Długie nosy wciskają pod koc, idzie czarna zimna noc!

Po pół roku remontów pootwierali nam wszystkie okoliczne drogi. Hura!!!! ALEŻ ja miałam dość tych objazdów! Jeździ się teraz- poezja. Na dodatek uruchomiono jakieś nowe równoległe ulice i zniknęły korki. Nie mogę się tym nacieszyć, jakie to wszytko jest teraz przyjemne! Ba, miałam pozamykane okoliczne Biedronki, bo się przebudowywały i też je otwierają. Z jednej dostałam nawet esemesa: DZIŚ otwieramy TWOJĄ Biedronkę. Zaprosiłam więc Lilianę byśmy razem poszły do MOJEJ Biedronki. Ciekawe, czy muszę coś płacić, skoro MOJA? 🙂

Zrobiłam porządek PRZED domem. Gdy tydzień temu dziadki przywiozły nam, na nasze chore żołądki zupę, Lutka wyszła z auta i idąc do domu dokonała szczegółowej oceny. Ja nie wiem jak ona to robi, ale ma ten sam dar co Diabli, że niby się nie rozgląda, ale WSZYSTKO widzi. I wychodząc powiedziała: Przyjadę do Ciebie KIEDYŚ, pomóc Ci przed domem... Więc zabrałam się za wyrywanie chwastów spomiędzy kostki, przycinanie i zamiatanie. SAMA. Wygląda bardzo dobrze, muszę jakoś nawieźć pigwę i jedną roślinkę całkowicie wywalić, ale zrobione!

Pokaże Wam plakaty, które wiszą przed naszą biblioteką. To rysunki z jakiegoś wydawnictwa. Urocze!

Trzy charty w lesie-echo niesie.