Co można zrobić z 40 kg jabłek?

Bo tyle uzbieraliśmy! Dobra, PLAN jest, 10 kg już zabrał do domu JEDEN zbierający, 10 zawieziemy jutro dziadkom, będziemy robić musy przed snem, no i Łucja chce piec do SZKOŁY mini-szarlotki… DAMY radę!

Bo pojechaliśmy na JABŁKA! System jest taki, że dostaje się mapę niemalże bezkresnego sadu i idzie się zbierać jabłka. Mapa jest potrzebna, bo w różnych częściach są różne odmiany. Jabłek i gruszek. Możesz je zrywać, jeść, próbować, a ogryzki lądują pod drzewami! Potem z tymi zbiorami wraca się na farmę i tam WAŻĄ ile się uzbierało i ZA ten zbiór płacisz. Tam oczywiście jesteś też częstowany szarlotką i sokiem z jabłek! Bardzo jest to fajne, dzieciaki już tam kiedyś z tatą były, a ja byłam po raz pierwszy. Towarzystwo, chociaż to zagłębie rolnicze dalekie od wszystkiego, jest międzynarodowe. Był gość z japońską żoną i dwoma synami, z którymi rozmawiał po japońsku, ale przy ważeniu wyszło na jaw, że on jest Polakiem, były dwie grupki amerykańskich matek, ale w Stanach taki system pick&pay na farmach różnego rodzaju jest chyba dość popularny. Niektórzy przyjeżdżają z psami, my jednak Bibs nie wzięliśmy… Myślałam, że to taki ogrodzony sad i że będę się z NIĄ siłować, żeby nie zaczepiała innych ludzi, ale w sumie mogłam ją zabrać, bo przestrzeń była!

jak sobota to Mati, który został zaprzęgnięty do NOSZENIA zbiorów
tu Łucja jak Kim Kardashian 😀 A tak w ogóle to po prostu NOWA czapka 🙂

Każdy musiał zapozować z JABŁKIEM i jak widać czyniono to z mniejszym lub większym entuzjazmem.

ja z MAPKĄ szukająca glosterów
powrót do auta