Nie mam zamiaru się smucić, tylko zatracić w tym, co najlepsze.

Przyznała mi się Łucja, że jak jest jej smutno to słucha Kizo. Bo skoro Kizo, „nie ma zamiaru się smucić”, to i ona nie będzie. To jest taki jej power song na spotify. Aż się tym Kizo zainteresowałam, a to okazuje się ten DOBRY ’74 rocznik. 🙂

Miałam BARDZO satysfakcjonujący weekend, bo nie dość, że posprzątałam (chociaż bez przesady, bo wciąż są przestrzenie NIE ruszone) i wygląda na to, że NAPRAWIŁAM spłuczkę, to jeszcze odbębniłam dwa szkolenia on-line ORAZ wysłałam jakiś kolejny konspekt. Ach, no i dałam radę pobiegać, poprasować i na dodatek przejrzeć DWA sklepy pod kątem czwartkowych zakupów (jeden odzieżowy i jedną drogerię)! Ja, na Mikołajki sprawię sobie KREM i piżamę! Książek CHYBA nie będę kupować, chociaż jak patrzę na nowości to dużo fajnych na święta będzie… Jutro kolejny tydzień, który zaczynam od odczulania, co mi przypomina, że muszę zgrać na pen-drive nowy audiobook, bo poprzedni skończyłam. Mam wypożyczone z biblioteki dwa i zawsze jest dla mnie zagadką, który z nich moje auto zacznie odtwarzać jako pierwszy? (->obie książki nagrywam na jeden nośnik).

Bibi i Klarens. Razem na jednej kanapie. Kot jest mizerny, dziś rano miałam z nim znowu weta, jest tam jeszcze coś złego z tym jego zdrowiem (oprócz tej poszarpanej szczęki), ale NA RAZIE skoncentrujmy się na to, że je, śpi i dużo mruczy!