31-szy

  • Mamo, a co by było gdybyś była w ciąży z wampirem?
  • Co za absurdalne pytania Łucja! Dlaczego sadzisz, że mógłby MI się spodobać wampir?
  • A gdyby to był wilkołak?
  • A to zupełnie inna sytuacja 😉

Część Polski bawi się na Halloween, część bierze udział w Korowodach Świętych, a my po prostu tradycyjnie pojechaliśmy do miasta chrząszcza. Najpierw jednak podbiliśmy do zaprzyjaźnionej szklarni po kwiaty, a dopiero potem ruszyliśmy. Wieje i zimno, ale też przyjemnie! 🙂

Btw. wiem z dobrych źródeł, że po naszym osiedlu grasują hordy łowców cukierków i tegoroczne psikusy oparte są na papierze toaletowym… A ponieważ u nas NIKT drzwi nie otworzył to poręcz przed wejściem mam już omotaną rolką papieru toaletowego 😀

Dotlenienie

Nie pada, nie wieje, a podobno grzybów jeszcze sporo…

Pojechaliśmy. Oczywiście nie wyszło tak jak miało wyjść, bo Mieszko wyciął swój popisowy numer i wsiadł do auta BEZ kurtki. Wydało się to DOPIERO na miejscu, ubrano go w polary sióstr, no ale pojawił się i tak limit czasowy. W zdjęciach poniżej macie koszyk „mój i Liliany” (najwięcej miała babcia z Łucją) i uważam, że jest przyzwoity jak na półtorej godziny łażenia. W lesie jest piękne, jesienne powietrze jest wspaniałe, a dzieciaki są świetnymi zbieraczami.

Wymiana ekranu w Lumii

Liliana miała wrócić ze szkoły przed 13-stą. 12:30 jest obiad, potem miała się ubrać i przyjść. Ale nie wróciła. Wróciła Łucja, zrobiła się 14:30, a Lilki nie było… Mówię do Łucji: Idź w jej stronę, może się gdzieś włóczy. Ja pakuję auto. Godzinę temu mieliśmy ruszyć!

Łucja poszła, wróciła i płacze. NIE MA LILKI. Dobra, Łucz, idę do szkoły, Ty zostań w domu, gdyby się pojawiła to do mnie zadzwoń. I poszłam. Po drodze zadzwoniłam do mamy jej koleżanki, czy oby Lilka nie poszła do swojej przyjaciółki do domu. Nie poszła. W szkole panie mi potwierdziły, że przed 13-stą Liliana poszła do domu.

No i wtedy zaczęłam się denerwować. Nie mogę się denerwować, bo jak się denerwuję to chudnę. Tak momentalnie. A jak to mówi Ramos z Orange is The New Black: „Jak chudnę, moja pupa robi się płaska i wali mi się cały program treningowy” 😉

Wyszłam ze szkoły i takim półbiegiem ruszyłam z powrotem… I wtedy ją zobaczyłam. Zmierzającą od nielogicznej strony kortów tenisowych i zagapioną w niebo.

  • LILIANA!!!!!

I dogoniłam ją.

  • LILIANA! Gdzie Ty byłaś?? Przecież mieliśmy jechać do babci. I zdążyć przed korkami. Półtorej godziny temu powinnaś była być w domu!!!
  • Miałam ochotę na wycieczkę.
  • Wycieczkę??? Ale gdzie?? Pada deszcz!!
  • Czy wiesz gdzie jest ulica Krótka? Byłaś tam kiedyś?
  • Nie. I się nie wybieram!
  • To nie moja wina, że miałam dziś geografię i nabrałam ochoty na podróże.
  • Powinnaś może mi jakoś dać znać! Może zadzwonić, albo cokolwiek!
  • Ale przecież nie mam telefonu.

Fakt. Jeszcze we wrześniu Lilka upuściła komórkę i rozbiła ekran. A wczoraj postawiła na baczność chyba całą okolicę.

I dziś zdradzę Wam niezły patent.  Chciałabym móc powiedzieć, że przydaje się to przy dzieciach, ale aplikację  PAJĄK zrobił sobie KIEDYŚ KAŻDY dorosły jakiego znam. Ja rozłożyłam się wieczorem u dziadków i udało się. Nie było łatwo, ale dało radę. Części miałam już od jakiegoś czasu, ale brakowało impulsu. Bo ekran MOŻNA wymieć i jest to całkiem PROSTE.  Trzeba mieć specjalne narzędzia i nowy ekran. Obie te rzeczy kupujecie bezpośrednio z Chin i koszt nowego ekranu waha się od od 3 do 6$. Przesyłka przychodzi zapakowana w styropian w ciągu 3 tygodni. Miałam moment zwątpienia jak już WSZYSTKO rozkręciłam. No a jak skręciłam ZOSTAŁA :)))) mi jedna śrubka. Jest jedno miejsce, gdzie mogłaBYM ją wkręcić, ale jest za długa, czyli którąś z tych krótkich musiałam wkręcić w miejsce tej długiej. Pomogły oczywiście filmiki na Youtubie. Poza tym ekran lekko odstaje, ale kupię jej taki silikonowy ochraniacz i to zginie 🙂 Jak na pierwszy ekran zupełnie nieźle. Teraz zabiorę się kolejną komórkę i tablet 😀

Btw. jadąc do dziadków utknęliśmy w korkach. 🙂 A potem utworzyliśmy gigantyczny sznur, bo jechaliśmy ślimaczo, jak to my!

chwilę przed wyjazdem do dziadków

  • Mamo…
  • Ubieraj się chłopak. Daj nogę…
  • A wiesz, że na jednym zdjęciu ze ślubu wyglądasz jak babcia?
  • To wspaniały komplement. Druga noga!
  • Ja Ci będę mówił początek słowa, a Ty musisz skończyć.
  • No mów. Ręce do góry.
  • Ra-…?? RAK-…?
  • Yakuza, czekaj to jest na Jot, na R…. Raclette, to taki ser!
  • Nie!!! RAK-IETA!
  • Super.
  • A teraz kolejne słowo. BEZ-…?
  • Beza!
  • Nie.
  • Bezład, bezruch?
  • Nie! Bez sensu!

Klarens znosi mi myszy. Ja tu wychodzę na prostą, a on z dworu DO DOMU przynosi kolejne. I to na ogół popodgryzane… Co to, czerwony październik?? 🙂

<><>

Pani Lili wyobraźcie sobie jest w ciąży. Tak mi się wydawało na rozpoczęcie roku, ale to już potwierdzone. I niestety musiała już przejść na zwolnienie. Strasznie mi tego żal, bo to wspaniała wychowawczyni i Liliana jest w niej zakochana. A tu się szykuje takie łatanie nauczycielami do końca roku… Trudno się jednak dziwić, byliśmy na jej ślubie, więc było to do przewidzenia, trzymam kciuki, żeby wszystko się udało i mam taki plan, żeby ją poprosić, żeby wzięła klasę Mieszka od 2018 roku 🙂

biegownia (znów)

Mam zdjęcia z mojego ostatniego treningu. Jest się czym pochwalić, bo jednym z pacerów, czyli osób prowadzących grupę, była niesamowita osoba, która reprezentowała polskich lekkoatletów w Rio i PRAWIE zdobyła medal (była czwarta). Joasia jest extra, super pozytywna, jak biegła przez chwilę z moją grupą to razem z moją trenerką rozmawiały o zupie pomidorowej 🙂

Mnie raczej nie widać, ale Wam podpowiem gdzie migam. Grupa tempowa w której biegam ja to sexi-pace, czyli dyplomatyczne określenie na tych z czerwonymi bransoletkami co biegają najsłabiej. Ale to kolejna zaleta tych treningów, że nikomu to to nie przeszkadza i mają do mnie cierpliwość.
Ten akurat trening to był Speed Run, czyli sześć odcinków z narastającą prędkością (1600/1200/800/400/2×200).

Najpierw mamy Check In. Przychodzisz i potwierdzasz się na liście.

Potem Kuba przez głośnik wszystkich ustawia. On z tym gadżetem się nie rozstaje 🙂

Następnie pacerzy zbierają swoje grupy i startują!

Tu mnie, niżej, kawałek widać! Trzecia damska głowa od prawej. Po zewnętrznej! Taka błękitna bluza!

Biegniemy, biegniemy…

I po pierwszym takim relaksacyjnym kółku robimy rozgrzewkę. Widać naszą mistrzynię i medalistkę. To ona była gwiazdą wieczoru, więc jej jest najwięcej 🙂 No dobra, błękitną plamę przy drabinkach widać? To ja.

I ruszamy z właściwym treningiem!

Niżej znów mnie KAWAŁKOWO widać. Tak w tle, z tyłu MÓJ profil 🙂

I tu…

A potem już meta, nagroda i zdjęcia pod ścianką dla chcących 🙂

Tak się we wtorek zabawiałam 🙂

Vendetta…

Wróciła Lilka ze szkoły w poniedziałek z siniakiem. Na czole… Takim wielkim i czerwonym. Powiesz co się stało? Nie. Ale tak się kręcę i patrzę, że spodnie na kolanie podarte. Więc przycisnęłam:

  • Co się stało?
  • Nic.
  • Widzę, że coś.
  • Upadłam.

Ale cisnęłam i cisnęłam i okazało się, że to kolega. Pchnął ją i ona z plecakiem upadła. A pchnął ją, bo wcześniej szli i ona weszła w kałuże i go ochlapała. Chwilę później, on ochlapał ją, ale że ona nie zareagowała, to postanowił ją ukarać bardziej. Się zagotowałam i powiedziałam, że idę do jego mamy.

  • NIE! Nie zgadzam się!
  • Liliana nie może tak być. Nie ma przyzwolenia na taką głupią agresję. To mogę napisać do Twojej pani, żeby urządziła pogadankę o koleżeńskim zachowaniu.
  • NIE.
  • No dobrze. Nic nie zrobię, ale jeżeli sytuacja się powtórzy, wytoczę WSZYSTKIE działa.

Dziś po szkole pukanie do drzwi. Liliana już była. To był TEN chłopiec.

  • Dzień dobry. Ja chciałem powiedzieć, że Lila w poniedziałek mnie ochlapała, a dziś wrzuciła moją czapkę do błota.
  • Dobrze, że Cię widzę, bo nie wiem czy wiesz, że w poniedziałek jak pchnąłeś Lilianę, to ona rozbiła sobie głowę. I kolano. I leciała jej krew.
  • Mówiła, że nic jej nie jest.
  • Bo nie zachowuje się jak baba. Krew. Z głowy. Zawdzięczasz jej, że nie poszłam z tym do Twojej mamy.
  • Do widzenia.

Drzwi się zamknęły i krzyknęłam:

  • Liliana, słyszałaś??
  • Tak.
  • Skończ z tą zemstą. Drugi raz Cię nie obronię 🙂 Co to za pomysły i samodzielne wymierzanie sprawiedliwości??

Myślicie o weekendzie?

Większość fajnych imprez jest w sobotę i niedzielę czyli dość daleko od Wszystkich Świętych, co powinno rozwiać Wasze obawy, czy MOŻNA się bawić. Ja znalazłam bieg, w którym część uczestników jest Zombie, a druga część Survivalsami (i wygrywasz jeśli dobiegłeś do mety z największą ilością żyć (szarfy) – btw. to extra zabawa dla par. Trafiłam na pokaz Darkburleski i opowieści o Strzygoniu i potworach nawiedzających polskie chaty :D. Znalazłam warsztaty kuchni meksykańskiej dla dzieci (meksykańskie Halloween: czaszki cukrowe, tacos i tortillas) i niezliczoną liczbę bali, przyjęć i warsztatów wycinania dyni. W kinach będą upiorne maratony i może odbędzie się jakiś flashrun, czyli łapanie duchów?

Nas to wszystko raczej ominie, chociaż kto wie co tam za atrakcje u dziadków będą. 😀

<>

Mam dziś dla Was dwie prace dziewczyn. Pierwsza to projekt Lilki o planetach. Panna miała zrobić do go szkoły i wybrała Saturna. Mieliśmy takie sizzalowe kartki ze Stonki i przydały się do pierścienia.

Druga to praca Łucji na muzykę. Mieli zrobić w domu instrument muzyczny. Grzechotka powstała z dużego jajka z niespodzianką oraz szczoteczki do zębów. Grzechotanie zapewnia groch, a wszystko zostało przykryte taśmami klejącymi i wzorkami robionymi lakierami do paznokci.

Boo po raz pierwszy!

W weekend nie miałam dzieci i robiłam różne szalone rzeczy, jak koszenie trawy (przez chwilę nie padało) czy zakupy w sklepie w sobotę wieczorem (słaby pomysł, wszystko przebrane i porozwalane).

A drożdże tymczasem… bawiły się na imprezie Halloweenowej! Nie robimy w tym roku przyjęcia, głównie dlatego, że 1 listopada wypada po środku długiego wolnego weekendu i pewnie i tak wszyscy powyjeżdżają. Więc i nas na Halloween, na 30-ego, nie będzie w domu. Żeby im to wynagrodzić obiecałam wyprawę do cukierni (i otwarty rachunek na czekolady i ciasteczka podczas takiej wycieczki) i wykupiłam wejściówki na imprezę Halloweenową w klubie tańca dziewczyn.

 

Strasznie jestem z nich dumna. Najbardziej z Liliany, która się NIE przebierała, a TYM razem kupiła sobie KAPELUSIK i nie ściągała go. Obie roztańczone panny były przebrane za pająki, Łucja miała taką złota pelerynę w sieć, której nie wiem dlaczego nie ma na zdjęciach, a włosy miały spryskane niebieską farbą z brokatem (do włosów). Mieszko nie chciał się bawić, bo nie było CZIPSÓW :))

#Czarny

Przyszła mi do głowy chyba dość heretyczna myśl, że gdyby sympatyków Chrystusa nikt nie zwalczał, skończyli by równie marginalnie jak świadkowie Jehowy. Bo z buntu rodzi się siła. Z zakazów powstaje sprzeciw. Nieźle powiedziała kilka dni temu jedna posłanka, że zwolennicy aborcji byli w Polsce zawsze, ale dzięki ostatnim działaniom rządu jest ich zdecydowanie więcej niż było.

Nie ze wszystkimi postulatami drugiej tury mogę się utożsamiać. Nie miałam problemów z patriarchatem. Nie byłam szykanowana jako kobieta. Co więcej, nikt nigdy mnie nie molestował. Nawet w tyłek bez mojej zgody nikt mnie nigdy nie klepnął! [to raczej ja przeginałam].

 

Ale tak. Cały czas jestem za.

#czarnyprotest

Na miejscu byłam chwilę przed 15-stą. I ze sceny leciał Bob Dylan („zanim zaczniemy posłuchajmy tegorocznego noblisty” :). A jak wychodziłam puścili kolejnego Boba („No women, no cry” 😉

Jeśli ktoś mówi: „Pewnego dnia” tzn, że NIGDY. Coś co ma się stać jest jutro, albo dziś. Albo za tydzień.

 -Westworld. Absolutnie genialny serial. Niestety dopiero się zaczął, więc jeszcze się nie naoglądacie.


Śnił mi się wielki blondyn. Był ogromny. Miał wielkie łapy, a buły na klacie miał takie jak moja głowa. I śniło mi się, że całą noc masował mi plecy. Para mu szła uszami, a ja nad ranem powiedziałam: Daj mi swój numer, to Ci może coś napiszę.

Poważnie!!! Takie miewam sny o POTĘDZE🙂 Ale najlepsze było rano… Ramiona mnie tak bolały, jakby rzeczywiście niedźwiedź je ugniatał…
A że na zakwasy najlepszy trening…

Pojechałam, poćwiczyłam, super było i nawet jeszcze kupon do Spa dostałam :)) Świata saun i zabiegów… Kiedy ja to mam wcisnąć? 🙂
.