Pigwa

Przez te wiosenne wichury niespokojne NIE mam pigwy… Runęły drzewa, ja je przerzuciłam przed dom i tam stopniowo, w wolnych chwilach dzieliłam na mniejsze kawałki. ALE leżały te kłody na kwitnącej pigwie i postrącały kwiatki. Bach, minęło pół roku, no i nie mam owoców! No dobra, są jakieś CZTERY samotne SZTUKI, które schowały się pod sąsiednim drzewem… MAŁO…

Bąknęłam do Lilki, że chyba w tym roku będzie bez pigwy do herbaty, lecz opór był tak duży, że nie tylko znalazłam niczyj krzak na polach, który sobie oberwę gdy dojrzeje, ale kupiłam również na rynku pół łubianki żółtych owoców. Już pokroiłam, zasypałam cukrem i pierwsza porcja „polskiej cytryny” się robi!

Lilka pojechała do szkoły wcześniej, bo wcześniej chciała wpaść do drogerii po podpaski do klasowej różowej skrzynki. To pierwszy przejaw jej szkolnej aktywności, więc uważam, że to świetny pomysł! Dziś wieczorem muszę zamówić (ZNOWU? KOLEJNE?) dwa (ostatnie!!!) podręczniki – HIT dla Lilki, który nareszcie pojawił się w księgarniach i Religię dla Mieszka, bo zmieniły się podręczniki i nie może użyć tego po siostrach (to jedyny przedmiot w podstawówkach, do których podręcznik kupują samodzielnie rodzice).

  • Kochani, na co jutro macie ochotę? Łucja pewnie zje z Matim, bo ma randkę po szkole, więc pytanie do Lili i Mieszka. – zapytałam wczoraj.
  • Ja bym zjadł kaczkę.
  • Mówisz kaczkę?
  • Tak. Bardzo bym chciał.

No więc KACZKA JEST! Na razie leży w marynacie i DZIŚ będzie! PO tych żołądkowych przygodach chyba dobrze nam takie danie zrobi! Btw. Patrzycie na to co się dzieje w Iranie? Na kobiety, które zrzucają i palą hidżaby? Niesamowite! ZAWSZE jej moment ściany, od którego można się tylko odbić, bo dalej spadać się nie da. Dla mnie te relacje są bardzo wzruszające.

<>

Bibi spacerowa. Nie widzę jej TERAZ, więc w tej błotnej maseczce CHYBA śpi w MOIM łóżku???