To był ten wiek, kiedy najbardziej wszystkiego potrzebujesz, ale nie możesz przemóc nastoletniego obrzydzenia do zrobienia czegokolwiek.

To w książce, którą czytam. Departament Q. Dawno nie trafiłam na lepszy opis nastolatka.

W szkole rozpoczęło się świętowanie szóstego grudnia. Łucja miała dziś np. klasowy wyjazd na kręgle. Wszystko fajnie, wycieczka się udała, ale panna do domu wróciła o 12-stej. A o 12-stej z domu wychodziła Lilka, która miała na drugą zmianę… Ja nie wiem kiedy ja mam prezenty na Mikołajki zapakować, jak cały czas KTÓREŚ jest w domu!!!

  • Łucz, jak się grało? Z kim byłaś w drużynie?
  • Z dziewczynami z C-e. Dobrze.
  • Rzuciłaś jakiegoś strike-a?
  • Tak. Kilka razy. Zajęłam drugie miejsce w grupie.
  • Nieźle! Gratuluję!!! Z okresu, kiedy ja chadzałam na kręgle marzyłam o własnej kuli. Specjalnej 10-ce, którą nosiłabym w specjalnej torbie na kule…
  • No to ja jeszcze nie marzę.

Chciałam wykorzystać ten moment, kiedy mam wcześniej pannę w domu i pojechałyśmy na poszukiwania zimowej kurtki. I butów. I NIE udało się. Panna postanowiła, że TĘ zimę przechodzi w adidasach i najchętniej z gołymi łydkami. Rosjanie to odmrożenie wokół kostek nazywają: zimnyj zagar, czyli zimowa opalenizna i chyba NAS też to dotknie…

<><>

Zanim wrzucicie sobie tryb porządków, wrzucę Wam zdanie z jednego artykułu:

To, jak człowiek ma w domku, zależy od zapracowalności, od tego, czy ma dzieci, i od tego, czy on w domku siedzi, czy nie. Ja już trochę lat przeżyła i widzę, że albo się człowiek zajmuje porządkiem w domu, albo się rozwija. Te dwie rzeczy rzadko idą w parze.” OOO!!!