- Mamo, a jak to będzie?
- Dobrze Łuczku. Nic się nie dzieje. Damy radę. Lepiej nastawmy się na rok, a nie na pół roku, to będzie nam łatwiej. Lato będzie trudne, bo będzie gorąco.
- A jak z w-fem?
- Nie będziesz chodziła. Zaczniemy we dwie chodzić na basen.
- A jeżeli będą się ze mnie śmieli?
- Niby kto? A z Julki się śmieją, że ma pompę insulinową? Albo z Huberta, że ma aparat słuchowy?
- Ale z Amelki się Igor śmieje, że ma lotnisko.
- Co to jest lotnisko?
- Wysokie czoło.
- Bo ma. Widziałaś jej matkę?
Btw. tata Igora ma naprawdę wyyysokie, więc problem mu nie obcy 😉
Wieczorem jedziemy całą ekipą do NIEJ w odwiedziny. Mieszko rano w kalendarzu wyczytał, że dziś Dzień Wegetarian, czyli że powinniśmy iść na pizzę. 🙂 Z tą pizzą pojedziemy! 🙂 Przede mną wolny weekend i planuję jak go jak za dawnych dobrych czasów spędzić na sportowo. Pod hasłem Wielkiej Orkiestry będzie się sporo działo i po prostu się dołączę!
Rozpoczęłam fazę czystek na poddaszu i wylatują pluszaki. Wszystkie piorę i pakuję do worków. Zostają te najukochańsze (to i tak sporo). Piorę też koce i poduchy i też niepotrzebne od razu pakuję. Znalazłam też na strychu karton naczyń (garnki z promocji i nielubiane kubki) i rano wywiozłam to do GOPS-u. Opróżniam dalej!
