Zjazdy

Łucja wróciła. Na koniec wycieczki wylądowali jeszcze w Energylandii. Mżyło, padało, wejście do parku było obłożone dyniami, a oni śmigali na rollercosterach. Na Zadrze panna się popłakała i Mati miał wyrzuty sumienia 😀 Chrypę ma taką, że mówić nie może (od tego wrzasku przy spadaniu w dół)… ALE zadowolona, a ja też myślę, że bardzo dobrze, że pojechała. Nie mam pojęcia jak po operacji kręgosłupa można te przeciążenia wprowadzać, więc cieszę że i ona ma tę atrakcję w tym roku odfajkowaną!

Ja tymczasem byłam na szkoleniu. Zupełnie nie uczyłam się tego, co powinnam zgłębiać, ale skoro się załapałam to dotarłam. O pionowym video na telefonach, czyli rolkach i reelsach. Było cudownie!

to na naszej grupie domowej, bo towarzystwo musiało się samo wykąpać i położyć spać przed 22-gą i zadanie wykonali!
tutaj macie fragment wycieczkowej jeszcze Łucji ze śpiącym na niej Matim i mnie na GALOWO

Cyfrowe avatary to naprawdę niezła akcja.
hype
Widzicie ten makabryczny odrost z opaską w ostatnim rzędzie? TAK, niestety…

<><>

Dużo się działo ostatnie dwa dni, szybko tylko więc dodam, że Lilka rozpoczęła terapię, którą zaleciła jej dermatolog. Panna ma duże problemy ze skórą. I to takie różnego rodzaju, ale to CO zaczęłyśmy akurat teraz, ma uzdrowić cerę na twarzy. Zobaczymy jak będzie za kilka dni, lecz mam wrażenie, że JUŻ jest lepiej niż było!