Plany

Mamy datę operacji Łucji ->początek grudnia, czyli od 7 listopada zaczyna się nam bloczek przygotowań. Badania, spotkania z lekarzami, konsultacja z anestezjologiem, no i w którymś momencie szpital. I dobrze. Natomiast cały czas nie wiem co mam zrobić ze sobą. W planie a) było zostanie w szkole na pół etatu i zrobienie w grudniu przerwy. Lecz w mojej starej szkole się nie utrzymałam – któż to wie, może dlatego, że nie ukrywałam tego planu, a nowej szkoły zdecydowałam się nie zaczynać. Następnie wykombinowałam, że muszę wymyślić coś co będę mogła przerwać na ten „operacyjny” miesiąc, a do szkoły wrócić od drugiego semestru. Tyle, że to wyszukiwanie za bardzo mi na razie nie wychodzi… W sumie nie ma dramy, dopiero od tygodnia czegoś szukam, ale nerw CZY się TAK uda, jest.

<><>

Skończyłam „Adwokata” i jest to absolutnie rewelacyjna książką, która Wam polecam! Początkowo myślałam, że o będzie o dziejach Kaliguli, ale cesarzy rzymskich jest tam więcej i tak naprawdę to jest książka o narodzinach chrześcijaństwa. Bardzo surowa, bardzo oparta na faktach, zostawiająca duże pole interpretacji czy był to rzeczywiście syn Boży, czy utalentowany mówca i kaznodzieja (ja widzę w fabule obie możliwości, z lekką przewagą tej drugiej) Btw. Van Daniken pewnie by tu wepchnął wizję kosmiczną. No i słuchało się tego nieprzeciętnie dobrze. Kolejna książka, która włączyłam w aucie to „Harda” Cherezińskiej. Bałam się, że to za duża kumulacja literatury historycznej i na tym pendrivie miałam nagraną jeszcze inną książkę, ale odtwarzacz wybrał jaka pierwszą tę opowiadającą o początkach Piastów. Akcja zaczyna się w momencie gdy Mieszko rozstaje się ze swoimi żonami, bo przymierza się do chrztu. Decyzja jest polityczna, bolesna, ale nieodwołalna. Wątek otwierający jest około 1000 lat później od „Adwokata” i bardzo ładnie to wszystko się w tym momencie zapętla.

<><>

Natomiast z lżejszych tematów Bibi ozdrowiała. Coś jej było? Tak… Po przedostatnim parkrunie zaczęła kaszleć i myślałam, że może coś jej utknęło w gardle? Ale w sobotę dziewczyny mi powiedziały, że to wirus i wszystkie psy są już na antybiotykach, tylko ja niefrasobliwie przegapiłam chorobę. W weekend do vetów były kolejki więc nie dotarłam… Za to podawałam jej przez dwa dni siemię lniane (tak mówiły inne posiadaczki psów). I wygląda na to, że wystarczyło, bo od dwóch dni pies NIE kaszle i ma się dobrze!

Reklama

3 myśli na temat “Plany

  1. Dziękuję za polecenie „Adwokata”, spróbuję tego 🙂 Czytałam „Hardą”, bo jestem wielka fanką Cherezińskiej. Potem jest druga cześć „Królowa” i jest chyba jeszcze lepsza.

    Polubione przez 1 osoba

  2. Nie wiem co było psie choróbsko. Psy porażały sie od siebie i objawy były takie, że pojawił się kaszel, który przechodził w stan zapalny i RYZYKO było takie, że przejdzie na oskrzela. Panny z tymi swoimi psami to jedzily po kilka razy. Podawano im lekarstwo – tak jak mówię nie wiem jakie/witamine c i ludzki rutinoscorbin. Objawy były takie, że psy wypluwały śline i kaszlaly. To wypluwanie przypominało mi takie wypluwanie trawki, które czasem żują psy i stąd moje założenie, że jej utkwiło coś w gardle. Jedna dziewczyna ma większe stado i dwa rasowe zniosły tę chorobę bardzo źle -ta infekcja poszła szybko atakując większą część dróg oddechowych, a po kundlu spłynęło. I myślę, że dlatego TEŻ Bibi to łagodniej przeszła, bo rasowe chyba są jednak trochę słabsze. Ale nazwy leku, który im podawano nie znam. I nazwy tego choróbska/wirusa/zakażenia nie pamiętam. Kaszel jakiś tam?

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s