W ramach przygotowań do świąt (zamiast porządków)!

W poprzednim życiu miałam znajomego z Kolonii. I on się mnie zapytał co wiem o Kolonii… No więc mówię, że to miasto w Niemczech. A on mi na to, że mają prawie milion mieszkańców i słynną Katedrę. Przytaknęłam, że fajnie i że na pewno jest ładna. A on mi wtedy, że mają jeszcze najlepszy w Niemczech karnawał i najwspanialszy w Europie jarmark bożonarodzeniowy. I ja na to powiedziałam, że też fajnie 😀

Jarmarków jest właściwie kilka. Bo to jeden obok drugiego. W tym jedyny na świecie jarmark LGBT!

W grudniowy weekend wybraliśmy się do Kolonii. Powodem były urodziny dziadka i 13-ste imieniny Łucji (na 13-go grudnia)! W biletach siedziałam od dawna szukając tego połączenia do Rzymu i przypadkiem trafiłam na tę Kolonię, która cenowo była naprawdę przystępna. I polecieliśmy! Mieszkaliśmy w tureckiej dzielnicy, 30 minut piechotą od Katedry i podobało nam się! Wrażenia będą mi jeszcze schodzić, a na razie wrzucam fotki! Z jarmarcznych smakołyków apfelstrudel, czy jakoś tak, jest daniem doskonałym! W Kolonii jest też oszałamiające Muzeum Sztuki Nowoczesnej. Z Picassem, Kandinskym i Andy Warholem. Fajną opcją zachęcającą do zwiedzania Niemiec jest to, że bilety do większości placówek muzealnych są dla dzieci za darmo. No więc zajrzeliśmy i tam!

Kolonia? Zdecydowanie do powtórki!

Katedra przypominała mi Fontannę di Trevi. Idziesz, idziesz i ona między budynkami nagle wyrasta. I co chwila na nią potem wpadasz! Niżej ja z dziadkiem, który ją fotografował z każdej strony!

Precle i stragany

Z tym gościem nieźle popłynęliśmy. On pilnował Jarmarku Skrzatów. Zaproponował mi rękę, a potem zaczęły się wygłupy. Zdjęć powstało wiele 😀

Niżej świątynia, która nie wiem czym była, ale wyglądała jak masońska kaplica i zrobiła na mnie zdecydowanie większe wrażenie niż monumentalna Katedra. Były tam lochy rzymskie, bo Kolonia było prowincją Rzymu.

Niżej coś co najbardziej podziwiała babcia. ONI – Niemcy, po prostu potrafią się bawić. Było lodowisko, gra w coś w stylu kręgli i najwięcej gości jarmarku to byli tubylcy. Spotykali się na winie i dobrze spędzali czas. Niczym w Brazylii – cały rok czekali na taki festyn!

FRYTKI – gorące, co widać po MINIE Mieszka!

I MUZEUM LUDWIGA:

Babcia, a niżej DWA słowiańskie PRZYKUCE!
Mieszko i Picasso. I cdn!