Przedostatnia prosta (do Świąt)

Odfajkowane dwie medyczne sprawy!. Z rana moje odczulanie, a później dermatolog z Lilką. Wracając do domu po Lilkę zahaczyłam tylko o piekarnię i przejechałam później koło szkoły…

„Łucza, jest szansa, że teraz się wymkniesz?” – napisałam esemesa. Do przerwy miałam 20 minut, a musiałam jechać z Lilką. – „Potem to dopiero za 2-3 h mogę być.”

„Spróbuję. Czekaj na strefie rodzica.”

I przyszła. Cała uwalana tuszem z długopisu.

  • CO się stało?
  • Rozwaliłam długopis, żeby wyjść do toalety. Co mi przywiozłaś?

Rogala, oponkę i bułkę. Ale to nieważne. Kunszt improwizacji mistrzowski 🙂

<>

Święta coraz bliżej więc czas znowu przyśpiesza! Cały ten tydzień w szkole są kiermasze, czyli dzieci pochłaniają dodatkową porcję ciacha. Młody ma jutro i w środę konkurs (literacki i ortograficzny) i musi być ubrany na galowo. W piątek Liliana ma klasową wycieczkę. Jutro mam też dentystę z Mieszkiem, a w weekend szykuje nam się wycieczka na urodziny dziadka! Zrezygnowałam ze szkolenia w środę z młodzieżowej pop-kultury, bo po prostu się nie wyrobię! Książki już do mnie jadę, z Chin przyszły żelowe długopisy, które dorzucę dzieciakom do prezentów, kalendarze dla dziadków są i to co do nich dodam też już wiem. Może Lutce kolejne spodnie na siłownie? Ona regularnie chodzi, więc jej się przydadzą!

Pochwalę się Wam jeszcze Łucją. Wczoraj wieczorem siedziałam na podłodze koło łazienki i dzieliłam skarpetki. Ściągam je razem z majtkami z suszarki i dzielę na te 8 kupek/8 różnych szuflad. Mieszko zaczął z łazienki wykrzykiwać:

  • MAMO!!! Umyłem włosy! Przyjdziesz, żeby położyć mi octówkę? – to taki preparat, który kładę im po szamponie na głowę.
  • Nie mogę! Segreguję skarpetki. Łucja! Pójdziesz pomóc bratu?
  • Tak.

I weszła do łazienki. I on co prawda się wydzierał, że ona go topi, ale tak naprawdę był bardzo zadowolony i Łucja też całkiem z siebie była dumna, że pomogła 🙂