ww – wietrzna wiosna

Szukałam u Lutki korali… Miałam w głowie, że babcia miała KIEDYŚ okrągłe bursztynowe kulki, z których chciałam sobie zrobić bransoletkę. Czas już jakiś temu kupiłam gumkę biżuteryjną i poprawiam wszystkie porozciągane bransoletki i naszyjniki… I NIE znalazłam. Znalazłam za to porwane korale z pestek i postanowiłam JEJ naprawić, lecz GDY Mruczek to zobaczył, to rozgonił je po kątach! Zbierałam je, lecz NIE mam wszystkich. No cóż, będzie miała mama TEMAT do robienia porządku!

Co się robi w domu BEZ dzieci? Wiem, mogłabym trochę ogarnąć, lecz mi się nie chce. Mój ulubiony sklep ogrodniczy rozpoczął sprzedać drzewek owocowych, ale dziś za zimno i za wietrznie na pracę w ogródku… Odkryłam, że potrzebuję książkę kucharska o śniadaniach i TO jest moje nowe marzenie. Zjadłam jajko ze szpinakiem, a na obiad zrobię sobie cykorię z ryżem… Zaklepałam te bilety, bo się system pkp od-bugował. Lilka chciała by jutro powitało ich ciasto cytrynowe, ale to JUTRO. Odgruzowałam auto skoro będę wieźć dziadków, ale olewam szaleństwo z odkurzaczem, bo WIEJE. Mam! Idę prasować? Lecz przy szpiegowskim Jacku Ryanie czy kryminalnym Three Pines? Ech, te decyzje! 🙂

Pokażę Wam obrazek Mieszka. Obrazek nazywa się „Odbicie” i zarówno ja, jak i Łucja przeprowadziłyśmy z nim identyczną rozmowę. Liliana uznała, że obrazek jest kompletny, za to bawiła ją potencjalna geneza zdobywania farbek, która na pewno się odbyła w trakcie lekcji.

  • Chcesz mamo, mój obrazek? Musiałem opróżnić szafkę.
  • Ładny. Co to jest?
  • Odbicie.
  • Bardzo ładny. Ale co się w nim odbija?
  • Nie zdążyłem namalować. Wiesz, Górska gadała przez 30 minut, a potem nie było czasu.