Projekt DOM w 2016

Stałam przed świętami w Stonce przy koszach. Zatrzymałam się tak bezmyślnie i babka obok mnie powiedziała: Fajne, nie? Nawet na prezent może być! Spojrzałam na to co wywołało jej zachwyt i zauważyłam górę pojemników na ciasta. W sumie to fakt! Ale komu to dać? Tak naprawdę to najbardziej potrzebne jest mi 🙂 Wezmę, pomyślałam. Będzie jako rezerwa prezentowa, a jeśli się nie przyda, to będzie dla mnie 🙂

No i tak kombinowałam, że w końcu sobie zostawiłam. Z morza kolorów wybrałam fluo-zielony i pojemnik przydał się na święta, bo do rodziców pojechałam z moim sernikiem. W ogóle tych transporterów to mi doszło w tym roku sporo… Doszedł pojemnik na mufinki i doszedł też stojak na lizaki!

Ogólnie MAŁO się działo w tym roku w domu. Nie wyszła przebudowa ogródka, ale tak naprawdę to nie miałam na to pomysłu (jego jedyną nową ozdobą jest domek dla owadów i równoważnia). Nie było remontów jak w 2015 i wielkich zmian. W środku lata podmalowałam ściany, a najważniejszą inwestycją była chyba wymiana ochraniacza na łóżko. W ramach prac rękodzielniczych podmalowałam też metalowe donice w ogródku. Doszły dwa kolejne kolorowe obrusy, dwa komplety pościeli, kilka sztuk naczyń: kisielówki, dwa duże kubki i wielkie ozdobne talerze. Kilka rzeźb i arcydzieł zrobionych przez dzieci i stojak na rowery. Cieszę się, że mam nową komodę w pokoju i że doczepiłam kolejne haki na korale. W ramach AGD doszła gofrownica w styczniu (i cały czas, choć głównie w weekendy rano, jej używamy) oraz blender kielichowy, w którym robię sobie shaki z bananów i szpinaku.

 

W listopadzie rozpadł się mój ukochany mop parowy (rozwaliłam grzałkę, a następnie urwał się kabel :), no i potrzebne jest nowe żelazko, bo w obecnym grzałka (również) się zacina (nagle podczas prasowania jest zimne- uruchamia się ni stąd ni zowąd po jakimś czasie). I od kupna tych dwóch rzeczy chcę rozpocząć 2017.

Na 2017 przechodzi też kupno nowego materaca i ogarnięcie kanap na dole. BARDZO bym chciałabym TEŻ wycyklinować podłogi (może jak dzieciaki pojadą na ferie?).

Mieszko marzy o biurku, a ja za rok na święta chcę kupić sobie wielkie światełka na drzewko przed domem. Wisi też w powietrzu pralka, która działa jakimś cudem, ale nie ufam jej nic a NIC, bo ona może przestać działać w każdym momencie. Muszę też wymienić legowisko psu, bo jest zużyte. Nie wymieniłam w tym roku lampy na dole, ale odkryłam super retro żarówki i muszę je wkręcić do mojego obecnego żyrandola. Zobaczymy co z tego się uda 🙂