Żyjemy w najlepszej możliwej rzeczywistości

Dynamika naszych czasów jest niesamowita. W piątek mieliśmy szał zakupów (ja kupiłam sobie płaszczyk!) i nie wiem jak u Was, ale mój świat zalały wezwania do zignorowania tego święta konsumpcji. Jutro Cyber Monday, czyli znowu będą dwa obozy. W sobotę wszyscy mieli kulturalnie w planach żegnać tygrysy (znajomi jeden za drugim deklarowali, że obserwują stały przekaz z tego jak idzie pokonywanie trasy do Hiszpanii), ale wydarzył się Londyn. Zamachowiec, który chciał wysadzić most, został obezwładniony przez trzech mężczyzn, w tym Polaka. Gość zerwał ze ściany restauracji w której pracował, kieł narwala i chociaż już był ranny pokonał terrorystę. Tamten miał pas z ładunkami (później okazało się, że to atrapa, ale oni TEGO nie wiedzieli) i nie miał szans. Husaria! Mam taką oboczną wątpliwość, czy polskie ustawodawstwo pozwala na zabicie człowieka bez konsekwencji sądowych. Ale nie wiem. Być może ustawa o zwalczaniu terroryzmu zezwala na coś takiego? Powinna! No, ale Internety oszalały. Od brytyjskich twitów: Cholerni Polacy, znów ocalili Anglię, do zabawnych wyznań typu: „Ja zawsze noszę taki i kieł mamuta na większe okazje” albo dywagacji: „Gdyby do ataku doszło w Natural History Museum to dopiero by się działo”. NIESAMOWITE!

<>

Ja tymczasem ogarnęłam dom i umówmy się, że to już BYŁY porządki przed świętami. Położyłam świąteczne obrusy, rozłożyłam mini choineczki w dziecięcych pokojach i powiesiłam świąteczny wianek. Umyłam ściany magiczną gąbeczką (i obiecałam Lutce, że jej przywiozę kilka sztuk) i zmieniłam sobie prześcieradło, bo Bibek mi brudnymi łapkami pobrudził. Byłam też u dziadków, zawiozłam ciasteczko na niedzielny obiad, a w zamian… zawiozłam do ICH garażu MOJE zimówki. Dla równowagi zabrałam stamtąd sanki i świetlnego jelonka! No i kalendarz adwentowy z czekoladkami dla MNIE, który mi tatuś kupił ! 🙂

Before&After!