Podsumowania?

Dzieci pojechały do taty, ja mam chwilę czasu, więc zaczynamy PODSUMOWANIA! Pierwsze, to podsumowanie DOMU. I pochwalę się, że w 2019 wydarzyło się bardzo dużo! Oczywiście nie były to takie spektakularne zmiany, jak nowy dom, czy nawet nowa łazienka, ale wydarzyły się rzeczy, które planowałam od LAT kilku.

Przede wszystkim został uszczelniony dach!!! To jest niewyobrażalny komfort słyszeć padający deszcz i nie martwić się, czy zaraz gdzieś mi będzie kapać! Przy okazji został zabudowany jeden skos na poddaszu. I to też jest kamień milowy, bo mam miejsce, gdzie pochowałam milion rzeczy i wygrałam dodatkową przestrzeń. Całe lato działo się jedno albo drugie (dach/poddasze) i bardzo się cieszę, że jest to zrobione. Kolejnym mega ważnym elementem było przerobienie szaf dzieciom. Mieszko ma półki, a panny mają przemalowane drzwi. Mieszko ma przykrytą naklejka JEDNĄ połówkę lustra. W planie a)chciałam wymienić szynę na której przesuwa się drzwi w szafie dziewczyn, ale wciąż NIE zostało to zrobione… Natomiast przy okazji lakierowania szafy dziewczyn, zabezpieczyłam też progi i parapety w całym domu. A początek roku otworzyło dorosłe łóżko dla Mieszka, co wymusiło mini-meblowanie jego pokoju.

AGD -> Siadła szatkownica do warzyw i cały czas nie ma nowej. Podobnie jak nie ma nowej gofrownicy i plan by ją mieć przechodzi na kolejny rok. Poszło żelazko (standard) i jest nowe. Mam też nową szczotkę do odkurzacza, dzięki której uwierzyłam, że mój odkurzacz się jeszcze do czegoś nadaje 😉 Mamy też prostownicę do włosów i jest wspaniała! Ja i dziewczyny korzystamy nareszcie z nowych telefonów. Ja już od 2018, ale pannom doszły w TYM roku. Ponieważ telefony są tej samej marki, to innowacją było PODPISANIE ładowarek! Wkręciłam się w kolaże i jeden (zrobiony NIE przeze mnie) wisi u mnie w sypialni. Trochę przybyło kuchennych rzeczy: mała patelenka, coroczne skorupki z Chodzieży, naczynia do zapiekania ze Stony, nowa tortownica i dwie foremki do ciasta. Mega przydatną i upragnioną rzeczą było również LUSTRO koło drzwi wejściowych.

Doszło oczywiście również kilka zapychaczy przestrzeni: fajansowy borowik ze skansenu w Sanoku, który stoi w ogródku koło koguta, ceramiczne zające, które pilnują domu na Wielkanoc i słomkowy pająk z warsztatów na Jarmarku Jagiellońskim w Lublinie. Mamy też PSA i on ma SWOJE (nieużywane) legowisko!

Mini-patelnia, naczynia do zapiekania, kolaże, ceramiczne króliki i łóżko Mieszka
Nowe poduchy na krzesła, bombki, fajansowy grzybek i poddasze!
GRILL!!! Nie było a jest! Oraz nowe hotele dla owadów!
Las w słoiku w kategorii zieleń, szafy i LUSTRO!
Psie legowisko, miseczki z Chodzieży, słomkowy pająk i szafa dziewczyn.

Co przechodzi na 2020? Niestety cały czas sporo… Dojrzałam do tego, że NIE remontuję łazienki. Kafelki są ładne, wanna NIE poobijana, więc nie ma co wybrzydzać. Panny chciały by dwie umywalki i białą łazienkę, ale nie przesadzajmy. MUSZĘ wymienić jedynie sedes i baterie… I będzie doskonale! NIE zmieniam też kuchni. Nie jest zła. Może można by wymienić blaty, ale spokojnie może to być w 2021. Fajnie było by jednak wycyklinować parter i kupić nową KANAPĘ do dużego pokoju. Ona od lat jest przykryta narzutą. Miałam plan zmiany tapicerki, ale tu prostu potrzebna jest nowa. MUSZĘ -koniecznie!-uszczelnić poddasze. Finał naszego remontu był szybki i tego nie zrobiłam. Efekt jest taki, jakby TAM było otwarte okno. Zima jest ciepła, dajemy radę, ale to mój PLAN na lato. Było lepiej zanim zabrałam stamtąd pudełka na bombki, ale one teraz są na dole i blokują przejście pod choinką (żeby pies nie przechodził i jej nie wywalił)… Marzy mi się TEŻ nowy materac. W tym roku nowy dostała Łucja (na urodziny ;), Mieszko ma nowy bo na nowe- większe łóżko, Lila ma podwójny (bo swój i poprzedni Łucji), no a JA mam to co było…

Wychuchałam sobie ogródek, ale pies zrobił w nim w drugiej połowie roku tornado. Wiosnę rozpoczynam więc od wielkich porządków. Wykarczowano już jest poziomka, ale psa wykopała też większość kwiatków.

Ach, no wiem, że dużo w tych wymuszonych zmianach słowa PIES, ale zyskałam taką czujkę bezpieczeństwa, że nie ma lepszej! Np. pralka jest w łazience koło drzwi… I gdy wiruje (pranie włączam na noc), to ten bęben niemalże się urywa (tak, wiem, jej czas też jest policzony). No i jest to taki hałas, jak gdyby ktoś walił do drzwi. I za każdym razem, pies się zrywa z mojego łóżka i z ujadaniem gna na dół 😀 Gdy listonosz wrzuca list do skrzynki reakcja jest ta sama…