mgliście

Szłam dziś rano z Bibkiem przez zamglone pola i było pięknie. Przyszło mi do głowy, że ze wszystkich zjawisk pogodowo-atmosferycznych najbardziej lubię właśnie mgłę. Bardziej niż słońce, deszcz, wiatr, bryzę, mróz czy śnieg. Wiem, że smogofobi uważają, że wtedy powietrze jest najgorsze, ale cudowne jest to poczucie izolacji od świata. Mgła jest głośna. Słyszę wtedy i głosy na budowach i aut i szczekanie psów mocniej, ale i tak to mleko wszędzie jest takie resetujące.

Tak wyciszona ruszyłam na zakupy! Bo nic już w domu nie miałam. Wczoraj dzieciaki do śniadaniówek dostały zupki chińskie, a dziś miały tylko po czekoladce w mojego kalendarza adwentowego (ok 9:30 śniadanie im dowiozłam!) A w sklepach już świąteczny żywioł. Wózków przy wejściu nie ma, a na parkingu miejsca zaczynają się kilometr od wejścia! Myślę, że tak już będzie do poniedziałku… 2) Szwy udało nam się u Mieszka zdjąć, chociaż musiałam go zwolnić z Jasełek (tak akurat chirurg miał okienko). 3) Jutro mają Wigilię klasową i podobnie jak Łucja we wtorek, młody zamówił sobie tiramisu. Składniki już mamy, robić będziemy wieczorem! 4) Dziś przede mną jeszcze zebranie w szkole, na które powinnam się jakoś ładnie ubrać, bo te matki to zawsze podopinane na ostatni guzik.

Wrzucę Wam reklamę, którą uważam za najlepszą tegoroczną produkcję. Doskonale wpasowuje się w trend PSYgarnij i adoptuj, oraz jest po prostu na czasie! 🙂