Parkruny

Wiem, że może trochę Was te biegowe rzeczy już pewnie nudzą, ale dziś o czymś co może się przydać każdemu 🙂

Na TYM letnim biegu wzdłuż rzeki namawiano mnie na Parkrun. Parkruny to takie bezpłatne biegi, które odbywają się co sobotę, o godzinie 9-tej. Co ciekawe, biegi odbywają na całym świecie i każdy może wziąć w nich udział. Trzeba TYLKO zarejestrować się na stronie Parkrunów, gdzie otrzymuje się numer z kodem kreskowym i mając coś takiego ma się bilet wstępu na… każdy bieg na świecie!

Mam np. znajomego, który na delegacje za granicę wozi w walizce buty i raz po raz wkleja siebie z kolejnej miejscówki #Parkrun w HideParku w Londynie, ParkRun w Petersburgu, albo w Moskwie w Parku Gorkiego czy nawet na Roosevelt Island w Waszyngtonie. Musisz tylko rano o 9 stawić się w wyznaczonym miejscu i przebiec 5 kilometrów. Są tacy, co sobie nawet ten barcode, czyli kod kreskowy tatuują.

Lista Parkrunów na stronie jest niekompletna. Najlepiej szukać ich przez media społecznościowe, lub dopytując w najbliższym parkrunie czy jest coś bliżej. Ten, w którym dziś wzięłam udział na oficjalnej liście nie figuruje. Biegliśmy przez las, na drzewach były specjalne oznaczenia, było śnieżnie, ale nie mokro. Były dzieci innych biegaczy na mecie i sporo psów, wiele w świątecznych, mikołajkowych ubrankach 😉

 

Domyślacie się na pewno, że było super. Jak to ja, trafiłam oczywiście na imprezę – urodziny jednej biegaczki i był po biegu był również torcik i ciasta! Było sto lat, była kawa i herbata oraz anyżkowe żelki z Amsterdamu 😀 Wypadają mi niestety najbliższe soboty, ale to świetny pomysł na sobotni poranek! 😀