Sklepowy dress-code

Liliana miała dostać na przyszłoroczne Walentynki szlafrok… Rok temu na wyprzedażach po świętach kupiłam Łucji, Mieszko dostał chyba na urodziny, a Lilka ze swojego wyrosła. Aaale dostałam esemesa, że w sklepie, w którym chciałam go kupować, DZIŚ mam wszystko 40% taniej, więc postanowiłam, że kupię jej ten szlafrok. Teraz. Pod choinkę. Bo jak zaczną się wyprzedaże to wyboru nie będzie żadnego.

Pojechałam, wybrałam, zarzuciłam na ramię i w drodze do kas zatrzymałam się przy chłopięcych kalesonach 🙂 I widzę idzie babka w czarnych spodniach i czarnej bluzce koszulowej, więc się jej pytam:

  • Przepraszam, czy najmniejszy rozmiar to 122?
  • Ale ja tu nie pracuję.
  • A to przepraszam.

I wróciłam do przeglądania tych kaleson. Spojrzałam tylko tak na chwilę za oddalającą się babką. I widzę, że jakieś małżeństwo ją zaczepiło i widzę, że znowu odpowiedziała „Ja tu nie pracuję”. A chwilę później przechodzili obok mnie i słyszę jak ten mąż mówi do żony:

  • Ja myślę, że ona kłamała.

🙂

<>

A potem w Stonce robiłam zakupy i kupiłam sobie krewetki. Było samo południe. Sprzedawca skasował, spojrzał na mnie i powiedział: Udanego wieczoru 🙂 No, ba… Z krewetkami i Klarensem? Bardzo będzie miło! 🙂

sobotnie

Chciałam w tym ROKU zdążyć pobiec w NOCNYM biegu. Bo na ogół czasy są lepsze, biegnie mniej osób, nie ma tłoku na trasie, no i kondycyjnie trudniej się zmęczyć.

I udało się! Prawie (PRAWIE) zmieściłam się w godzinie przekraczając ją o kilka sekund, byłam 600 na 1000 biegnących, a bieg nie był łatwy i nie było osób przypadkowych (był limit zamknięcia trasy po 1h15min) W mojej grupie K40, byłam 30-sta :0

Wrażenia? W porządku, chociaż zdecydowanie wolę biec w dzień… No, ale chciałam, zrobiłam – biegowy rok zamknięty. Wyżej macie miks ujęć, a niżej MOJE medale z OSTATNICH 4 miesięcy (wszystkie oprócz jednego Samsunga 🙂 Wiszą na drzwiach sypialni i dzwonią jak ruszę drzwiami 🙂

<><>

I jeszcze jedną rzecz Wam wkleję. Bawiłam się chwilę, przy składaniu okładek do kalendarzy dla dziadków, moim ulubionym photoscapem (guglać, to bezpłatny program jest). Zupełnie zapomniałam, że są tam opcje nakładania filtrów na fotografie i można zrobić kalendarz w klimacie vintage. Polecam, bo to też fajny pomysł. Zrobiłam nawet taką przykładową okładkę:

Pierniczenie…

Zadzwoniła Lutka do swojego kolegi z byłej pracy by rozmawiać o SPRAWACH NUDNYCH… Ale kolegi nie było, za to telefon odebrała jego żona. I babcia pogadała sobie chwilę z koleżanką. O wnukach, o świętach, o mężach, no i o przepisach jak na babcie przystało 🙂 I dostała PRZEPIS na pierniczki. Przygotowała więc ciasto, zrobiła nawet do niego karmel i zaprosiła NAS na robienie! Towarzystwo już zahartowane, bo przy okazji różnych Mikołajek to pierniczki robi ciągle, więc podwinęli rękawki i zabrali się za robotę! 🙂

Mieszko WAM pokazuje maskotkę z Lordem Vaderem ;0 od dziadków (Mikołaj okazuje się TEŻ u nich był 🙂

I zdobienie…

grudzień miesiącem atrakcji

Pojechałam dziś po świadectwo chrztu dla Liliany. Potrzebne to jest do komunii, a panna chrzczona była kawałek od domu… A przed chwilą miałam wizytę księdza (PO kolędzie 🙂 Obie rzeczy udało się załatwić, chociaż z tym świadectwem łatwo nie było, bo ksiądz był niedostępny 🙂 Wyżej macie archiwalne foto z chrzcin (sierpień 2008). Lilka to to mniejsze było, a Łucja miała dwa lata 😀

<><>

Mieszko opisuje mi co namalował w przedszkolu. Wychodzi z sali z naręczem kartek (dziewczyny też tak robiły) i opowiada co stworzył (większość obrazków to TA sama kwadratowa postać z innym numerem na klacie);

  • To jest Fabiański, to jest komputer, to jest Fabiański, to jest Messi, to też jest Fabiański… 🙂

Btw. KRÓL będzie też śpiewał na Jasełkach kolędę! :0 Dziś mi pani powiedziała i że go przygotuje :))

 

Drogą wymiany

Niusem kolejnego grudniowego dnia jest gol Lewandowskiego 🙂 Strzelony Ani :)) Muszę przyznać, że euforia medialna i memowa kreatywność zdominowały in-plus cały mój dzisiejszy dzień 🙂

<><>

Lilka dostała na Mikołajki w szkole zestaw do budowy układu słonecznego. Ale co w tym jest najzabawniejsze, cała klasa została takie zestawy. Tzn. były cztery różne rodzaje. I Lilka dostała jeden, potem wymieniła się na zestaw matematyczny, a potem JESZCZE RAZ na zestaw z planetami. I cały ten proces wymiany jest niesamowity! Geny dziadka 😉

<><>

Mieszko w przedszkolnych Jasełkach będzie królem. W ogóle się nie zorientowałam, bo to Łucja odpytuje go z roli i to ona mnie o tym poinformowała. ALEee udało mi się JUŻ (drogą wymiany z jedną mamą) załatwić strój. Król za skrzydełka anielskie! 🙂

<><>

I jeszcze trening. Biegaliśmy po oświetlonym parku. Pustym i pięknym. Cudownie było!

Ach, te Mikołajki :)

Po piątej wstała… Nie mam siły do tej dziewuchy 😉 A jak poszłam myć włosy, to obudziła młodsze rodzeństwo, żeby też JUŻ rozpakowali prezenty 🙂 A potem spóźniliśmy się do przedszkola… bo przed wyjściem, było wielkie budowanie z klocków 🙂 A potem do szkoły, bo TA nieznośna Łucja koniecznie chciała sobie, na DZIŚ, nowe perfumy przygotować 🙂 Cudem Mikołajkowym był też listonosz z AŻ dwiema przesyłkami do Adwentówek (gdzieś tam unosi się jeszcze jedna, ale właściwie to w prawie każdym woreczku jest już coś więcej niż tylko mała czekoladowa bombka).

<><>

Jak co roku montuję kalendarze dla dziadków. Taki mały-tip… Zanim zaczniecie robić, podliczcie ile sztuk będzie Wam potrzebne. Jak zaczęłyśmy liczyć po dziadkach, pierwszych żonach, drugich mężach 😉 to wyszło nam 9 sztuk. I przy tej ilości najlepszą ofertę znalazłyśmy na grouponie dla 10 sztuk.



Ściema przed szóstym… (grudnia)

Podejrzewam, że w każdym domu gdzie są dzieci dzisiaj jest akcja: szykowanie. Zanim dzieciaki wrócą trzeba zapakować prezenty i zbunkrować gdzieś, żeby do wieczora nie znalazły 🙂 Ja już zapakowałam. Są książeczki, jakieś klocki dla Młodego, Łucja ma też nowy komin i Fabrykę Perfum, którą podobno „mają JUŻ wszystkie dziewczyny w klasie”. Lilka ma num-nomsy i skarpetki i jest jeszcze piżama dla Mieszka… Gotowe! Przygotowałam też już lizaki dla Łucji koleżanek. Pamiętacie czapeczki? Liliana dla swojej klasy już zaniosła, a jutro niesie Łucja. Zwracam Waszą uwagę na SPECJALNY stojak na lizaki, który dostałam jakoś na wiosnę. Strasznie przydatna sprawa! 🙂

<><>

Nauczyciel muzyki dziewczyn jest na maksa przejęty swoją rolą. W przerwach pomiędzy uczniami czyta książki o metodyce nauki gry na pianinie i po każdych (!) zajęciach referuje mi postępy i przebieg zajęć. Nie może tylko pojąć jak to jest, że ja mam TRÓJKĘ dzieci. I tak też ostatnio zagadał:

  • To WSZYSTKIE Pani?
  • Tak. Raz, dwa, trzy. Chyba wystarczy? Co Pan proponuje?
  • Ja nic – ucieszył się – To jak już Pani chce! 🙂

Dzisiaj kolejne zajęcia, zobaczymy jakiego dziś suchara palnę :DD

Mikołajkowy weekend

Wszędzie ci Mikołaje byli! Były Mikołajkowe rajdy i moto-mikołajkowe parady. Jechałam autem i biegli obok (Mikojkowe crossy i biegi też były dzisiaj w całej Polsce), wpadłam do sklepu (na 6-go chciałam kupić jeszcze Lilianie puchate skarpetki do spania), a tam po środku Mikołaj prezenty rozdaje (w twitterze macie jaki czadowy męski sweterek znalazłam 🙂 Z dzwoneczkami. Pani w sklepie mi przytrzymałam, żeby mi lepiej zdjęcie wyszło 😉 Położyłam świąteczny obrus, zawiesiłam świąteczny wianek z szyszek i poustawiałam kilka świątecznych gadżetów. Na benzynowej też miałam taką mikołajkową niespodziankę, bo spotkałam starego znajomego. Tego co moim byłym autem sportowym jeździ. Ostatnio go widziałam równo 10 lat temu, dokładnie na tej samej stacji. I poznał mnie, i buzi dostałam w policzek (nice 🙂 i zaprosił mnie z młodym do siebie, bo będzie go uczył jeździć samochodem :)) Super.

<>

Kidsy bawiły się przez weekend z ojcem i jak widać zabawa mikołajkowa również była przednia! 😀

Parkruny

Wiem, że może trochę Was te biegowe rzeczy już pewnie nudzą, ale dziś o czymś co może się przydać każdemu 🙂

Na TYM letnim biegu wzdłuż rzeki namawiano mnie na Parkrun. Parkruny to takie bezpłatne biegi, które odbywają się co sobotę, o godzinie 9-tej. Co ciekawe, biegi odbywają na całym świecie i każdy może wziąć w nich udział. Trzeba TYLKO zarejestrować się na stronie Parkrunów, gdzie otrzymuje się numer z kodem kreskowym i mając coś takiego ma się bilet wstępu na… każdy bieg na świecie!

Mam np. znajomego, który na delegacje za granicę wozi w walizce buty i raz po raz wkleja siebie z kolejnej miejscówki #Parkrun w HideParku w Londynie, ParkRun w Petersburgu, albo w Moskwie w Parku Gorkiego czy nawet na Roosevelt Island w Waszyngtonie. Musisz tylko rano o 9 stawić się w wyznaczonym miejscu i przebiec 5 kilometrów. Są tacy, co sobie nawet ten barcode, czyli kod kreskowy tatuują.

Lista Parkrunów na stronie jest niekompletna. Najlepiej szukać ich przez media społecznościowe, lub dopytując w najbliższym parkrunie czy jest coś bliżej. Ten, w którym dziś wzięłam udział na oficjalnej liście nie figuruje. Biegliśmy przez las, na drzewach były specjalne oznaczenia, było śnieżnie, ale nie mokro. Były dzieci innych biegaczy na mecie i sporo psów, wiele w świątecznych, mikołajkowych ubrankach 😉

 

Domyślacie się na pewno, że było super. Jak to ja, trafiłam oczywiście na imprezę – urodziny jednej biegaczki i był po biegu był również torcik i ciasta! Było sto lat, była kawa i herbata oraz anyżkowe żelki z Amsterdamu 😀 Wypadają mi niestety najbliższe soboty, ale to świetny pomysł na sobotni poranek! 😀

piątkowo

  • Mamo, a chłopaki opowiadali straszny film w przedszkolu… O piłkarzach i takiej laleczce.
  • Laleczce Chucky?
  • TAK! Oglądałaś to?
  • Nie. Ale Laleczka Chucky to taka postać z horrorów jak wampiry, albo zombie. Wszyscy wiedzą o co z nią chodzi. To jest taka…
  • NIE MÓW!!!
  • Ale wiesz, że to jest wymyślone? Nie prawdziwe.
  • Wiem. Ale NIE MÓW!
  • Ok, ok. Ludzie czasem wymyślają takie straszne rzeczy, bo chcą się przestraszyć. Bo lubią emocje. Potem się śmieją, że się wystraszyli i cieszą, że to było wymyślone.
  • Można pójść na randkę na taki film.
  • To jest jakiś pomysł.
  • Bo jak dziewczyna się boi to się przytula.
  • Rzeczywiście łatwo wtedy zrobić coś głupiego.

🙂

<><>

Gdzieś tam po drodze minęły Andrzejki i nie przyznałam się Wam, jak poszło mi losowanie oblubieńców spod poduszki… No więc, najpierw wyciągnęłam karteczkę z imieniem: Piotr. No i lipa, bo w sumie znam dwóch wolnych Piotrów (logopedę i kucharza z warsztatów), obaj są fajni i nie wiem o którego chodzi. Więc wyciągnęłam jeszcze raz i wyszło kolejne imię, które znam podwójnie 🙂 Więc dalej, niestety, nic nie wiadomo 🙂

Zaraz przychodzi ze szkoły Lila z MAJĄ. Koleżanka chciała „zobaczyć nasz dom” :/ Maja to ta nowa koleżanka, oni mają duże i przestronne mieszkanie, gdzie biel i czystość oślepiają jak odblaski w nocy… Sprzątam więc bardziej niż przed wizytą przyszłych teściów. :/