i zainaugorować SEZON i JA. Po drodze przygarnęłam żarcie i żwirek dla Miau i na to, by podjechać do gminy po odbiór dowodu, zabrakło już czasu. Kumulacją tego tygodnia będą czwartek i piątek i w kółko sobie powtarzam zadania na te dni, bo DUŻO sobie nagromadziłam…. Równolegle JEST zimno, LECZ osiągnęłam TAKI poziom mistrzostwa w rozpalaniu w kominku, że udaje mi się podtrzymać całodobowo żar. To oznacza, że od kilku dni NIE musiałam rozpalać (a bywa to frustrujące i czasochłonne), gdyż wkładam polano po nocy, czy po powrocie do domu i pół godziny później już się elegancko pali!

🫅🫅🫅Trzech Króli z pewnym takim wyprzedzeniem!

6 stycznia to w wielu krajach najważniejszy dzień około świąteczny. We Włoszech, to wtedy bambini dostają prezenty, a przynosi im je wiedźma. W Hiszpanii na Tres Reyes jest wielka impreza, a we Francji jada się specjalne ciasto, gdzie w jednym miejscu ukrywa się niespodzianka! W oryginale było to ziarno bobu, a współcześnie chowa się tam figurkę KRÓLA. Kto na ten kawałek trafi, staje się królem bądź królową i czeka go rok niezwykły!

Do szóstego grudnia jeszcze chwila, ale w cukierni akurat takie ciasta wrzucili, (pakowano je razem z PAPIEROWĄ koroną) więc pomyślałam, że spróbujemy! Na szóstego grudnia mamy już inne plany, ale dziś był niedzielny obiad u dziadków, więc uznaliśmy, że seniorów też w tą rozrywkę wciągniemy! I kto wylosował?? LILA! Tzn. jeśli mam być szczera, to ja przy krojeniu ją wyczułam, więc przesunęłam nóż, by to ominąć, ale doskonale wiedziałam, gdy każdy brał kawałek, KOMU przypadnie figurka. Lila całkiem bezproblemowo koronę nałożyła i z wygranej (król był nawet w LILIOWYM kolorze) była bardzo zadowolona!

👑👑👑👑👑

  • W tych sklepach były tylko marynowane pomidory w pięciolitrowych słoikach – u dziadków zawsze są wspominkowe historie w mojej młodości.
  • L: I co się z nimi robiło?
  • J: Zepsute dzieciaki rzucały nimi z balkonów… Kiedyś stałyśmy z koleżanką i taki jej na głowie wylądował.
  • L: Krzyczała? Strąciła go?
  • J: No co Ty! Jeszcze by się ktoś zorientował. Myśmy wtedy gadały z Jugolami, więc nie można było nic takiego odwalić.
  • L. A ile wtedy miałaś lat?
  • J: 15? 16?
  • Ł: A kto to byli ci „Jugole”?
  • J: No właśnie, Wy tego nie wiecie. Jugole, czyli mieszkańcy Jugosławii. Chorwaci, Serbowie, Macedończycy? To przed wojną na Bałkanach było, czyli dla nas to było to samo. Jugole to byli najprzystojniejsi faceci w KS-ach. W krajach socjalistycznych.
  • Ł: Bosze mamo, ale Ty jesteś vintage!

A na nowy rok? Miseczki! 🍜

  • Babki, czy myślicie, że Mieszko będzie miał poczucie humoru? Ostatnio ciągle ma focha…
  • L: Trudno powiedzieć. Rzeczywiście jest suchy, chociaż śmieje się z żartów. Głównie własnych.
  • Ł: On jest teraz w takim ciężkim wieku.
  • J: To prawda. Ale tak się boję, że atrakcyjni to często są bez poczucia humoru i wyrośnie nam taki drętwy Bond.
  • Ł: Dajmy mu jeszcze chwilę czasu, może się zmieni?

Pojechałyśmy wczoraj z pannami na łyżwy. Pogoda na lodowisko jest wspaniale, najbliższe mamy bezpłatne, tylko trzeba zabezpieczyć sprzęt. Ja i Łucja mamy swoje łyżwy, a Lili zawsze wynajmowaliśmy… I zrobiła się nam z tymi łyżwami katastrofa, bo panna wymieniała sprzęt z wypożyczalni dwukrotnie i żadne się nie nadawały. Za pierwszym razem, gość dał jej dwie pary lewych, w kolejnej parze była rozwalona sprzączka, a przy trzeciej panna już tylko płakała i o wyjściu na lodowisko nie było mowy. Zrobiłyśmy więc tylko kilka kółek z Łucją, skoro już tam dotarłyśmy, ale postanowione zostało, że spróbujemy Lilce kupić NOWE łyżwy! Żeby też miała własne. Wątek łyżwiarski będzie się więc rozwijał!

🍜🍜🍜

Dobrze jest na Nowy Rok (trafiłam ostatnio na polonistyczną rozkminę, że jak piszemy z małej to chodzi o CAŁY rok, a z dużej to jak o Sylwestra) coś kupić. Miałam Wam pokazać poszewki, które kupiłam jeszcze w grudniu, już po wklejeniu „podsumowania dla domu”, które kupiliśmy razem z babcią. Spodobały mi się, po pomyślałam, że są takie ogrodowe i będą fajnie wyglądać leżąc na trawie, na kocach, jak urządzę grilla. Aaaale, byłam dziś w sklepie z Łucją i DOSZŁO COŚ nowego. Bo z Łucją się bardzo dobrze robi zakupy. Zawsze się wydaje ZA dużo, nie kupuje się tego co się miało kupić, bo nikt nie przypomina, za to NIGDY, nie miewa się wyrzutów sumienia! I w ten sposób do domu doszły cztery ramenowe-miseczki! Są dosyć duże, będziemy w nich serwować bowle, ale duże miski, to jest najczęściej używane naczynie u nas w domu!

dzień bycia jakimś takim nieogarem

Pierwsza wstała Łucja (po 13 godzinach snu), więc to ją zabrałam na pustawy rynek. Potrzebowałyśmy jabłka, gruszki i warzywa na zupę. Panna zażyczyła sobie też kiszoną kapustę, więc może zrobimy kapuśniak? Młodego chciałam wyrzucić do fryzjera, bo te loki z grzywki to już mu CAŁE oczy zasłoniły, ale iść NIE chce. Mi włosy obcięła włosy Lilka, jak jej rodzeństwo było w Niemczech i poskarżyłam się na to Łucji (wyżej). Nie idę jednak do fryzjera, bo absolutnie jest to bez znaczenia. Niemieckie owieczki Wam jeszcze pokażę! One tam śniegu NIE mają, więc nie wiedzą jakie śnieżne rzeźby powstają teraz w CAŁEJ Polsce!

🍸Pomyślności w 2026!

🍸Pojawił się w tym roku specjalny termin dla osób, które spędzały Sylwestra z psami. Był to Sylwester w ŁAZIENKACH, bo nawet jak pozasłaniałeś okna i opuściłeś rolety TAM pieskom było najlepiej. U nas strzelali zdecydowanie mniej, ale i tak Bibs z tego zachwytu dyszała i dyszała i dopiero jak poszłam się kąpać, a ona zamknęła się ze mną w łazience, to się uspokoiła.

🍸Łucja spędziła noc z Miłkiem! Wylądowali na imprezie wysoko, bo na 36 piętrze i miasto mieli pod sobą TAK nisko, że wystrzały kończyły się POD nimi. Na godzinę zero, zjechali więc na dół, by dołączyć do świętującego tłumu. Dużo było obcokrajowców i wydaje mi się, że jeżeli ktoś wybrał Polskę na TEGO Sylwestra to był to strzał w 10! Wszystko pięknie zaśnieżone, morze światełek i żadnych mrocznych incydentów.

🍸Lila pilnowała zwierzyńca i był w nocy moment kryzysu, gdy piesek się wystraszył hałasu. Kot dla odmiany był fajerwerkami zainteresowany.

🍸Mieszko spotkał się z kumplami, sporą część nocy zajęło im szukanie Żabki, w której zostały jakieś piccolo, bo wymyślili, że będą się uczyli strzelać korkami od szampana. Mieli także (niestety) petardy, które odpalali trzymając w ręce. NIC się im nie stało, petardy skołował jeden kolega, więc przed przyszłorocznym Sylwestrem czeka nas pogadanka o bezpieczeństwie.

  • Poszłam spać o pierwszej.
  • Lila wróciła o trzeciej.
  • Łucja wróciła o piątej.
  • Mieszko wrócił w południe (dzisiaj).
podopieczni Lili
Łucja z Mieszkiem na stacji benzynowej, gdzie ich podrzuciłam. Chciałam dalej, ale wszystko stało w korkach, więc kazałam się im przesiąść na autobus i kupiłam im na pocieszenie kawę. Pojechali, a ja wróciłam do domu!
widok z okna u Łucji
I zabawa na dole

🍸🍸🍸

🎯Plany i postanowienia? W lutym mamy spotkanie z ortopedą Mieszka. Chciałabym, żeby młody trafił po raz kolejny do sanatorium i JEMU pasuje sierpień. To oznacza, że MAŁO będzie wakacji, co nie znaczy, że NIE mam na nie pomysłu 😈. W marcu Lila ma osiemnastkę. Mamy różne WARIANTY jak to odświętować, ale NIC nie wybraliśmy i wiemy TYLKO, że TE urodziny mają być inne. Ważne rzeczy rozegrają się w maju. Mieszko ma egzamin ośmioklasisty, a Lilka zdaje matury. Jedno musi się dostać do szkoły średniej, a drugie na studia. Łucja musi pchnąć zimową sesję, a potem letnią. Miłe było by prawo jazdy, ale je mogła by też ruszyć Lila. RACZEJ nie będziemy gdzieś wspólnie wyjeżdżać przed egzaminami, bo panna średnia bardzo dużo się uczy. Realnie, każdą wolną chwilę przeznacza właśnie na to, ale może odbijemy to sobie w drugiej połowie roku, pod warunkiem, że coś wykombinuję z robotą. Na Boże Ciało Mieszko MOŻE pojedzie do ojca razem ze swoimi kumplami. Jest to jedyny możliwy termin, bo tego lata będziemy mieć bardzo mało WSPÓLNYCH wakacji. I nie utniemy w tym roku czerwca, bo młody ma bal ośmioklasisty i nie chce nic opuszczać na koniec podstawówki.

🎯Chciałabym zrobić grilla. Umknęło mi to rok temu, ale ogródek przeszedł metamorfozę, mam tę belę materiału na nowe chorągiewki i mam taką chęć! Bardzo się cieszę z siłowni, karnet na siłkę ma też Lilka i od stycznia będziemy OBIE chodzić. Tzn. razem pewnie z raz w tygodniu, ale panna chce chodzić sama koło swojej szkoły. Wydaje mi się, że powinnam wejść w głębszy rodzaj relacji z moim autem i sama (nie przez mechanika) zacząć kupować olej do niego i zamierzam to zrobić jeszcze w styczniu (dopóki mam bezpłatną przesyłkę smart na All).

🎯Medycznie Lilę chcę jeszcze w styczniu zapisać do kosmetyczki, a Mieszko marzy o aparacie na zęby, który mu trochę wyciągnie dolną szczękę. Łucja ma spotkanie z dermatologiem, a ja tradycyjnie w lecie przejdę przez ciąg profilaktyczny.

🎯Kinowo czekam najbardziej na III Diunę, o której mówią, że będzie NAJLEPSZA, na film o wilkołakach (Werwulf), Spilbergowy Dzień Objawienia i Nolanową Odyseję. Chętnie też obejrzę kolejne Igrzyska Śmierci oraz drugą część 28 dni później. W świece pop-kultury ma to być rok BARDZO obfity i cieszę się na to! Serialowo też ma być Bizancjum i tu ekscytuję się Lanterns (polubię się na nowo z HBO, gdzie już czeka na mnie Niebo), serialowym Blade Runnerem (Amazon) oraz dwiema polskimi atrakcjami na Netflixie (Lalką i Ołowianymi Dziećmi). Mieszane mam uczucia do The Night Managera (Prime), którego sezon pierwszy strasznie się zestarzał, ale potencjał to miało, więc może drugi sezon, chociaż po 10 latach będzie peterdą?

🎉Do Siego!🥂

Mieszka na Sylwestra zaprosił kumpel. Taki, co mieszka w mieście, więc byłaby szansa na więcej atrakcji. ALE mama tego kolegi, powiedziała, że NIE ma mowy! LECZ ta mama… wychodzi na Sylwestra… Tylko, że niektórzy z innych kumpli, którzy też chętnie by przyszli, mają TAKIE matki, że one muszą wcześniej zadzwonić do zapraszających matek… Więc chłopaki wymyśliły, że podstawioną matką może być ŁUCJA (Mieszko ma ten przywilej posiadania STARSZYCH sióstr).

Niezła kombinacja, nie? Na szczęście mama tego kolegi zapraszającego wyraziła JEDNAK zgodę i nie muszą AŻ tak kłamać! Łucja spokojnie może pójść na imprezę z Miłkiem i muszę tylko ją PRZEKONAĆ, żeby założyła COŚ cieplejszego, za to Lila idzie niańczyć sąsiedzkiego psa, którego właścicielka idzie na Sylwestra w stylu Greka Zorby. Ja będę ratować Bibsa i Miau!

🎉🎉🎉

Rano chyba godzinę odśnieżałam, później miałam robotę, a potem podskoczyłyśmy z Lilą do sklepu po żarcie dla zwierzaków. Btw. Czy u WAS też ludzie wyrywali sobie ciasto francuskie? W ciągu ostatnich 20 lat zrobiła się taka rewolucja w Sylwestrowych przekąskach, jakiej w życiu bym nie podejrzewała! A tu w każdym domu odpalany jest dziś piekarnik i szykowane są słone paluszki z szynką i z serem i trójkąciki z jabłkiem! Spóźniliśmy się przez te zakupy na lotnisko, więc wyziębione czekaniem towarzystwo miało lekkiego focha, ale są już w domu i zdumieni POLSKĄ zimą, odtajają!

Foto-story z podróży:

Hamburg. Idą już za bramki
Spanko na lotnisku – klasyk
Siostra pilnuje, więc luz
W Monachium było słońce
mrugnięcie oczami, bo zaraz Polska i ZIMA!!!!

🎊Jaki był ten 2025?

Trudny. Nawet bardzo. ALE był to też dobry rok. I może nawet dobrze, że nie było to takie beztroskie pasmo jak 2024, bo bym się za bardzo przyzwyczaiła 🙂 Ale po kolej!

W skali globalnej, nie brakło oczywiście konfliktów. Jest takie powiedzonko, że jak odwiedzisz 50 krajów to trudno trafić na taki, w którym akurat nie ma wojny. To chyba Lilka zacytowała i jest dla mnie niepojęte, że mając TAKĄ wiedzę o konfliktach, jaką ma współczesny świat, one wciąż wybuchają. Ameryka zaprzysięgła swojego prezydenta i prezydenta (po burzliwych wyborach) wybraliśmy też my. Zmarł papież i wybrany został kolejny, a całe lato przeżywaliśmy tragedię w strefie Gazy. W październiku doszło do naruszenia strefy powietrznej Polski, a w maju student zaatakował pracownicę Uniwersytetu. Były zabawne przerywniki, jak KISSKAM na koncercie, która przypadkiem przyłapała parę niewiernych małżonków czy włamanie do Luwru, ale równolegle byliśmy też dumni z naszego polskiego kosmonauty, który pojawił się znikąd i jest bardzo pozytywnym człowiekiem. Polska rozpoczęła prezydencję w UE, Rumunia i Bułgaria weszły to strefy Schengen, ale co ważniejsze od 1 stycznia drugi z tych krajów wchodzi to strefy płatniczej EURO. I to jest bardzo słaba wiadomość, bo tzn. że ludzie przestaną tam jeździć i te masy lubujące się w Bałkanach i morzu Czarnym, przesuną się na naszą ukochaną Albanię czyniąc ją drugą Chorwacją. CZYLI, tanio JUŻ było. Armenia z Azerbejdżanem podpisały traktat pokojowy, a to ważne, bo te dwa kraje miały TAKĄ kosę, że jak byłeś w jednym to nie miałeś już wjazdu do drugiego. Taylor Swift się zaręczyła, ku wielkiej rozpaczy Lili, bo teraz może mieć w głowie NIE koncerty, a bąbelki.W Indiach doszło do największego pokojowego skupienia ludzi w jednym miejscu (660 milionów), pojawił się szał na labubu i six-seven.

W skali naszego mikro, dużo podróżowaliśmy. Rekordzistką jest znowu Łucja (10 krajów), ale zaraz za nią plasuje się Mieszko (9). No bo, pod koniec stycznia panna najstarsza była w Meksyku na 18-stkę, w lutym ekipa była na ferie w Austri i w Niemczech, później Mieszko był w Hiszpanii (Erasmus), w czerwcu była Turcja i pierwsza Sycylia dla Łucji, w lipcu znowu Niemcy (smarki były też w Luksemburgu) i Finlandia (ja też się załapałam), w sierpniu Litwa, a w listopadzie Chiny i Węgry. I Łucja miała w tym roku trzykrotną sytuację, gdy czas pomiędzy przylotem do Polski, a wylotem był poniżej 12 godzin (ostatnio, gdy przyleciała z Hamburgu o 22-giej, a o 6 rano lecieliśmy do Chin). Szalone napięcie! Po drodze panna najstarsza zdała maturę i dostała się na wymarzone studia (dla równowagi CAŁY czas NIE mamy zdanego prawa jazdy), a Lila rozpoczęła kursy poszerzające jej maturalną wiedzę. Dla Mieszka i Lili wyrobiłam orzeczenia, które może im pomogą. Młody jak burza idzie przez szkolne konkursy, jest w poczcie sztandarowym, kwestował w Wośp-ie, a sukcesów nie przerwał pobyt z sanatorium gdzie był w styczniu (z Lilką) i w październiku (sam). Na wiosnę była u nas jego Erasmusowa koleżanka, Agnes i Agnes była chyba najważniejszą osobą jaka się u nas pojawiła w tym roku. Jej przyjazd był dokładnie na czas mojego siedzenia w komisjach maturalnych i to był majstersztyk spinania wszystkiego, chociaż sporo w tym maju pozawalałam. Zwierzyniec domowy ma się dobrze. Miau bardzo choruje, więc jej dogadzamy ze wszystkim, Bibi mogła by chyba ciut mnie ważyć, ale też miała swoje przygody w tym roku, bo wyrobiliśmy jej paszport i była ZA GRANICĄ (nie spodobało się jej :).

Konkretne schody zaczęły nam się w drugiej połowie roku. Zaczęło się od tego, że ja mam ciachnięte pół etatu i potrzebowałam coś znaleźć, bo nijak mi się kasa nie spinała, ale wrzesień i październik tak nas przeciągnęły, że na nic nie było sił. Pochorował się dziadek i potrzebne było wsparcie dla coraz to bardziej zapominającej wszystko babci. Duże sprawy działy się wokół Łucji i tak naprawdę, to nie sądziłam, że rodzicielska rola może być taka ciężka. Gdy doszło do momentu naszego wyjazdu, byliśmy nieprzygotowani, bo te dwa miesiące PRZED to miało być już dopinanie, a ja nie wiedziałam, czy my w ogóle możemy lecieć. Ale bardzo dobrze nam ten wyjazd zrobił i powtórzę po raz setny, że nie ma lepszego panaceum na wszystko niż zmiana otoczenia i kolejne wyzwanie. Kończę więc rok, TAM gdzie byłam w lipcu. Na gwałtu rety, muszę podreperować budżet, ale tym razem czasu mam mniej, bo lada moment zacznie się egzaminacyjne rodeo.

WRAPPED 2k25, czyli NAJ

🎊Książka: ROK/czasy uważam za dobre, jeśli czytałam książki. Bywało KIEDYŚ tak, że padałam na nos i nie było szans nawet na jedną stronę. Ile ich wychodzi trudno zliczyć, bo jedne słucham, inne czytam przed snem, a jeszcze inne inne wożę w plecaku. I NIE są sobie równe. Jedne, tak jak najnowszego Mroza (Węzeł Czasu) czyta się błyskawicznie, inne słucha się dobrze i akurat dużo jeżdżę (Dziewczyna z Berlina była super), nad innymi trzeba chwilę pomyśleć, a jeszcze inne jak np. Jagiellonki Anny Brzezińskiej, które mi leżą koło łóżka mają po prostu DUŻO stron i z tych 850 jestem dopiero na 200-setnej (więc zrobiłam sobie przerwę).

🎊Trendy: ten kiedy ktoś Cię łapie za nogi i szybko przesuwa za ekran. No i kultowy był ten też dzieciak tańczący na dziobie tajskiej łodzi (googiel robi przepiękne video z tych migawek, można popatrzeć). U nas, w Polsce, najlepiej się przyjął ten trend mówiony: Tu śpimy, tu jemy, tu przebieranie, tu kawka. Pamiętacie?

🎊Nowatorskie danie: zwycięzca może być jeden i są to.. PIEROGI! Latem zrobiłyśmy z Lilka pierwsze podejście, teraz na święta kolejne i jest dla nas to ważne, by rozwój kontynuować!

🎊Wtopa: zabolała opłata roamingowa w Turcji, ale dało się ją odkręcić. Nie udało się natomiast przywrócić 800+ za czerwiec, ale w maju i czerwcu byłam w takim biegu, że NIC nie ogarniałam.

🎊Aktor: Tomasz Schuchardt – i o tym już pisałam, że Dobry Dom i Breslau to były filmy wybitne.

🎊Serial: latem wsiąkłam w kowboi na Showmaxie, a prequele Yellowstone mnie pochłonęły… Urzekły mnie także kontynuacje Dextera, a rok kończę wielkim powrotem do SkyShowtime (tu będę wam updatować co fajne). Btw. podobał mi się także Breslau i Paradise (Disney).

🎊Film: Pan Nikt kontra Putin, który obejrzałam na Festiwalu Dokumentów i co chwilę mam ochotę do tego filmu nawiązać, gdy rozmawiamy o Rosji oraz Zamach na papieża na Neflixie, który bardzo ładnie odgrzewa klimaty, które pamiętam w polskim kinie akcji. Kinowo niezły był Mickey 17, ale zaplanowane na ’25 widowisko Avatar przesuwa się nam na kolejny rok!

🎊Influ: no dobra, była jedna panna, którą zaczęłam obserwować, bo wydała mi się mega inteligentna i trafna. Chciałam Wam ją podlinkować w rocznym podsumowaniu, ale ostatnio powiedziała coś o podatkach i ja absolutnie się z nią nie zgadzam. Była cyniczna i niesprawiedliwa w swojej ocenie innych ludzi, więc jej WAM nie podam. LECZ polecę Wam Olę Kwaśniewską, która ma bardzo mądry i wyważony profil na Insta (chociaż dużo tam też lifestylu), a jej relacja z ojcem, który czasem się u niej pojawia jest pełna szacunku i uważności.

🎊Kierunki: Skandynawia jest modna. Sporo znanych mi osób było albo w Finlandii, albo w Szwecji. Ci budżetowi ruszali na Islandię, albo do Danii, ale linie lotnicze czują pismo nosem, bo w siatce nowych połączeń będzie np. Estonia!

🎊Produkt spożywczy: z racji posiadania wolnowara w naszym domu pojawiło się dużo FASOLI, grochu i kasz. I dania z wolnowara, to nasze hity potrawowe TEGO roku!

🎊Miasto: Shanghaj. Absolutnie nas zauroczyło, bo miasta to żywe organizmy. Zresztą, co tam Shanghaj, Izmir też było szałowy! Przyroda jest wspaniała, ale miasta dają taki energetyczny stymulant i dobrze się w nich czujemy

🎊Słowo: wiadomo, 6-7

🎊Okazja: promocja to moje drugie imię, ale wraz z nowym telefonem dołożyłam sobie wszystkie możliwe programy lojalnościowe. I bezkonkurencyjne są apki stacji benzynowych, bo za każdym razem zniżka jest naprawdę spora!

🎊Piosenka: tu miałam duży problem, bo moim zdaniem nie ma hitów ostatnimi czasy. I o ile jeszcze w ubiegłym roku można było powiedzieć o roku Taylor Swift, to nie mam pomysłu na tegoroczny hit. LECZ ze 3 miesiące wyświetlały mi się na okrągło rolki do Suger on my tonque 😀

🎊Technologia: nie ma już chyba nikogo kto się nie zapoznał z czatem gpt, a na kolejny poziom jakości i dostępności weszło tworzenie obrazów i ich ożywianie. Technologicznie wyjątkowym doświadczeniem były też Chiny z ich systemem płatności i cyfryzacją. Bardzo jestem z nas, Polaków dumna, że MY też jesteśmy bardzo cyfrowi, mamy blika, mamy prawie wszędzie (nawet na jarmarkach) płatności kartą, mamy szybki Internet i, że nawet pracownicy „skostniałych zawodów” jak nauczyciele (nie jesteśmy młodzi) są bardzo technologiczni (jesteśmy naprawdę niesamowici!), LECZ Chiny są JESZCZE dalej!

🎊Sukces medialny: cieszy mnie i niezmiennie dziwi, że jest WAS, moich czytelników, coraz więcej. Dziękuję, że chce Wam się sprawdzać co tam u nas słychać, zakładam, że nasze przygody są czymś co w pewien sposób przetwarzacie i może Wam czasem coś, co jest u mnie, pomaga? Na insta najbardziej hitową tegoroczną rolką, była jedna z Chin (ta z Wielkiego Muru), która dotarła do 130 tysięcy osób.

🎊🎊🎊

Plany na 2026 wrzucę Wam w czwartek, na NOWY ROK, a dziś pokażę Wam kolegę Bibi, który bardzo lubi nosić, zimą, tematyczne ubranka! On nawet się wtedy uśmiecha, choć to dość MROCZNY psi egzemplarz!

Chrupiący ryż, czyli Uniwersum między świętami, a nowym rokiem.

Weszliśmy w ten dziwny odcinek czasowy, kiedy wszyscy są trochę zawieszeni. Chodzi się najczęściej w dresie, dojada resztki po świętach, albo resztki z lodówki, a praca jeżeli jakaś jest, to wydaje się nam bardzo nierzeczywista. Sklepy Cię brzydzą, bo nawet jeżeli coś tam jest, to jest też tłum dziwnych ludzi biegających w szale wyprzedaży i przygotowań do Sylwestra (u Was w owadzie też zabrakło śmietanki i mleka kokosowego?). W dobrym stylu jest wstawać później i oglądać seriale (myślę, że spokojnie można założyć, że to jest odcinek czasowy na jeden sezon). Ten chrupiący ryż to przypalony ryż, bo podgrzewałyśmy na patelni.

Ja dziś zrobiłam podsumowanie roku na szafie, a potem ruszyłam z porządkami. Dziadki rano były na zakupach w okolicy, więc pomyślałam, że może wpadną, a wtedy POWINNAM mieć porządek. Koniec końców NIE wpadli, ale zaproponowali, żebyśmy się spotkali w szwedzkim sklepie i zrealizowali tam vouchery, który przyszły esemesem. My, z Lilka nic nie potrzebowałyśmy, ale z z przyjemnością dołączyłyśmy do dziadków i nasz bon zużyli oni! Zleciał nam ten dzień nie wiadomo kiedy, Lila jest trochę zła, bo do końca roku chce „chce skończyć kwasy i wodorotlenki”. Gdzieś tam równolegle wymieniłam sobie pościel i wrzuciłam do pralki narzutę z łóżka. I w sumie to się cieszę, że na NOWY ROK mam dom względnie posprzątany!

Foteczki z Hamburga:

2025 dla domu

  • Mamo, co mamy do jedzenia w domu? – włączył nam się z Lilą nocny podjadek (to staropolskie słowo na przekąskę) w piątek i panna buszowała w lodówce.
  • Nic. Nie mogę Ci wybaczyć, że mi NIE przypomniałaś, żebym zabrała sałatkę jarzynową od mojej mamusi!
  • Zrobiłam to specjalnie. Jesteś obrzydliwa, gdy masz usta w majonezie i jesteś taka z siebie zadowolona!
  • Jesteś potworem! A tak obie jesteśmy głodne, a z sałatką cierpiałabyś tylko TY! Mamy świeżego rogala i możemy zrobić grzanki, bo mamy tarty żółty ser… Możemy pomiędzy dać tę pastę z pomidorów i oliwek…
  • A to długo w naszej lodówce otwarte stoi?
  • I to jest najlepsze. To NIE było otwierane! To jak?
  • Dobra. Zróbmy sobie takie szybkie mini grzaneczki w air fry-erze!

Wspaniały był ten rok w segmencie „dla domu”. Sprawdziłam wczoraj jakie miałam plany na TE 12 mijających miesięcy i udało mi się zrealizować WSZYSTKIE moje fantazje. Doszła szafka do dużego pokoju, doszedł rice-cooker i zaczęłam renowację podłogi. To nie jest tak, że wygląda jakoś diametralnie lepiej, ale już o niej na okrągło NIE myślę.

Duża w tym zasługa lepszych finansów w pierwszej połowie roku. I np. ten regał, to coś co przekładałam od lat chyba ośmiu. Rice cooker wraz z air fryerem doszły mi urodzinowo. W segmencie małego agd doszło też kolejne żelazko, które akurat mi się NIE udało oraz w serwisie wylądował i z niego wrócił w nowym egzemplarzu mój cud sprzed dwóch lat, czyli mop parowy. Wiosenny przyjazd Erasmusowej Agnes dał mi natomiast impuls do naprawy rzeczy, które czekały na to od dawna. Wymieniona została deska sedesowa, korek w umywalce i wąż w wannie. Podmalowałam też wtedy sufity i rozmroziłam lodówkę (w tym roku rozmrażałam ją tylko 2x).

W lecie dokonały się dwa kolejne kolosy organizacyjne. Po pierwsze wymieniłam Internet. Zdemontowane zostały stare urządzenia i podpięłam coś zupełnie nowego, co DZIAŁA. Wielka rewolucja była też w ogródku, bo wycięłam kilka drzewek i ten wyrąb i porządkowanie (malowanie murka, podsypywanie ziemią i korą, przesadzanie) trwały praktycznie do końca sierpnia. W kwestii sprzętów, Łucji doszedł tablet, a WSZYSCY mamy nowe telefony. Mieszko ma drugi ekran do kompa i sam kupił sobie nową podkładkę oraz zażyczył sobie NOWY dywan. Zmieniłam także sposób rozliczania energii elektrycznej.

Z małych rzeczy w domu pojawiły się też ramki na różne pocztówki i kupiony został charytatywny plakat z chomikiem europejskim. Doszły znalezione wiklinowe kosze, doniczki, kołdry, poduszki, pościel i bela materiału z której muszę uszyć NOWE chorągiewki. Ale zrobię to w przyszłym roku! Będę musiała też na nowo podmalować sufit w łazience i w kuchni (bo pęka farba), ponownie także przejadę lakierem po podłodze na dole. Potrzebujemy również światełka przed dom na święta i jeszcze jeden świetlny łańcuch, bo jest TYLKO jeden. Gdy to odkryłam w tym roku, w sklepach już nic nie było. Nowym marzeniem są żeliwne garnki (przynajmniej jeden) i NOWA kuchenka. Duża rewolucja MOŻE się odbyć natomiast w pokoju Mieszka (btw. on dostał w tym roku rower!). Młody chce by jego łóżko rozłożyć i będzie wtedy 2x takiej wielkości, ale wymusi to zmianę meblową pozostałych mebli. Bo takie wielkie legowisko TERAZ się NIE zmieści. On chce też usunąć fototapetę, ale ten pomysł mi się akurat średnio podoba. Niezmiennie mi się marzy słomkowy pająk na sufit, ale Vogue zrobił o tym artykuł, więc tanieć niestety NIE będą. Lilę i Mieszka będę przenosić do nowej telefonii komórkowej w kwietniu (młody przejdzie na abonament, a Lila obecną umowę ma słabą). Z rzeczy lekkich przydały by się natomiast nowe podkładki na stół w kuchni!

ramki z kartkami z Muminków, kolorowe poszewki, regał, żelazko z nową matą na deskę, wąż w łazience i dywan w pokoju Mieszka
podłoga w procesie lakierowania, słomkowa wiedźma jako jeden z kolejnych gadżetów, złote podkowy, któe przykleiłam przed domem, air fryer i rice cooker, wieszak na biżuterię, Mieszka podkładka pod kompa i wiklinowe kosze
doszły też DWIE większe walizki (źle mi się kolaż ustawił, bo wpadały dwie ubiegłoroczne, a tegoroczne – WIĘKSZE są biała i beżowa), lustro drogowe do pokoju Mieszka, poducha pierniczek, ramka z chomikem, znaleziona donica i na zakończeniu mixu wrzucam pająka idealo, który właśnie ten vogue-owy artykuł otwiera.