BO-MB-KI!!!!

Są takie miejsca, które trzeba zwiedzać tak trochę od końca… Bo zanim wejdziesz musisz sobie ustalić warunki wyjścia 😉 Coś w stylu ile mogę wydać, albo co się musi zdarzyć…

I wcale nie mówię o wyprawie do kasyno, a o wizycie w Muzeum Bombek w Nowej Dębie. Nic to nowego, co roku Wam o tym dźwięczę, ale to miejsce jest naprawdę cudowne. Błyszczące, onieśmielające i magiczne. Froud pewnie miałby własną teorię, dlaczego czerpiemy przyjemność z dotykania przedmiotów kulistych, ale ja wytłumaczę się czystą potrzebą przyjemności 😉

Byliśmy, mamy kolejne bombki i właściwie na tym można by opisywanie tej przygody zakończyć, ale wydarzyła się rzecz niesamowita.

Jak wiecie, byłam u dziadków, a do muzeum mieliśmy jechać w niedzielę. W sobotę wieczorem (23:00) pomyślałam, że sprawdzę godziny otwarcia. Weszłam na stronę i widzę: pon-piątek, oraz sobota. Niedziela nieczynne. Buf! Bez sensu! Ale może jednak będą działać? W końcu to ostatni weekend przed świętami! Wysłałam więc do nich meila. Godzina 23-cia. „Czy jutro Państwo pracują?”. Po trzech minutach miałam odpowiedź: „Tak. Od 9-tej, do 15-stej”. Hura! Rozentuzjazmowana odpisałam: „To wspaniale! Ja specjalnie do dziadków przyjechałam z dziećmi, żebyśmy do Państwa przed świętami zdążyli.”

To co otrzymałam jest absolutnym mistrzostwem świata: „Na przyszłość jak będzie taka sytuacja, to ZAWSZE otworzymy.” WOW. „ZAWSZE otworzymy!” Dla NAS! 🙂 Akcja mega, więc polecam to miejsce, jak dacie radę to musowo jechać. Przypominam przy okazji, że to otwarte cały rok, więc można zajrzeć w lecie jadąc w Bieszczady, bombki są przepiękne, można je kupować na prezent, albo po prostu co roku zawalać swoją własną domową choinkę TAKIMI bombkami 🙂

W tegorocznej kolekcji najbardziej spodobały mi się wzory ludowe, oraz te oparte na wzorach z ’70? Z taką dziurką- reflektorkiem. Dzieciaki oczywiście zrobiły własne, a teraz dochodzę do wniosku, że mam za MAŁĄ choinkę 😀 Btw. zdjęć oczywiście w środku robić nie można, ale zapytałam się szefa i MI pozwolił 😀