Book of Light

– skończyłam kolejny serial. Dobry. The Living and The Dead. Tam dochodzi takiego zapętlenia naszych czasów i początku XX wieku i nasi przodkowie księgą światła nazywają tablet.

 

Lila ma nową wychowawczynię. Ulubiona pani Kasia przeszła w październiku na macierzyński i po kilku tygodniach zastępstw przyszła nowa nauczycielka. Lilka na razie sceptyczna, ale jutro rodzice mają spotkanie z nowym pedagogiem i sama ocenię ;).

Mieszko dziś w domu, bo trochę zagilony, więc razem pojechaliśmy na rynek. Wiedziałam, że mało będzie żuków (wozów) o tej porze roku roku, ale wszystko mi się pokończyło łącznie z cebulą i jechać musiałam. Co ciekawe było sporo sprzedawców gołębi! Nie wiem czy to o tej porze roku jest jakiś sezon na gołębie, czy to jakiś zlot sprzedawców był, ale te hodowlane to są bardzo ładne ptaki. Inne niż te na ulicach miast. Większe i takie kształtniejsze… Mieliśmy z młodym dużą atrakcję z oglądania! 🙂

I byłam z kidsami na basenie. Bardzo fajny jest ten ich nowy instruktor. Powiedziałam mu, że Mieszko jest trochę podziębiony i może być średnim uczniem dzisiaj i wyobraźcie sobie, że jak bąbel zmarzł to koleś mu nacierał ręce. Góra-dół. Ramiona. Extra.

Dziś Międzynarodowy Dzień Przytulania!

  • Mamo, jak drzwi od mojego pokoju są zamknięte, to nie możesz tam wchodzić – rzucił młody przed przedszkolem.
  • A, żeby pościelić Twoje łóżko?
  • To możesz. Ale tylko po to. Nie możesz ruszyć żadnego z z klocków.
  • A podnieść roletę?
  • To możesz zrobić jak ja jeszcze jestem w domu.
  • Ok.
  • Sprawdźmy czy zrozumiałaś. POWTÓRZ.

Stworzyłam potwora 🙂

<><>

Pojechałam dziś załatwić sprawę jednego mojego zaległego mandatu. To dość skomplikowane, bo gdy go zarobiłam nie jechałam swoim autem, więc mandat był odesłany, itd, itd i w dużym uproszczeniu sprawa była rozgrzebana od września. A po 90 dniach mandat staje się wykroczeniem. Nie ważne. Wydział, gdzie to miałam załatwić być dość odległy i razem z czasem spędzonym na miejscu zajęło mi to pół dnia. Ale też nie o tym. Śledczy, z którym to załatwiałam okazał się być takim postawnym i wyżyłowanym 50-latkiem (przypominał mi basenowego trenera dzieciaków), ale gość był maksymalnie kamiennie-posępny (niczym Ritch). Ugrać nic nie ugrałam, mandat muszę opłacić, ale chciałam go tak rozluźnić. I udało się 🙂 Na koniec powiedział: Nie mówię do widzenia, bo lepiej żeby Pani już do nas nigdy nie musiała przyjeżdżać. Więc odpowiedziałam: W takim razie… Miłego dnia! 🙂 I gość się wtedy uśmiechnął. 🙂 I to było niezłe, bo chyba sam nie wiedział CO to się stało z jego twarzą. 😀

Na „Sing”-a

Dziś mam wolne. Dzieciaki zabrał do kina wujek (swoim samochodem z ekscytującym dachem ;), więc ja prasuję* oglądając relację z Oskarów. Na obiad będzie ogórkowa, w domu za bardzo jedzenia nie ma, ale nie znoszę robić zakupów w weekend. Wczoraj wracając zatrzymaliśmy się pod sklepem i ja na chwilę wyskoczyłam. Łucja mi tylko rzuciła: Kup tę pyszną ciemną bagietkę. A ja weszłam i wyszłam. Z pieczywa były tylko jakieś resztki bułek, jajka porozwalane, więc stwierdziłam, że dojadamy co jest, a normalne zakupy zrobię w poniedziałek.

*no dobra, pół godziny oglądałam sztuczne rzęsy w necie 🙂

Macie jeszcze foto-strzał przez dom. Jest lampion i są naklejki na szybę. Naklejki są z rybami, bo ryby przynoszą pomyślność i trzeba je świętując chiński nowy rok jeść. To zresztą przyznacie, ciekawe, że w tylu kulturach w okresie zimowym poleca się jeść właśnie ryby 🙂

Rok KOGUTA!!!

W Chinach rozpoczęło się witanie Nowego Roku, przy którym my z naszym jednonocną zabawą jesteśmy po prostu śmieszni… TAM fiesta trwać będzie ponad dwa tygodnie 🙂 Odchodzący rok Małpy był dobry dla finansów (true), a zaczynający się Kogut może być dobry dla wielkich planów. Kogut jest kłótliwy, impulsywny, ale też ambitny i dokładny. Kolor tegorocznego koguta to złoty i żółty, a kwiat: mieczyk. To bardzo fajne zapętlenie, bo mieczyki kojarzą mi się z moją babcią, która miała ogród ich pełen, a kogut jest zwierzęciem gospodarczym i rok 2017 będzie takim rokiem rodziny.

 

Mam już monetę z kogutem, a dziś byłam z dzieciakami na zajęciach o Nowym Chińskim Roku. Chciałam się na nie załapać rok temu, na Małpę, ale się nie udało, za to tym razem żeśmy się wkręcili.

Był więc wykład ze slajdami, były legendy, były super dekoracje, było kaligrafowanie imion po chińsku i nauka chińskiego 😉 (wiecie jak powiedzieć: „Szczęśliwego Nowego Roku?”*)

*Xīn nián kuài lè

Za każdym razem podziwiam poziom wiedzy dzieci na takich zajęciach. Dziewięciolatki wiedziały po co została stworzona Armia Terakotowa, znały fakty z o Murze Chińskim i o pandach oraz wiedziały sporo o kuchni chińskiej. Nawet Mieszko mnie zaskoczył, bo wiedział, że zupę w Chinach jada się specjalnymi głębokimi łyżeczkami. (?)

Dzieciaki robiły przesuwające się na sznurku koguty i układały znaki zodiaku z takich chińskich puzzli (tangram), które są świetną logiczną grą. Na koniec dostaliśmy prezenty. Górę ich dostaliśmy 🙂 I lampion, i zakładki, i noworoczne ozdoby na okna (już umieszczone), i latawce, i kalendarze i nawet pluszowego pandę 🙂

Bywały lata, że urządzałam obchody chińskiego nowego roku, teraz nie robię, ale tak jestem zatowarowana w gadżety, że w przyszłym roku już się nie wykręcę. Tym bardziej, że będzie to to rok Łucji 🙂

I zoom na pana eM, bo pamiętajmy, że tak kombinowałam, żeby przynajmniej jedno dziecko było tygrysem tak tak ja 🙂

Gdy pokonasz nawałnicę, będziesz innym człowiekiem”

– Haruki Murakami… i dodaje: „Nie można być pewnym, czy to już naprawdę koniec burzy”

Zapytałam znajomej z którą ostatnio biegam, co ona na ten bieg w Madrycie… I mówię:

  • Tylko w TYM maju odpada…
  • Dlaczego! Jedźmy!
  • Ale mamy komunie!
  • Ja mam nawet dwie. Jedźmy!
  • Nie, nie, nie. Za rok. Ochłońmy. Może w listopadzie do Barcelony? Bo te biegi są w różnym terminie w różnych miastach. Zapisy są od września.
  • Super! Pod koniec lata kupimy bilety lotnicze!

Także pomysł się spodobał i może, może rzeczywiście pobiegniemy w tym roku w hiszpańskim biegu kobiet. A jak wypali, to za rok na wiosnę zabiorę Łucję i ona też spróbuje.

A tymczasem przyszłej biegaczce poleciał kolejny mleczak. Trzeci od końca. Jeszcze tylko dwa zostały! Piekę kolejne ciasteczko, bo pora roku sprzyja jedzeniu. Tym razem znowu czekoladowy mięczak. Mieliśmy WIELKĄ luksusową czekoladową bombkę z bardzo dobrej czekolady i tak ją obłupywały po kawałku. Więc rozpuściłam i właśnie wypieka się luksusowy mięczak 😀

zamrożeni

  • I pomyślałem, że moi koledzy powinni ze mną zamieszkać i zaprosiłem ich.
  • Aha. Ilu?
  • Trzech. Nie… Czterech!
  • A na długo?
  • Na zawsze.
  • Może to lepiej Ty u nich zamieszkaj. Wszyscy mają większe domy niż my.
  • Ale u nas będzie lepsza zabawa. I będę mógł spać z Tymkiem i nie będę Cię wtedy w nocy wołał.
  • No nie wiem…
  • Pomyśl, ilu będziesz miała mężów!
  • To oni z ojcami się wprowadzają?!?!
  • Tak.
  • To ja jednak nie wyrażam zgody 🙂

<><>

Idzie kolejna faza mrozów. Torba z siłowni mieszka na stałe w aucie. Wszystkie te stroje, ręczniki, buty i puste bidony. Ja tylko wyciągam to co brudne i wkładam czyste/nowe. A ona tak stoi w bagażniku. Dziś PO zajęciach (chwilę to trwało) chciałam pójść pod prysznic, wyciągam z torby żel… a on zamarznięty! 🙂

Styczeń dla domu

Wiem, było biurko dla Mieszka od dziadków, ale planowałam, że styczeń rozpocznę z nowym AGD… I jest żelazko! Zupełnie inne niż miało być, upatrzyłam sobie jakiegoś ekonomicznego grundiga, który ma dużą moc i jest dość tani, ale w supermarkecie obok kusili promocjami. I na wielkim plakacie przed wejściem było żelazko. Zrobiłam zdjęcie komórką i w domu sprawdziłam, czy rzeczywiście taka okazja… I okazało się, że TAK. Sprawdzone przez ceneo w najtańszym sklepie było 2x droższe. Więc podjechałam i jest! 🙂

No i drugi dzień spędziłam krążąc po tapicerach (komplet wypoczynkowy na dole). Na razie nie zachwyca mnie to co proponują, ale jeszcze jeden punkt mam na mapie i wtedy podejmę decyzję, co dalej z tym tematem.

<><>

Btw. ten sernik jest świetny! Zrobiłam nie na czekoladzie, a na klasycznym kruchym i użyłam mniej jajek, bo nie lubię jajek w ciastach, ale jest pyszny 🙂

Gnamy

Lilka pochłonięta jest organizowaniem swoich urodzin. Będą obchodzone dopiero w kwietniu, ale robi je razem z koleżanką i KAŻDĄ przerwę wykorzystują na planowanie. Tworzą listy, wywalają z tych list i przyjmują znowu 🙂

<>

Nowy instruktor pływania jest super. Słodki Radeczek nam się jednak zepsuł i w grudniu wszedł na jego miejsce nowy. I jest rewelacyjny! Tym razem to taki wyżyłowany 50-latek, pan Jerzy, który stoi z dzieciakami w wodzie i je układa. Pływa obok nich i poprawia. Uważa, że Lilka pływa lepiej niż Mieszko i naprawdę widać efekty jego zajęć. Dzieciaki nie są z nim tak spoufalone, ale to chyba lepiej.

<>

Mieszko też planuje swoje… urodziny 🙂 On co prawda styczniowy, ale przyjęcie dla kolegów robi w czerwcu. I też, dzień w dzień, wraca z listą gości 😀

<>

Spędziłam dziś godzinę na nie-mojej poczcie (jakiejś takiej powiatowej dyspozytorni) próbując odebrać przesyłki do mnie. Listonosza nie ma od 17 dni. I widziałam mężczyznę mojego życia. On też mnie WIDZIAŁ, ale jak zapewne się domyślacie potem wyszłam z poczty i on zniknął. Miło jednak wiedzieć, że istnieje 😀

<>

Oraz macie dziewczynkę, która NIE może położyć się spać, bo jej łóżko zajął… Czarno-biały GRUBAS! 🙂

„Choć tylko szczęście jest zbawienne dla ciała, zgryzota rozwija siłę ducha”

– Proust

Z cyklu do prasowania oglądamy teraz „Serie Niefortunnych Zdarzeń”. -MY, bo oglądam ja i Łucja. Lila z Mieszkiem też czasem popatrzą, ale ponieważ leci z napisami, to nie wszystko łapią. To taki groteskowy, kasandryczny serial w stylu Amelii. Albo Rodziny Adamsów. Ale podoba nam się, jest masa mądrych cytatów i stwierdzeń (tak jak to wyżej), albo to:

Najpiękniejsze, czego możemy doświadczyć,to tajemnica. Jest źródłem prawdziwej sztuki i nauki -Einstain

Poniedziałek to dzień organizacyjny. Sprzątam, wieszam pranie i zrobiłam zakupy. Wieczorem tradycyjny trening. Super była akcja tydzień temu, kiedy prowadzący na koniec zarządził: „A teraz bitwa na śnieżki! Chłopaki na dziewczyny!” Świetne!!! Nie pamiętam, kiedy bawiłam się w śnieżki. (i nie umiem rzucać okazało się). Dziś chlapa i odwilż, śnieżki nam nie grożą, ale i tak będzie miło pobiegać.



Burleskowy weekend

I nic więcej Wam nie napiszę, dopóki nie będę miała zdjęć 🙂 A działo się i wczoraj i dziś. Straszne miałam ciśnienie by zapchać ten weekend, bo jakby nie było lat temu równo 11-ście, w sobotę 21-stycznia brałam ślub. A tu kolejny rok minął, na dodatek wypadał mi weekend bez dzieci, więc musiałam go szczelnie wypełnić 🙂

Udało się, ale tak jak już powiedziałam detale za kilka dni 🙂