Multiwersum wielkiego bajgla

-jedna z krain we „Wszystko, wszędzie, naraz”, macie to na Amazonie

W „Niespokojnych ludziach”, których zasadniczo Wam nie polecam, podobnie jak tegorocznego zwycięzcy Oscarów („Wszystko, wszędzie, naraz” to dla mnie film-pomyłka), jest plejada ludzi chcących kupić mieszkanie. No i w tym zestawie jest jedna bardzo bogata kobieta, która chodzi oglądać mieszkania, bo traktuje to jako formę terapii. Patrzenie na „maluczkich” walczących o swój kąt… I zwierza się swojej terapeutce, że NIEKTÓRZY SAMI remontują te mieszkania! SAMI!!! No więc leżąc wczoraj w wannie podjęłam decyzję, że kolejnym razem jak Diabli weźmie smarki na weekend (to będzie w drugiej połowie kwietnia) maluję łazienkę. Sufit wymaga natychmiastowego odświeżenia i połączę to z wielkim myciem płytek i FUG.

Poniedziałek. Na ten tydzień mamy wizytę lekarską (jutro z Łucją), w czwartek i piątek mam jakieś spotkania, no i mamy zaplanowaną wycieczkę! Panny przełożyły swoje poniedziałkowe rameny na środy, do Wielkanocy mniej niż miesiąc i muszę też zajrzeć do biblioteki, bo czas wypożyczenia ostatnich książek JUŻ minął. Zszokowała mnie Lilka wczoraj swoją interpretacją Platona (tak jak mówię, ona miała jakiś mega skok rozwojowy w ostatnim półroczu) i zaskoczył mnie Mieszko tworząc quiz na lekcję i korzystając z programu o istnieniu którego nie miałam pojęcia (nie, to NIE byl kahoot). Dla równowagi Liliana rozwaliła swoje zimowe buty (ja nie wiem jak oni to robią, bo są przecież dzieci, które NIE niszczą) i w tej chwili cała trójka jest już BEZ zimowego obuwia… Oraz segregując pranie znalazłam nieznaną mi skarpetkę z dinozaurami i nie wiem czy to Matiego się zaplątała, czy Mieszko pakując u kolegi swoje rzeczy zgarnął jego skarpetkę czy to jakaś Diabla, która była zaplątana w rzeczach dzieci i głupio tak wszystkich pytań, jakby nie wiadomo ile tu przypadkowych mężczyzn w skarpetkach w dinozaury bywało…