A jutro Thanksgiving!

kazałam się zastanowić uczniom, za co są wdzięczni (robiliśmy z tego plakat) i okazuje się, że wszyscy najbardziej cenią rodzinę i rodziców. Fajnie!

Black Friday coraz bliżej, lecz całą wolną kasę wpakowałam w benzynę. Ba, jak wyciągniecie zimowe kurtki z szaf to, podobnie jak ja, odkryjecie, że zamiast zagubionych dziesięciu zeta z ubiegłej zimy znajdziecie w kieszeniach… maseczki. Ale za to WYMIENIŁAM dziś opony! Wczoraj rano padał śnieg, ja ciągle na letnich, no o trochę się stresowałam. Zimówki w bagażniku woziłam od jakichś trzech tygodni i szukałam punktu, gdzie by mnie przyjęli… Nie chciałam tam gdzie na wiosnę, bo chociaż było tanio, to uszkodzili mi czujnik ciśnienia w oponach i całe lato miałam akcję z naprawą tego elementu. Koniec końców z doskoku przyjęli mnie w warsztacie subaru, gdzie zapłaciłam jak za subaru, a nie za dacię, lecz jak ustaliśmy wyżej Black Friday i tak jest w tym roku związany z autem 😉

<>

A Łucja do szkoły dotarła dziś uberem… Rano padało, więc wsiadła do randomowego pociągu, żeby przejechać na stację z dachem i tam się przesiąść, a tam okazało się, że wszystkie pociągi są opóźnione lub odwołane… Mogła przesiąść się na autobus, lecz czas dojazdu do szkoły wyniósł wtedy godzinę. I cały czas padało… Panna zamówiła więc sobie Ubera i dojechała do szkoły spóźniona zaledwie 10 minut i klasa CZEKAŁA na nią ze sprawdzianem. Czujecie klimat, jakie wejście? 😀 Klasa czeka, aż uczeń podjedzie taryfą pod szkołę :DDD

taki selfiaczek z auta poszedł na grupę szkolną 😀