wtornik

Za czasów małżeńskich prowadziliśmy specjalny folder z prezentami. Co roku w osobnych rubryczkach było wpisywane co wybraliśmy dla innych pod choinkę i co mogą dostać kolejnym razem… Nie chodziło nawet o to, żeby co roku nie dublować skarpetek dla tej samej osoby (chociaż uważam, że ładne i wygodne skarpety to prezent doskonały), TYLKO, żeby o tym w kółko nie myśleć! A co mamy dla kogoś tam? A! Wiem. A nie mieliśmy jakiegoś innego pomysłu? W TYM roku TEŻ założyłam taki folder. Wszyscy dostają jakieś drobiazgi, ale ponieważ nie myśli głównej, to ciągle mi ucieka co tam jeszcze miało być… Np. robię czasem zakupy w takim sklepie typu zioła oraz zdrowa żywność. Kupuję tam składniki do naszych wieczornych koktajli. I opowiadałam o tym Lutce, że są trafiłam TAM na fajną suszoną morwę z Tadżykistanu 😉 I mama na to, że morwa jest polecana na cukrzycę i że nigdzie jej nie ma! Więc powiedziałam, że kupię taką kilogramową paczkę dla dziadka pod choinkę. A patent „prezentowej TABELKI” polecam -> nawet przy małych rodzinach! 🙂

Wyżej, by tak wprowadzać się w świąteczny nastrój, macie biblijny obrazek Mieszka. Miał zrobić na religię ilustrację do którejś z historii w Ewangelii św. Marka (rozdział 2). I wybrał „Łuskanie kłosów”. Technika miała być mieszana, jest więc rysunek kredkami i wyklejanie. Całkowicie jego pomysłem było przyklejenie metalowych pręcików, które są promieniami słońca i chmura.

<><>

Dziś rozstawiam jelonka przed domem!