Pierwszy wiosenny

Znajoma wzięła udział w szkoleniu o budowaniu związków. Zapłaciła za nie i otrzymała dostęp do grupy, gdzie przez 2 tygodnie online omawiano jak tworzyć szczęśliwe i spełnione relacje. Wszystko było zarchiwizowane na filmikach i poprosiła mnie bym je obejrzała z nią… Zmęczyłam dwa odcinki i powiedziałam, że więcej nie chcę 🙂 Po pierwsze, bo nie zamierzam tworzyć szczęśliwych i spełnionych związków, bo po prostu nie zamierzam w ogóle ich tworzyć. A po drugie, czego już nie powiedziałam, wszystkie moje związki uważam za udane, chociaż mogły by mieć dłuższą terminowość. Jakby nie było w pierwszym odcinku było o oczekiwaniach wobec innych. Że zawsze jakieś mamy… No więc najpierw się nabzdyczyłam, że ja nie mam żadnych, że ten mężczyzna moich marzeń, musi jedynie być, ale potem mnie olśniło, że to jednak nie tak. I że wszyscy na koniec mówili, że to moje oczekiwania są zbyt duże. Że tworzę sobie ich obraz i oni nie są w stanie tego udźwignąć. Że owszem, to ich bardzo pcha do przodu, ale oni TACY nie są! Może tak być, ale co gorsza tę relację przekładam na dzieci! I dziś Dzień Wagarowicza, a Łucja idzie do szkoły na poprawę sprawdzianu z polskiego (sama chce), a dopiero potem zrywa się na pizzę z koleżankami…. Mieszko ma wycieczkę na jakąś uczelnię, na wydział fizyki (bardzo fajnie), a Lila po prostu idzie do szkoły.

Zaczyna się ta pora roku, za którą nie przepadam. Już lato jest lepsze, bo są gołe stopy! A na razie to przesilenie mnie wykańcza. Wczoraj spałam ponad siedem godzin i byłam bez sił. Dziś trochę mniej, więc jest to może bardziej uzasadnione, ale taka niemoc jest irytująca. :/