Jesteśmy ulepieni ze słabości i błędów

– Roman J.Israel (2017)

Dużo mi się ostatnio SNÓW śni. I nie ma znaczenia czy kładę się spać po północy (jak wczoraj gdy czekałam żeby zobaczyć ILE ostatecznie uzbieraliśmy do ostatniej puszki Prezydenta), czy przed północą. Budzę się rano i pamiętam. Ciekawe, że nie śni mi się nigdy, że MAM męża. Ale zawsze jak śnię o sobie to MAM dzieci :)) Kiedyś co sen, to komuś to tłumaczyłam, a teraz po prostu wiem, że są. A dziś w nocy śniła mi się nasza psa. Że się znalazła (jej nie ma nieodwołalnie od marca dwa lata temu) i żyje. I tłumaczę jakiemuś policjantowi, że to mój pies, a bez smyczy, bo się właśnie znalazła. Całkiem to był przyjemny sen.

Przyszło mi też do głowy, że kobiety i mężczyźni są jednak różni. Najpierw spotkałam rano sąsiada, który taki elegancki jechał do pracy, więc się zachwyciłam jaki jest elegancki i że chyba lubi tę pracę. Burknął kwieciście ozdabiając, że nienawidzi. Potem spotkałam znajomą w szkole, która powiedziała, że leci do roboty i że przy trójce to ona tam odpoczywa. A potem na siłowni słuchałam, że kobiety głównie rozmawiają o koleżankach, dzieciach i opiece nad wnukami, a mężczyźni i inwestycjach (fragment small-talka złapałam, o tym, że „nie dali mu zgody na położenie fundamentów na ziemi nasypowej i musiał pogłębić fundamenty”. To też było ciekawe odkrycie 🙂

A teraz szykujemy się powoli na występ Liliany! Jak siedziałam (też dziś) w poradni alergologicznej to odkryłam, że szalała z moją komórką. Wrzucam WAM 3/30 zrobionych selfie 🙂