konfidenci

Tydzień temu:

  • Mamo, na co być wolała napaść? Na bank, czy na sklep?
  • Banki są dobrze chronione, Mieszko. I tak naprawdę nie ma tam dużych pieniędzy. Jak chcesz wybrać 20 tysięcy to musisz to zgłosić wcześniej, czyli nie ma tam zapasów gotówki. A jaki sklep?
  • Jakikolwiek.
  • W małym nie ma pieniędzy, w hiperkmatetach przez świętami są. Ale trudno wynieść ze sklepu dużo pieniędzy. Bo droga od kas jest daleka od wejścia. Kogo mijasz po drodze i jest niebezpieczny?
  • Ludzi.
  • Dokładnie. I oni są nieprzewidywalni. Nie ochraniarze, bo to na ogół goście na emeryturze, ale zwyczajni ludzie. I lepiej napaść na stację benzynową. Dużo gotówki i zerowa ochrona. Albo konwój z pieniędzmi.
  • Jak być napadła na konwój z pieniędzmi?
  • Trzeba by jakoś zaatakować ochraniarzy. To też grubasy. Ale jeszcze bezpieczniej i z podobnym skutkiem jest ukraść bankomat. W przypadku złapania masz karę za rozbój, a nie za napad.
  • Cały bankomat?
  • Tak. Taki wolnostojący. Podjeżdżasz z kumplami w nocy koparką w sąsiedniej budowy i wywozisz na pola albo do lasu. Tam rozwalasz i wyciągasz kasę. Tylko trzeba uważać, bo niektóre banknoty mogą być znaczone, albo mogą mieć pocisk z tuszu, który zabarwi pozostałe banknoty. Będą wtedy bezwartościowe.

DZIŚ. ETYKA. (zdalne). Pan pyta:

  • Kiedy warto dochować tajemnicy?

Mieszko się zgłosił:

  • Zawsze. Bo jak zdradzisz coś o kimś, czego miałeś nie mówić, to będziesz kapusiem.
  • Konfidentem?
  • Tak.

🙂 Stworzyłam przestępcę. Btw. dziś gadałam z jedną babką (polonistką), która pracuje i u nas, i w prywatnej placówce. Mamy podobne spostrzeżenia… Przede wszystkim, w publicznej zdarzają się niewiarygodnie zdolne egzemplarze, jakich nie było w prywatnych. Ale kontakt z dziećmi jest do czwartej, max piątej klasy. Taki, że oni chcą z Tobą rozmawiać i wchodzić w interakcje. Potem już jest ściana komunikacyjna, która rzeczywiście w niepublicznych się nie pojawia.

<>

Robiliśmy memy siedząc w indyjskiej knajpie i czekając na zamówienie. To było w weekend, byliśmy mega głodni, wpuścili nas z psem, a Mieszko wyjął telefon z jakimś szablonem do memów i wpisywaliśmy różne wersje. DUŻO tego powstało, była polewka z crusha Łucji i historii o JEJ ciele, Mieszka i jego kolegów i Bibi. Dwa z nich niżej: