Pajęczyny w domu zawsze pojawiają się przed zimą

-Złe Miejsce, Minka Kent, mój nowy audiobook w aucie

No to lecimy z kolejnym tygodniem! Wiecie, że jak idę z psem to sobie myślę, że lubię ten miesiąc? Zimno, że hej, ale fajnie, że TAK dobrze się śpi. Nie budzi Cię DZIEŃ o czwartej rano, kołdra przyjemnie przyciąga, gorąca herbata rozgrzewa, a ciepłe kapcie wywołują ekstazę. Panny już powoli brzęczą o prezentach pod choinkę (lista Łucji nie ma końca), ale może nowe szlafroki i kolejne piżamy ogarną sprawę 😉

Wkleję Wam fotkę Kirgistanu (nie moją, lecz gdzieś tam z netu). Ruszają na wiosnę tanie loty właśnie tam. Będą przez Budapeszt, ale to i tak 5300 km od nas. WOW!!! Niech się ta pandemia kończy, bo świat czeka! Dobrze by było co prawda coś po drodze jeszcze zarobić, no ale nie można mieć wszystkiego, nie? 🙂

<><>

  • O Bosze, mamo, przez pomyłkę zamówiłam wszystko co miałam w koszyku na Aliku!
  • Ojej. Normalnie straszne. A jak to się stało?
  • Rolowałam i tak mi się kliknęło! I to poszło! Niby anulowałam już wszystko, ale czy kasa mi wróci?
  • Nie wiem, Łucja. U mnie by po prostu nie przeszła by taka płatność… Rozumiem, że tam same bzdury tam miałaś?
  • Tak… I każda rzecz od innego sprzedawcy…
  • Może anulują. Albo będziemy mieć małe paczuszki przez dwa miesiące 😀

A co jeśli bystrość prowadzi donikąd?

„Na Wodach Północy”, s01e02

Wskoczyłyśmy z Lilką do tramwaju w Rzymie, drzwi się zamknęły i zaczęłam się zastanawiać: SKĄD się bierze bilety? Zaraz za nami wszedł starszy Włoch, więc go zapytałam:

  • Di dove… Dove si compra i billieti?
  • Tabaccheria.

Aaaaa… No tak! Bilety kupowało się zawsze, podobnie jak w Hiszpani w budkach z tytoniem. Nie kupimy u motorniczego, czyli na kolejnym przystanku wysiadamy. Ale gość do nas zagadał: Skąd MY jesteśmy? No więc mówię, że z Polski, a on na to, że ma coś z Polski i wyciąga 100-złotowy banknot. Przytaknęłam, że NASZ, na co on pyta: ILE to jest? I ja się zawiesiłam, bo nijak nie mogłam sobie przypomnieć JAK jest dwadzieścia po włosku… Mówię:

  • Due dieci. – Czyli dwie dziesiątki
  • Dodici?
  • No, no dodici… Due dieci. Dieci, a POI? – nie było to dwanaście, tylko COŚ co jest PO dziesiątkach.

Włączyła się Pani siedząca obok:

  • Veinti?
  • SI! Veinti!!- przypomniało mi się. Jak kawa w Starbucsie!

Ale gość ciągnął rozmowę dalej.. DLACZEGO, skoro jesteśmy w Unii, NIE mamy Euro? No i tu się zamyśliłam, bo przez głowę przeleciało mi, że powinnam powiedzieć, że my jesteśmy bliżej Polexitu, niż jedności walutowej, bo Bruksela nie chce kleknąć przed naszymi wartościami, potem miałam w głowie kilka migawek jak z beki z TEGO nowego banknotu: husaria,Papież oraz przebijało mi się wspomnienie tego, że mamy dwa kanały informacyjne i one pokazują tak skrajne relacje, jakby mówiły nie tylko o dwóch różnych krajach, lecz o dwóch różnych kontynentach czy epokach. I na koniec powiedziałam:

  • E una molto importante parte de nuestra istoria. Polski zloty. – co jest całkowitą bzdurą, bo historia włoskiej liry była dłuższa i chyba nawet ciekawsza.

A potem wysiadłyśmy z tego tramwaju, chociaż ten pan nas przekonywał, że NIKT nie sprawdza biletów i ja się zamyśliłam, że ZAZDROSZCZĘ Włochom takiej beztroski społecznej. NIE chciałabym tam mieszkać, lubię tam jeździć, ale WOLĘ być TU. Natomiast faktem jest, że ten kocioł jaki mamy u nas jest nie do pojęcia dla osób z zewnątrz… Oni mają CZAS i chęć by walczyć o rzeczy ważne z punktu widzenia ludzkości (Stop Faszyzmowi), podobnie zresztą jak Anglicy o ekologię (szczyt w Glasgow kilka dni temu). A my mamy nasze wewnętrzne piekło. Chyba zresztą od zawsze… Pamiętacie konflikt o miedzę w „Samych Swoich”?

Chciałam wczoraj pojechać na wystawę związaną z edukacją. A potem podłączyć się pod marsze: Ani jednej więcej. Ale jestem tak zdołowana tą inflacją i moim ogólnym zarobieniem, że znowu odpuściłam. W piątek tankowałam, a gdybym pojechała to bym znowu musiała tankować!!! Chociaż rzeczywiście mogłam, ale wtedy nie ruszyłabym pisania konspektów do szkoły, a nie mam kiedy tego zrobić!!!! Mój były trener mawiał: Dziś zrób coś, czego innym się nie chce, a jutro będziesz miał to, czego inni pragną. Znacie TO. Ostatni będą pierwszymi, Co posiejesz to zbierzesz, itd… Wszystko to bardzo ładnie i tchnie nadzieją, ale jeżeli to już nigdy nie będzie spokojniej? Jakby nie było, żeby nie było tak, że u mnie tylko rozpacz i smuta, dziś zabrałam się za szukanie akumulatorków. Mam JESZCZE jeden aparat fotograficzny, który chcę sprawdzić. Lecz by go aktywować muszę mieć baterie, które GDZIEŚ umieściłam…

Bibek rozświetlony:

Refugees from civilization

-„Na Wodach Północy”, s01e01… Wiem, że polecałam Wam ostatnio „Black Angelę”, ale drugi odcinek był już beznadziejny. Za to „Na Wodach Północy” jest NA RAZIE świetny!

Zajrzałam wracając z biegania po pieczywo na śniadanie… A TAM, na półce w piekarni…. CEBULARZE! Produkt testowy, czy KLIENTOM posmakuje, więc po ZŁOTÓWCE, CZYLI wzięłam CZTERY zostawiając na półce JEDNĄ. Jak się nie znają i nie wiedzą, czy polubią, to ich problem. Jak dla mnie, towar znany i lubiany i się NIE zastanawiałam! Żebyśmy mieli jasność, CEBULI nie jada Mieszko.

A potem ruszyłam z koszeniem trawy! Ostatnim w tym roku. Miałam zgrabić, ale grabki się rozwaliły i została tylko kosiarka. Wyszły trzy wory trawy i liści i myślę, że dobrze, że to zrobiłam. Towarzyszyły mi zwierzęta, które lubią, gdy w ogródku coś się dzieje, lecz najlepsze było na koniec. Wystawiałam wory koło śmietnika i akurat do sąsiada podjechał dostawca indyjskiej szamy i zaczęliśmy gadać o zamówieniach jedzenia do domu. Bo okazuje się, że mamy w okolicy piekarnię, która dowozi pieczywo na 6:30 rano! Zamawiasz do 23-ciej i rano na klamce masz drożdżówki, rogaliki i obwarzanki. Wytwórnia jest mała, skład pieczywo ma świetny (taka drożdżówka z serem ma w składzie tylko cukier, mąkę, twaróg, sól i drożdże) i CHYBA u nich coś zamówimy. W nowym tygodniu ZNOWU mam dwa dni ze szkoleniami i po prostu NIE mam kiedy zakupów zrobić. Rano zawsze jest DUŻE kombinowanie, co by tu dzieciom i sobie do śniadaniówek włożyć, a taki wariant byłby dużym ułatwieniem. Może nie codziennie, ale taka drożdżówa z wiśnią, albo malinami (jak ta niżej), albo pasztecik z soczewicą czy szpinakiem dla mnie, brzmią doskonale!

Kupiłam ostatnio z dziewczynami wielki naścienny planner na przyszły rok. Przez utratę telefonu i kalendarza przegapiłam kilka ważnych wizyt i nie ma jak nikomu tego wytłumaczyć, bo NIKT nie rozumie, że można mieć wszytko WYŁĄCZNIE w telefonie. Zbieram więc właśnie zaplanowane na 2022 rok RZECZY i już mamy pierwszą kumulację. Na 19 kwietnia zapisałam się na dyżur w szkole i tego też dnia panny mają wizytę u ortopedy. MUSIMY mieć to wszystko rozpisane…Ach, żeby tak smętnie nie kończyć, to zdradzę Wam, że te jabłka co ta mamy ich morze, schodzą nam do koktajli. Wrzucam do mixera 4 lub pięć obranych, dodaję wrzątek, łyżkę miodu, dwie łyżki soku z pigwy i miksuję. Wypijamy wszyscy na ciepło i CAŁKIEM nam smakuje!

Pick ONLY two!

Jest jedna fajna strona na Insta, którą każę obserwować uczniom. I za każdym razem, GDY coś nowego na niej się pojawi, to gnębię RÓWNIEŻ maluchy, żeby TEŻ popatrzyły. Zapytałam się Mieszka co by wybrał? Dla mnie wybór jest oczywisty. Kasa i drugie nie wiem co… Super Strong? Wyglądać młodziej? Dla maluchów pierwsza piguła jest finansowa, ale przy drugiej młody wybrał Followersów, a Lila „czytanie w myślach przez trzy dni„. Ona to nawet to czytanie w myślach wybrała WPIERW. Btw. To ciekawe, że wiedza o myślach innych jest dla niej TAKA ważna.

Weekend. Nuda. Muszę się przygotować na przyszły tydzień i zrobić plan zajęć na kolejny meeting z opiekunem stażu. Buuu… Marzy mi się pewna wystawa, ale powinnam odbębnić szkolenie on-line. Mam też tradycyjną górkę prasowania i chcę odwieźć dziadkom mój rower, a w zamian przywieźć sobie zimówki. Dzisiaj podskoczyłam z pannami po nowe maseczki i gdy wyszłyśmy z NIEBA leciało coś ZIMNEGO. Niby to nie był śnieg, ale deszcz już też nie… Fajnie gdybym wynalazła gdzie to ja w domu pochowałam czasowniki do kontaktów, bo trzeba by zacząć włączać piecyki. Taka Łucja na zdalnym to cały dzień w domu i chociaż komp Mieszka dobrze grzeje,bo tam dmuchawa wieje, to jednak trochę jej JUŻ zimno!

TO była podobno CHEMIA!

Bezpieczny czwartek

Miałam dziś szkolenie z Pierwszej Pomocy. Szkolenie było świetne, prowadził je jakiś Fame z Intagrama i gość był rewelacyjny. No dobra, nadużywał nie, jako partykuły, ale kto z nas czegoś nie nadużywa? Miał sporą wiedzę jak ratownik, ale okraszał to spotkanie różnymi historiami jak np. kiedy po raz pierwszy użyto opaski uciskowej (żołnierze Napoleona) i dlaczego usprawniono to w Wietnamie. Btw. sam wynalazek wymyślił Polak. Zawsze mam takie poczucie odbycia koniecznej wiedzy po takim spotkaniu, ale JESTEM wypomopowana. Z domu wyszłam o siódmej, wróciłam po 18-stej. W tym czasie zjadłam trzy kanapki i słoik musu na bazie kaszy jaglanej i dziś już NIC nie robię. Przeszłam się tylko z Bibsem i zjadłam zupę, którą w międzyczasie przywiozła Lutka!

<><>

  • Lila, zrobiłam sobie dziś w szkole zdjęcie do legitymacji nauczyciela, bo tam są białe ściany i tam byłam w DZIEŃ… Tylko, że jest ten sam problem co z fotkami do paszportu. Ja mam strasznie asymetryczną twarz.
  • No masz.
  • Ale ja żyłam w przekonaniu, że nie wyglądam źle, a ta asymetria jest na każdym zdjęciu!
  • Musisz wypychać sobie policzek, to będzie równo.

???

<><>

Pokażę Wam jeszcze okolice MOJEGO śmietnika. Trwa budowanie narracji dla sąsiadów i śmieciarzy, jaka tu u nas dobra ZABAWA. A tymczasem to zwyczajne zakupy bez zapasowej siatki i zgarnianie kartonów koło kas…

Jarzębina

O 9:20 Łucja do mnie napisała: Zaspałam na lekcję! I to jest doskonały przykład ZDALNYCH. Ta sama uczennica, która ustawiała sobie budzik na 5:30 na 9-tą ZASPAŁA. Nie ma dramy, pani się ne zajęciach nie pojawiła, ale to bliźniacza sytuacja, tego co przerabiałam rok temu. Jedna znajoma napisała: „My main goal this week is to get back on a regular sleep schedule” i czuję, że będzie to temat przewodni kolejnego tygodnia…Wczoraj wróciłam do domu o 15-stej, obie panny były na miejscu (Lilce zakończyło się doradztwo zawodowe przewidziane na ten semestr i we wtorki wraca o 14-stej) i w domu była RUINA. Jedna zakopana pod kołdrą, w domu pełno porozstawianych kubków i szklanek i pierwsze co usłyszałam, gdy weszłam to: CO dziś na obiad??? Aaaa!!!!!

Tymczasem w sklepach już pierwsze świąteczne zestawy, a jedna babeczka, którą obserwuję, zachęca do kupowania, bo się opłaca! Zresztą te świąteczne rzeczy, zawsze tak pozytywnie nastrajają, więc DZIŚ przytachałam ze sklepu pierwszy papier do pakowania… Jest szary w takie Bibko-renifery z czerwonymi serduszkami na miejscu nosa. PIĘKNY!!! Ach, i kończy nam się jarzębina! Na Litwie kupiłam paczuszki z ziołami do herbat, no i właśnie jedna z nich (z energetyczną, zasuszoną jarzębina) właściwie nam się skończyła…

  • Synu, dostałam meila ze szkoły, żeby porozmawiać z WŁASNYM dzieckiem na temat „Squid Game”. Czy masz problemy z odróżnieniem rzeczywistości od fikcji?
  • Nie rozumiem pytania.
  • Czy masz świadomość, że ten film to NIE jest prawda?
  • Tak. Ale ja tylko jeden odcinek obejrzałem.
  • Dlaczego? Teraz to mnie Twoja inteligencja zaniepokoiła. Nie zrozumiałeś go?
  • MAMO, MY nie mamy netflixa!
  • Powinieneś umieć obejść taką niedogodność!

Liściopad

Zaczynamy kolejny miesiąc! Powinnam wymienić opony i z jeszcze raz skosić trawę. Nie to, że rośnie, ale w ten sposób zbiorę liście, które zostawione na trawie będą gnić. U dziadków w liściach spał jeż, został więc przysypany dodatkową warstwą liści, ale u mnie takiego gościa ogrodowego chyba nie ma. Chociaż może TYLKO zgrabię?

Dziadki wróciły z Miasta Chrząszcza i mówiły, że dawno nie było tak pięknie na 1 listopada. Wiem, wiem, wszędzie było pięknie, tylko dziś jakoś popsuło.. A trójdzionek okazał się za krótki! Naplanowałam, czego to ja nie zrobię i oczywiście NIE zrobiłam. Zabawna była sytuacja w niedzielę, gdy „straszni goście” wyszli. Siedziałam taka wypompowana, rolowałam telefon, zrobiła się 23-cia i pomyślałam, że NIE ruszam się z kanapy… I wtedy zeszła do mnie Lilka, żeby mi PRZYPOMNIEĆ, że na dworze CAŁY czas wietrzy się się moja pościel!!!! Zapytam JEJ, czy MOGĘ ją TAM zostawić i spać z NIĄ? Ale panna się nie zgodziła…. :(( Dobrze, że mi o tym przypomniała, bo do rana to by tak nasiąkło wilgocią, że byłby niezły bigos!

Mieliśmy za to, podczas tych dni, rodzinne spotkanie i jest to jedna z tych rzeczy, których mi brakuje. W planie a) chciałam jakieś spotkanie z gęsiną W TLE zrobić, ale przy tym trybie jaki obecnie mam, nawet wyprawa do sklepu jest sporym wyzwaniem. Za to odkryłam nowy fajny serial na HBO. Black Angela. Badziewny tytuł, fatalny plakat i koszmarny opis. I na dodatek dopiero jeden odcinek był, ale ogląda się to super! Akcja zaczyna się na Halloween i przyszło mi do głowy, że może główny bohater jest jakąś zjawą? Filmowo marzy się w tym miesiącu wyprawa na Eternals i może na House of Gucci??? Bardzo bym też chciała dostać się z Mieszkiem na pewne warsztaty…

Ach, i jabłek CAŁY czas mamy BARDZO dużo!

Żyjemy w ekstatycznych momentach, lecz pomiędzy nimi trwają epickie przerwy. W życiu najwięcej jest właśnie tych przerw, które, lękające się następnej klęski, rozpościerają się między wielkimi momentami jak łagodny płaskowyż, w wysokich górach.

-Adam Zagajewski

Diego Maradona, Aleksander Doba, Krzysztof Krawczyk, Krzysztof Kowalewsk (Miś), Broniław Cieślak (07), Wiesław Gołas, Tomasz Knapik, „Papcio Chmiel”, Adam Zagajewski

Leci nam kolejny rok pandemii. Strasznie to izoluje od świata oraz ludzi i o wszystkich, którzy odeszli myślę, że ta obecna rzeczywistość, która tak bardzo nie jest przyjazna może pewne rzeczy przyspieszać…. W naszym, może NIE najbliższym świecie, ale takim, który jest w naszej „bańce społecznej” TEŻ kilka osób zniknęło na zawsze. Rok temu na Wszystkich Świętych cmentarze były zamknięte i ludzie ustawili znicze pod bramami cmentarzy. Cieszę się, że tym razem jest inaczej, ale nie wiem czy my gdzieś dotrzemy. Piękna jest pogoda w tym roku, chciałam zabrać rano dzieci na mogiłę powstańców do lasu, ale Łucja powiedziała, że jest tak przebodźcowana ostatnimi dniami, że nigdzie nie idzie. Lilka wczoraj poszła spać po północy i też dziś marudzi. Może jeszcze gdzieś pójdziemy wieczorem?

Powtórzę to, co mówię co roku. Wszystkich Świętych to nasze najpiękniejsze święto. Bardziej siedzące w kulturze niż którekolwiek inne i idealnie do nas dopasowane. Wypada w najpiękniejszą polską porę roku, która też jest naszą narodową porą roku (moim zdaniem jesień bardziej niż wiosna czy lato)… Mamy w tym dniu wszystko co lubimy robić i co jest dla nas ważne: myślenie, o tych, których już nie ma, porządkowanie cmentarzy, spotkania rodzinne, ciepłe posiłki i piękne kwiaty, które lubią chłód.

<>

Potrójny zwierzyniec. Pisałam już, że wyjątkowo pięknie w tym roku na 1-go listopada? Chyba pisałam… Ale rzeczywiście pogoda jest wyjątkowa!