Fiiiigi!!

Noc nam wyszła straszna. Najpierw Łucja wróciła późno, fuknęłam na nią, że ma się kłaść spać, a panna poszła robić sobie grzanki gdy byłam w wannie (wykorzystała to, że się kąpię!). Do grzanek używana jest obecnie gofrownica (opiekacz też gdzieś jest, ale schowany, a gofrownica, która jest na wierzchu sprawdza się dobrze) i panna używa długiej bułki, którą kupuję głównie do bruschetty. No i a)użyła małych mozzarelek, chociaż w lodówce były też dwa opakowania dużej (te małe zużywam do śniadaniówek), b)trzymając w jednej ręce telefon, a drugą dociskając gofrownicę NIE zauważyła, że spaliła kabel pobliskiego blendera. Spoko, urządzenie działa, a kabel bez izolacji można obkleić taśmą izolacyjną, ale czy NIE można było po prostu uważać?? Była więc awantura, a potem pojawił się Mieszko, który zdecydował się przerwać maraton filmowy u kumpla i wrócić do domu. I gość około 22-giej zaczął wymiotować. Tymi czipsami i litrami chemicznych napojów. Trwało do czwartej, kiedy padłam i poszłam spać, lecz WPIERW kazałam mu wymiotować do miski, żeby JUŻ nie łaził po nocy do łazienki… Rano gdy wstałam miska była pełna, a wstałam, bo o ósmej obudziła mnie Łucja. Mieszka zresztą też… NIC więc nie wyszło z zaplanowanej na dziś niespodzianki, zabrałam za to wymemłane towarzystwo do dziadków na babciny rosół. Młody zeżarł dwa talerze, odrabia teraz lekcje, ale czy pójdzie jutro do szkoły, JESZCZE nie wiem!

Z pozytywów (ogólnie, bez obaw, NIE ma już między nami złości, zbolałe żołądki wracają do normy, a sen odeśpimy) rozpoczął nam się sezon na figi, a oprócz mnie, fanami tego owocu są też dziewczyny! Jemy je podpieczone z odrobiną koziego sera, zielonym listkiem i miodem!

<><>

  • Czy Wy możecie się jakoś ładniej ubrać do dziadków?? Wasza matka TAK pięknie wygląda! Dobrze mi ta siłownia robi…
  • NIE możemy.
  • Lilu, nie pyskuj. Ja jestem rakieta, a outfit Was wszystkich to bardziej kac-outfit.
  • O przepraszam, ale mój strój nazywa się: Ubierałam się po ciemku.