skarby

Doroczny przegląd ozdób Wielkanocnych ujawnił, że z dwiema powinniśmy się pożegnać. Jedna to królik ze skarpetki wypełniony ryżem, zrobiony chyba przez Lilę. Ten ryż napęczniał i w dotyku jest w tym coś obrzydliwego… Druga to baranek zrobiony przez Mieszka z waty na styropianowym jajku. Wata się poodklejała i nigdy to ładne nie było. Zrobiłam zdjęcia i wysłałam dzieciom. Pierwsza odpisała Łucja:

A potem Lila z Mieszkiem nagrali mi głosówkę, że to musi zostać. bo „mamo, ja się tak STARAŁAM jak go robiłam” (Lila) oraz „moja owieczka jest piękna i nie rozumiem, czemu Wam się nie podoba?!” (Mieszko), więc chyba wyrzucę BEZ konsultowania!

Wrzucam Wam świąteczną roleczkę (TU) i chyba sobie chwilę poprasuję! Jutro jest wolne od szkoły i mam na ten dzień tak dużo poplanowane, że chyba muszę wszystko przebudować, bo nijak w jeden dzień tylu spraw nie załatwię!

Jeśli wszystko idzie łatwo, to znaczy, że nie jest to Twoja ścieżka.

-serial, co go sobie włączyłam, ale nic co mogę Wam polecić. Niemniej jednak cytat mi się podoba i tak naprawdę jest bardzo bliski mistyce Wielkanocy. Bo jak to napisała „Hiesteria Sztuki” na Insta, Wielkanocą warto żebyśmy się zainteresowali WSZYSCY. To topos związany z naszymi kolektywnymi lękami i mówiący na poziomie nieświadomym, że aby się pozbierać i odrodzić, musimy zejść na dół i w mrok,by pogodzić z przodkami i krzywdą. I jest to także piękna opowieść o zwycięstwie dobra.

Ładne są tegoroczne święta. Ciepłe, ale nie upalne, suche i słoneczne. Tłumy spacerowiczów są absolutnie wszędzie! W przerwie między jednym a drugim posiłkiem pojechaliśmy do parku, a tam nawet był problem z parkingiem! Łucja mówi, że sporo ludzi w ogóle Wielkanocy nie obchodzi, ale patrząc na tłumy z koszyczkami i elegancko ubrane rodziny, mam wrażenie, że po prostu w jej nowej bańce są grupy, które nie obchodzą.

Mieszko szykuje większą lotną brygadę na jutrzejsze śmigusowanie, Diabli zobowiązał się odwieźć Łucję do pracy, żeby miała szans dotrzeć tam sucha, a my z Lilą pewnie pojedziemy do dziadków. Żeby ich oblać na pomyślność z samego rana!

🐥 Szczęśliwej Wielkanocy!🐥

Pierwszy dzień świąt mija nam w podgrupach. Z rana odpuściłam bieganie i pojechałam co cukierni, gdzie kupowaliśmy torcik dla Lili. Mają tam jeden niesamowity tort, który uznałyśmy (testując torty miesiąc temu), że bardzo będzie smakował dziadkom. Wzięłam też przy okazji mini paschę (sprawdzimy, żeby wiedzieć czy MOJA lepsza?). Następnie zapakowałam Bibs i ruszyłam do dziadków, by razem z Lutką poświęcić koszyczki. Po drodze w radiu mi powiedzieli, że Wielkanocnym Kevinem jest Znachor, a najlepszy tegoroczny żart, jest żebyśmy pamiętali o Judaszu, któremu zawdzięczamy te kilka dni wolnego.

🐇.•¨*•.¸ 🐇.•*¨•. 🐇¸.•¨`•. 🐇

Smarki już do mnie zmierzają, za kilka godzin będą, więc wrzucę Wam kilka ich zdjęć! Bardzo mi się podoba niemiecki zwyczaj wieszania jajek na drzewach, więc i u nas w tym roku TAK ozdobiliśmy drzewko!

A to NASZ ogródek! :

🐇.•¨*•.¸ 🐇.•*¨•. 🐇¸.•¨`•. 🐇🐇.•¨*•.¸ 🐇.•*¨•. 🐇¸.•¨`•. 🐇

WESOŁYCH WIELKANOCNYCH ŚWIĄT! Tak sobie myślę, że zawsze sobie życzymy, żeby było wesoło, ale jak zaczynamy zwalniać przygotowania i wchodzimy w etap cieszenia się świętem, to za DUŻO myśli nam się pojawia w głowach. Omawiamy ploteczki z całej rodziny i znajomych, o coś się zepniemy i coś nas ubawi. Ale przede wszystkim pusta głowa oznacza, że może nas ogarnąć jakiś smuteczek. Żal, irytacja lub niespełnienie. Wątpliwość, złość i taka jakaś ciężkość. I nie dajmy się ponieść tym złym emocjom! Zagryźmy to sałatką jarzynową, albo kawałkiem ciasta. Tak żeby w głowie nam została TYLKO jedna myśl: ALEŻ to dobre! Albo: NIE POWINNAM! :)Wiem, wiem, to bardzo płytkie, ale jesteśmy naczelnymi, więc zablokujmy mózg serotoniną!

Pokażę Wam jeden z naszych najnowszych gadżetów świątecznych. To szydełkowe cudo zrobiła młodsza siostra dzieciaków na urodziny Lili. Zajęło to ważne miejsce w galerii Wielkanocnych dekoracji!

Czy w Wielki Piątek można myć okna?

Ciepło, sucho, może powinnam, bo tylko w połowie domu muszę, ale czy mi się chce? No właśnie, nie bardzo… Mogę za to „ukręcić” masło z czosnkiem niedźwiedzim, a jutro rano nie pojadę na bieganie, bo ruszę po ciasta! Btw. Rozsądne było by dziś kupienie większych zapasów psiego żarcia…

🐣🐣🐣

Ozdoby świąteczne rozstawione, gniazdka dla Zajączka zbudowane a pranie wyprasowane (postanowiłam, że będę zapisywać co oglądam, bo potem jak przychodzi podsumowanie, to nie jestem w stanie dojść, co było fajne – teraz lecę Ghosts Of Beirut, czyli narodziny terroryzmu w Libanie – bo to tam powstała koncepcja zamachowców-samobójców).. Ekipa dalej w Hamburgu i nietypowo jak na Schleswig-Holstein, TAM nie pada!

a o tym pomniku rozmawiałam z dziadkiem. Jest na nim Otton von Bismarck, który był XIX wiecznym kanclerzem, a na pomniku (największym jego pomniku w Niemczech) przedstawiono go jako świątecznego woja. I chodzi o to, że na przełomie XIX i XX wieku, co widzieliśmy też podczas gdy do głosu dochodzili fa_szyści, bardzo modne było odwoływanie się do germańskiej kultury i tradycji. Czyli taka rzeźba to symbol ponadczasowego obrońcy państwa. Stąd ta „poza siły”, rycerskość i miecz.

W bonusie BIBI leżącą na Wielkonocnej poduszce z królikiem! Wysyła Wam radość ze świątecznych przygotowań!

kółka, kąty i kwadraty

Chodzę czasem na szkolenia dla edukatorów. Bardzo to lubię, a poziom tego typu zajęć jest świetny. Tak też było tym razem i na dodatek, w takich środowiskach, jest zawsze wyjątkowo twórcza i zrelaksowana atmosfera. Mieliśmy oprowadzanie po wystawie i to było super, bo sztukę nowoczesną nie odbiera się łatwo. Jak stoisz przed niebieskim kwadratem to nie wiesz dlaczego on tyle kosztuje i jedyne co Ci przychodzi do głowy, że TEŻ możesz taki namalować. A potem były warsztaty. Warsztaty z abstrakcjonizmu. I to było mega zabawne, bo uczestnicy to nie są plastycy, a humaniści i te nasze prace są dość żałosne. I jedna babka dała telefon drugiej, żeby ta zrobiła jej zdjęcie jak maluje. Inna zapytała się jej: Po co Ci to? I ta odpowiedziała: Dla pani dyrektor 😀

Smarki dalej łażą po Hamburgu, a ja DZIŚ rozstawiam w końcu gadżety Wielkanocne!

Hamburg królikami stoi🐰

  • Mamo, to zdecyduj się czy chcesz kartoffelsalat czy tabletki do zmywarki?
  • Kartoffelsalat.
  • Kartoffelsalat czy ogórki konserwowe?
  • NIE RÓB mi tego, Lila! KUP MI OBIE RZECZY!!!

Dzieciaki pojechały do Diabla do Niemiec. Pomysł był szybki, chcieli (CAŁA trójka), więc nie oponowałam. Wracają na święta, czyli podejrzą jak szykują się do świąt za zachodnią granicą i na śniadanie zdążą. Nie jest to primaaprilowy żart – niżej fotki, natomiast w kwestii żartów (i to słabych) przyszedł wczoraj meil z odpowiedzią na reklamację ostatniego lotu Łucji. Jak pamiętacie, panna leciała za Wielką Wodę pod koniec stycznia, lot był odwołany, przepadł jej jeden nocleg, a o zgubionym portfelu nie wspomnę. Przydałoby się jakieś lotnicze odszkodowanie, lecz zaproponowano jej zniżkę (i to taką niedużą) na kolejny lot. Także buuu!

Popatrzcie lepiej, jak królikami zastawione miasto nad Łabą!

Vision Board

  • Dziewczynki, a Wy będziecie mnie odwiedzać z paczkami jak mnie zamkną? Wasz brat, powiedział, że tak.
  • Oczywiście, mamo – odpowiedziała Łucja- W bogactwie i w biedzie. Zawsze.
  • Nie przypominam sobie tego bogactwa- mruknęła Lilka.

Raz na parę lat mam urzędowy problem. A może nawet trzeba się przyznać, że tak naprawdę, to raz do roku… I jeżdżę z tymi papierami przez kilka miesięcy, bo ktoś tam z drugiej strony podjął decyzję mając jakąś fragmentaryczną wiedzę. To jeszcze potrwa, bo z doświadczenia wiem, że to będzie problem rozwiązywany długo… ALE ponieważ przywykłam, to nie będziemy się na TYM koncentrować. Ba, żeby nie było tak dramatycznie, to wygląda na to, że mam pierwszą ofertę pracy! Bo wysyłam tych listów z cv-akukami dużo i co ciekawe często odpowiadają. To dobrze, bo chociaż są odmowne tzn. że one gdzieś tam docierają. A tym razem przyszła odpowiedź NIE odmowna. Minus, że to to dopiero od stycznia, ale z miejsca, gdzie się nie spodziewałam i bardzo mnie to ucieszyło. Brzmi jak dobry plan, tylko muszę do tego stycznia dotrwać!

Z tematów aktualniejszych, na klasowej grupie Lili jest dyskusja, jaki prezent dla wychowawczyni na koniec i okazało się, że jej pani (ona jest matematyczką) ma jakiś popularny kanał do nauki, o czym przez 4 lata nie mieliśmy pojęcia! Pokażę Wam DZIŚ kartkę z kalendarza. Śmiejemy się z Lilką, że nie możemy tego użyć do kartek świątecznych, bo ta jest do Vision Board Bibi. 😀 GDYŻ psa ma kolegę, który TAK wygląda, tylko, że ona jest 2x od niego większa, ale ON ma takie top ego, że oni tak WŁAŚNIE siebie, galopując po polach, widzą!

🏵️Zakwitły żonkile

  • Lila, to co zrobisz ze swoja urodzinową kasą?
  • Nic. Nie wiem.
  • Może jednak ten solo-trip?
  • Nie wiem. Tak naprawdę ja lubię jeździć tylko z Wami. Nie lubię być sama. Nie lubię chodzić sama. Nie lubię jeść sama. Trzeba dużo wydać i nie będzie to tego warte.
  • Ale to jest jak zamknięcie jakiegoś etapu. Pamiętasz, że przed szkołą średnią chodziłaś na warsztaty teatralne?
  • Tak. Były beznadziejne.
  • Miały być trudne. Miały Cię przygotować do wyjścia z jednej roli i wejścia w drugą.
  • Nie przygotowały. Tak naprawdę wszystko w moim życiu już się wydarzyło. Jestem stara. Nie mogę już pojechać do sanatorium i nie mogę pojechać do Kanady do Mike, żeby mnie wspierał.

Muszę tą Lilę jakoś od nas odkleić i sprawić by się tej samodzielności nie bała. Jest absolutnie cudownym kompanem, ale to bycie przy mnie, co wielokrotnie powtarzałam, to nie jest przyszłość dla niej. Nie zasłużyła na to! Rozpoczęliśmy więc żmudny proces ŁAMANIA panny środkowej…

🏵️🏵️🏵️

Tymczasem poniedziałek! Spotkałam się dziś z dziadkami, bo chciałam ich przepilotować przez jeden sklep, a w nadchodzącym tygodniu mamy święta! Dzieciaki wybywają na chwilę do ojca, ja mam jedno spotkanie na mieście, jedno online i jedno szkolenie w muzeum (bardzo się na to cieszę). Tak myślę, że może jutro powyciągam te Wielkanocne gadżety? Muszę też wpaść na rynek po kasze. Dziadek męczy babcie o wprowadzenie większej ilości KASZ, ale obie z Lutką jesteśmy zgodne, że kasze z rynku są nieporównywalnie lepsze!

Palmowa zmiana czasu

ten patyk przed nią to wędka

Były plany wyjazdowe na ten weekend i nawet Łucja z którą dzielę konto na bookingu widziała, że coś wymyśliłam… ALE benzyna cenowo nieprzyjazna, okoliczności średnie, a panna Łucja w weekendy pracuje. WIĘC, NIE w tym roku ten świetny projekt, co to mi przyszedł do głowy!

Byłam za to na dłuugim spacerze z Bibs (psa pilnowała czyjejś wędki), a potem pojechaliśmy do dziadków! U dziadków musiałam przekonać dziadka, że praca Łucji MA sens i chociaż jest jej trudno, to i tak jest jej lepiej, bo JA na pierwszym roku mieszkałam daleko od nich. A w tych beznadziejnych latach ’90 mieszkało się z toksycznymi i złośliwymi starszymi paniami… I autentycznie, to nie był żaden character buiding, lecz trauma, której zapomnieć się nie da. I NIE była to wina moich rodziców, bo takie były realia i wszyscy to przechodziliśmy. Zresztą podobny epizod miał też dziadek, bo w szkole średniej mieszkał w podobnych warunkach i jak mu to przypomniałam, to przyznał, że był to słaby okres. A Łucja przynajmniej wraca do domu! Jest zmęczona, notorycznie niewyspana, ale zakopuje się pod kołdrą we własnym łóżku, dostaje do łóżka herbatkę i nie musi martwić się brudnym praniem.

🌴🌴🌴🌴

A ponieważ dziś jest piękne święto będące wspomnieniem radosnego wydarzenia (nie, nie chodzi o zmianę czasu) i dzisiejszy dzień powinien być LEKKI, więc zrobię WAM zabawny OT… Pokaże Wam mianowicie uwagi kolegi Mieszka. Bo chłopaki rano sobie wysyłali uwagi, które mają w dzienniku… Naprawdę nie jest łatwo być nauczycielem! 😀 Btw. widzicie w tej pierwszej uwadze przygotowania Śmigusa?

🐰Sterydowy królik

Na tablicy na siłowni pojawił się cardio bunny 😀

🐰🐰🐰

Mieliśmy na DZIŚ plan. Łucja była w pracy, więc miałam z Lilką i być może Mieszkiem pojechać na targi plakatów i potem wpaść do panny najstarszej podejrzeć JAK serwuje kawę… ALE a)nie mam aktualnie załadowanej karty miejskiej, b)z porannego biegania wróciłam późno, c) na takich targach aktualnie i tak bym pewnie NIC nie kupiła. Nie pojechaliśmy, przeto zagoniłam Lilę i Mieszka do robienia kartek świątecznych. W tym roku zdjęłam działkę Łucji (ona jest astronomicznie przeładowana) i Lila z Mieszkiem mieli zrobić NIE po dwie, a po trzy kartki. I dali radę!

Archiwizacyjnie dorzucę, że tematem zainspirował nas magazyn branży gastronomicznej „Szef Kuchni”, który dostałam na Sweet Expo. I na kartkach pojawiły się STATYSTYKI i wykresy! Co jadamy na śniadanie, jakie lody lubimy i jak wzrasta spożycie pieczywa. Komu nie zmieścił się wykres na okładce, dostał wklejony do środka, bo co tu kryć, Wielkanoc jest świętem JEDZENIA. Nie ma choinek, nie ma prezentów i poza sprzątaniem szykujemy się do tych świąt myśląc głównie o jedzeniu. A po takiej długiej zimie, to te kwaśne białe barszcze/żurki, chrupiące rzodkiewki i ostre szczypiorki będą eksplozją smaku!