Pyka zupa dyniowa

Wrzesień dla domu jest „skromniejszy”. Pamiętacie, że na Festiwalu Języka Polskiego kupiłam kolaż? Właściwie to nie kupiłam, ale otrzymałam jako MECENAS. By nim zostać należało przekazać jakąś kwotę na konto festiwalu i otrzymywało się otagowany numerem plakat. Mój ma coś z cyframi 74, co bardzo mi się spodobało! Dzisiaj byłyśmy z Łucją po ramkę i JUŻ wisi! Śmiesznie z tą ramką bo na festiwalu plakat wisiał w czarnej, ale jak zaczęłam oglądać to żadna czarna mi się nie podobała… Za to urzekła mnie jedna biała… A w domu się okazało, że mam już IDENTYCZNĄ ramkę, w której wisi pewien inny kolaż…. TERAZ OBA wiszą obok siebie! 🙂

Głowa boli mnie i SIEBIE 🙂 To „Głowienie” Mirona Białoszewskiego, który był patronem tegorocznego Festiwalu

<><>

Archiwizacyjnie pochwalę Mieszka, że minęły dwa tygodnie szkoły – oceny są na razie bardzo dobre i młody się raczej pilnuje; szkoła Łucji szykuje jakieś mega kombo wycieczek (nikt nie wie co będzie, więc śpieszą się i to z rozmachem); a Lilka wraca do domu raz zadowolona, a raz podłamana (co i tak jest dobrze, bo ona potrafi miesiącami wracać wyłącznie podłamana). Łucja nie była dziś w szkole, bo mieli dwa zastępstwa, a jutro po zajęciach panna jedzie z Matim na jakiś koncert i nie chciała być jakoś bardzo wypompowana. Okej – jeden dzień w miesiącu na żądanie przysługuje każdemu!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s