Fiołek i psikusowy duch!

Dotarłam dziś z Mieszkiem na coś co miałam w obserwowanych atrakcjach od DAWNA. Festiwal komiksu i towarzyszące mu warsztaty! Młody dużo rysuje, ma szufladę pełną zeszytów z rysunkami i TAK naprawdę ma również najwyższy poziom wrażliwości u nas w domu. Fakt, Łucja mdleje jak widzi krew i gdy wczoraj u veta miała mi trzymać Klarensa, głowę miała odwróconą w drugą stronę, a Lilka snujące się po nocach to chuchro, ale tylko Mieszko płacze pod wpływem emocji. Gdy ktoś na niego krzyknie, gdy „atmosfera jest zła”, albo gdy dochodzi do wniosku, że wymaga się od niego za dużo. Rozróżnia odcienie, dobiera sobie ubrania i dostrzega szczegóły. Bo panny z wiekiem coraz bardziej przypominają (grubością skóry) mnie.

Było mnóstwo komiksowych wydawnictw, autorzy podpisywali swoje komiksy, ba, nawet był piesek podróżnik, który podróżuje po całym świecie, a JEGO ludzie malują o tym komiks…, LECZ my chcieliśmy tworzyć! Wybraliśmy warsztaty dla młodzieży, bo takie do 9 roku życia to zupełnie dla maluchów były i bardzo nam się podobało. Przekrój był 14-19-ście i „dzieci”, które tam były, namalowały naprawdę mocne i dojrzałe prace. Zaczęliśmy od wykładu: było o strukturze literackiej komiksu, zaznaczaniu na obrazkach emocji (trzęsąca się czcionka), efekcie błędów gramatycznych, kadrowaniu postaci, kolorach i najważniejszych elementach. A POTEM trzeba było w sześciu kadrach zawrzeć całą historię, poczyniwszy wpierw warsztatowe przygotowania POSTACI z komiksu. Niektóre dzieci naprawdę mocno się otworzyły i namalowały komiksy o jakichś konfliktach (z mamą) czy ciężkich towarzyskich sytuacjach (wydarzenie na imprezie).

TAK! To TO DZIEŁO!

Btw. widzę, że W_ordp_ress zaczął mi wrzucać jakieś reklamy udające treści bloga, ale to NIE moje, więc oczywiście tego NIE czytajcie. MOJE są po polsku (kiedyś updejtuję plan i wtedy ten spam powinien zniknąć)