Orzechy i dinozaury

Szłam wczoraj rano z Bibs i psa polubiła się z inną psą. Szłyśmy więc dalej we CZTERY z jej właścicielką i gadałyśmy o mgle, jesieni i grzybach. Wtem spostrzegłam, że NA trasie, MÓJ orzech pogubił w nocy orzechy i leży ich pełno. Ale idziemy i nie zwalniamy i ZARAZ przejdziemy obok!!! Nie wytrzymałam, schyliłam się i zaczęłam je zbierać i ta babka się zapytała: One chyba są puste? Więc z całą tą moją GŁUPOTĄ odparłam: Nie, one są pyszne i DALEJ zbierałyśmy RAZEM.

I DZIŚ idę rano z Bibi i ta babka już wraca i z DALEKA do mnie woła: DZIŚ już wszystkie wyzbierałam! Więc radośnie odkrzyknęłam: Pyszne są, nie? Aaaaa!!!!! JAK ja mogłam SOBIE coś takiego zrobić??? Jutro idę z Bibi godzinę WCZEŚNIEJ!!!!

<><>

CAŁY czas mi coś wypada. Miał być ten wrzesień takim miesiącem szukania siebie i szukania własnej ścieżki… Warsztatami, kursami, itd. LECZ ciągle coś się dzieje! Wczoraj Lilka ZNOWU wyszła ze szkoły przed końcem lekcji, bo ona TEGO miejsca NIENAWIDZI. Btw. okazało się, że w ubiegłym roku, gdy mnie ciągle nie było panna CZASAMI nie chodziła do szkoły. I teraz uwaga: spędzała ten dzień w SZAFIE. Dzisiaj więc kombinuję jak ją tu wbić do szkolnego psychologa, bo nie może być tak, że ona w każdym tygodniu jeden dzień opuszcza. Zapisałam ją do neurologa w związku z tymi omdleniami, ale termin mamy na marzec, lecz temat jest w żaden sposób nie zamknięty, bo tych lekarzy od „głowy” potrzebujemy WIĘCEJ. Nie dogadała się z klasą, wczoraj jej tłumaczyłam, że TO, że JEST bez Łucji daje jej szansę, by nareszcie NIE postrzegano ją jak „małą Łucję”, ale usłyszałam, że ona LUBIŁA obecność Łucji w pobliżu. A nie MOGĘ panny najstarszej ubrać w opiekę nad siostrą!!!

Poza tym Mieszko ma DZIŚ wycieczkę (uczy się piec chleb) i Łucja TEŻ ma wycieczkę, bo są próbne matury. Panna najstarsza ma tę wycieczkę do Muzeum Geologicznego i jest to TO samo miejsce, gdzie kilka lat temu Mieszko miał urodziny! Na balkonie po prawej ją widzicie?