Ruszyli!

No to zaczynamy kolejny sezon szkolny! Wszyscy już na rozpoczęciach, więc zaczęło się!

  • Mieszko idzie do klasy piątej. Niby żadna wielka zmiana, ale klasa piąta jest już trudniejsza, dochodzi biologia i geografia, no i ma podział na grupy językowe. Egzaminy pewnie będzie miał jutro, o czym wiemy, bo mamy już plan. Tłumaczyłam mu w lecie, że że to JUŻ połowa. Trzy lata przedszkola, jeden rok zerówki, cztery lata podstawówki i przed nami MNIEJSZA (bo już rozpoczęta) część. Cztery lata podstawówki ORAZ cztery szkoły średniej. Szkołę młody ma blisko, czyli tak długo jak pogoda pozwoli będzie jeździł na rowerze (dziś rano pojechał z kolegą, który był pół godziny przed czasem!). No i pomimo tego, że piąta JEST trudniejsza niż czwarta chciałabym by miał lepsze oceny. Po tej zadymie jaką zrobiliśmy na koniec roku z jego świadectwem wypadało by żeby miało to uzasadnienie. Niech pokaże, że rzeczywiście jest genialny!
  • Lila idzie do pierwszej klasy ogólnika. Wydaje mi sie, że NAWET się na to cieszy… Panna wybrała wybrała profil mat-geo-ang, czyli te trzy przedmioty MA poszerzone. Btw. Łucja ma podobnie bo ma wos-geo-ang. Dziś zmierzy się z nową klasą, nowym budynkiem i obczai jak tam jeździć. Technicznie rzecz biorąc, ma do wyboru autobus lub pociąg. Może być tak, że rano optymalniejszy będzie pociąg, ale jeśli będzie podjeżdżać rowerem to musi decydować na jeden wariant w obrębie DNIA. Szkołę ma bliżej niż Łucja, no ale to szkoła w mieście, z niedużym boiskiem i bez dziedzińca. ZA to tuż obok ma masę fajnych punktów z jedzeniem.
  • Łucja idzie do swojej starej szkoły. Z nią było zamieszanie, bo panna miała przejść na edukację domową. I ja się na to zgodziłam, i do takiej szkoły została przyjęta… LECZ zadzwoniła do mnie jej poprzednia wychowawczyni by panna tego NIE robiła. Że jeśli ma mieć operację -> NIE będzie chodzić do szkoły, to oni BĘDĄ z nią robić nauczanie indywidualne, a jest to coś bardzo dobrego! Jej córka miała operację kręgosłupa i nauczanie indywidualne które otrzymała w ósmej klasie okazało się być czymś tak dobrym, że uważa, że KAŻDE dziecko powinno mieć na to szanse. Nie tylko nadrobiła program zaległy, ale wybiegła też zagadnieniami daleko do przodu… W tej sytuacji przeprowadziłam cały zabieg ODKRĘCANIA przenosin szkoły. I Łucja była na NIE. Ona już weszła w nową społeczność, miała wspaniały plan, jak będzie się uczyć w AESTHETIC miejscach, bibliotekach i kawiarniach. Udział w dyskusyjnych klubach filmowych (już wybrała najbliższe pokazy!), spotkania z przyjaciółmi, gdzie będą się uczyć wspólnie, a także otwarte wykłady na uczelniach. Fajnie, nie? Tylko, że ja TEGO nie widzę. Widzę natomiast Lilkę, która w listopadzie o piątej rano płacze, że DLACZEGO ona musi wychodzić z domu, jako jedyna tak wcześnie, wiedzę Łucję, która ZAWSZE jest w domu i nie tylko mi przeszkadza, ale też niewyobrażalnie się nudzi i nie przekonuje mnie nawet to, że w trzeciej klasie ona weźmie sobie rozszerzenie biol-chem i będzie zdawać na medycynę. Były więc łzy i awantury i SŁUSZNE argumenty, że ona NIEKTÓRYCH nauczycieli NIENAWIDZI i nie wyobraża sobie lekcji on-line podczas indywidualnych. Oko w oko. Niemniej jednak jakoś JĄ przekonałam, że SZKOŁA chce dać jej szansę, z której WARTO skorzystać. I powiem Wam, że panna od dwóch dni jest już przygotowana na NOWY ROK 🙂 Ma podpisane zeszyty, zapakowany piórnik i wyszykowany plecak. NAJBARDZIEJ z całej ekipy jest gotowa na NAUKĘ!

A ja? Ja do końca września jestem w domu. Wiem, że będę waliła głową w mur, że nie rozpoczęłam pracy w szkole 1 września, bo tylko wtedy mam płatne wakacje, ale tych tematów było i jest tyle, że musiałam to wszystko doprowadzić do końca. Pewnie zacznie się coś dziać w sprawie operacji Łucji i jakieś dokumenty gdzieś tam będę zawozić i będzie z tym zamieszanie… We wrześniowe poniedziałki mam odczulanie, w przyszłym tygodniu będą zebrania w szkołach, muszę też dopracować śniadaniówki, bo OBIE panny już stołują się poza SZKOŁĄ. Dużo znaków zapytania niesie nadchodzące 10 miesięcy i tak naprawdę ZA bardzo NIE planuję.

Znalazłam w telefonie zdjęcie ze środka lata. Moje łóżko, Miaustra i Mieszko, który w nocy się materializował obok. On też się coraz większy robi. Wczoraj oglądaliśmy razem jakiś film i TAK mi się zachciało go przytulić i pomęczyć, a on na mnie spojrzał TAKIM samym spojrzeniem jak Klarens. „Przesadziłaś, uważaj, zaraz Cię PACNĘ”. I powiedziałam MU o tym, a on na to, że „WIESZ Matko, CZASEM jesteś za intensywna”. Buuuuuuu 🙂