Do siego roku!

Szybko życzenia, bo wieczorem marzy nam się wyprawa gdzieś gdzie jest tłoczno i gwarno!

Wszystkiego Najlepszego w NOWYM ROKU!

Robi się rosół, musiałam wyskoczyć do sklepu bo papier TOALETOWY się skończył 🙂 (przy kasie powiedziałam, że to będą serpentyny 🙂 i wrzucam Wam fotki z łyżew. 2016 żegna nas słonecznie!

I ZJAZD do bazy! 🙂

2016!

To nie był zły rok! Dla mnie był… lepszy niż 2015 i nieporównywalnie lepszy niż 2014. I właściwie to jak cofam się we wspomnieniach to 2016 był naprawdę bardzo dobry rokiem.

Skala macro

Baliśmy się terrorystów. Wydarzyły się straszne rzeczy we Francji w Berlinie. Makabryczne było to co się działo w Aleppo. Ale jednocześnie wynaleziono szczepionkę na Ebolę, Leo w końcu dostał Oscara, Dylan Nobla, a poziom analfabetyzmu jest najniższy w dziejach ludzkości. Dziura Ozonowa zaczęła się samo-naprawiać oraz zaczęła rosnąć liczba dzikich tygrysów i wilków w Europie. Ruchy ekologiczne są coraz silniejsze i pozytywy można wymieniać długo: znalazły się środki na ochronę jeziora Titicaca w Peru, walczymy o żubra i puszczę, a wiele wymierających gatunków (panda olbrzymia, zielone żółwie morskie, jakiś tam gatunek wieloryba) zaczyna się odradzać. Znalazłam kilka bardzo fajnych podsumowań mijającego roku i po prostu Wam jedno z nich podlinkuję, bo tak naprawdę to wszystko jest ważniejsze niż Brexit, szczyt Nato w Polsce czy przepychanki w Sejmie. Trzeba też pamiętać, że w 2016 nasiliły się ruchy walczące o prawa kobiet. W Polsce był Czarny Protest, a chwilę później na całym świecie kobiety postanowiły się upomnieć o to szacunek. I myślę, że to dobrze. Przemoc i bezsilność to coś co nie powinno istnieć.

Scala micro

Biegałam. Ćwiczyłam, poprawiałam formę i zdobywałam medale. To było ważne. Dla mnie. Poznałam dużo ludzi związanych ze sportem, wiele z nich jest też po życiowych przebojach i wszystkim ta aktywność ratuje życie. Btw. Dziś poszliśmy na te łyżwy i od auta do lodowiska tachałam dwie wielkie siaty z łyżwami, kaskami i wodą mineralną. Nie było to trudne, ale kondycja się po prostu przydaje i podoba mi się to jak wyglądam. Weszło 500+ i co tu kryć złapałam oddech. Dzieciaki chodzą na basen, na pianino i na tańce. I śmiało mogę powiedzieć, że to czego mi najbardziej brakuje to jedynie CZAS.

Jestem sama. Ale przeszkadza mi zdecydowanie mniej niż rok temu. I mam wrażenie, że może nawet nie będzie to stan wieczny, bo tak jak Wam się przyznałam kilka dni temu, okazuje się, że nawet jest z czego wybierać. Inna sprawa, że to życie mam dość wypełnione. Czuję w sobie dużo energii, pewności siebie i siły. I dobrze mi ze sobą. Tu i teraz. Więc może nawet tak zostać.

 

W kategorii NAJ wygrywają

Kolor– fluo zielony. Zaczęło się w lecie, to taki sportowy kolor i tam gdzie miałam wybór to ten kolor wybierałam. Taki kolor był dla transportera dla ciasta, kurtki na jesień czy spodni na siłownię.

Bohater – motorniczy szynobusu, który w lecie ocalił pasażerów (TU). Albo kierowca autobusu, który w ostatniej chwili zauważył dziewczynkę wbiegającą na jezdnię w pogoni za deskorolką. Ci zwyczajni ludzi, którzy robią takie wielkie rzeczy zawsze wzruszają mnie najbardziej.

Kosmetyk – wiecie na pewno, że wsiąkłam w kosmetyki chińskie i rosyjskie, ale najbardziej niesamowitym wynalazkiem był Bioliquowy żel do mycia twarzy z silikonową szczoteczką. Być może to nawet NIE żel, a ta szczoteczka, która w sposób rewelacyjny oczyszcza skórę po całym dniu. Okazuje się, że są nawet specjalne szczotki do mycia twarzy i to chyba kolejny krok.

Muzyka – Sean Paul. Tam gdzie włożył swoje trzy grosze powstawał hit. Tak było z SIA i tak było z Magic! (Lay You Down Easy). Osobiście podobała mi się też Shakira i J.LO.

Serial – Westworld był ok, ale chyba najbardziej spodobał mi się 22.11.63. Belfer to też coś wartego odnotowania. Naprawdę niezły, POLSKI, serial!

Napój – dzięki nowemu blenderowi wróciły shaki. Miksuję ten szpinak kilka razy w tygodniu i skóra jakby lepsza. Przy napojach muszę też wspomnieć o suplementach minerałów, które wsypuję do wody podczas ćwiczeń – unikałam tego długo, a to jednak ważne.

Pisarz – po Festiwalu Języka Polskiego odkryłam polskich pisarzy. Trio: Orbitowski, Żulczyk, Twardoch 🙂 Z jednym z nich nawet chwilę o pisaniu rozmawiałam 🙂

Nurt w stylingu 😉– no cóż, wkręciłam się w te klimaty vintage-burlesqowe, więc to z pewnością jest ważne. Przyklejone rzęsy, włosy w fale i wcięcia w talii. Ale idzie to w parze ze sportową stylistyką (nie na RAZ oczywiście :). Ale do jednego i drugiego wygląd się przydaje 🙂

 

Plany na 2017 wkrótce 😉

Piernikowy domek!

  • Ależ mam ochotę iść na siłownię, Łucja. Ale nie pójdę.
  • Idź.
  • Nie, nie mogę. Mogę sobie zrobić przerwę.
  • IDŹ! Bo znowu będziesz cały dzień marudzić, że przez NAS, od tygodnia nie byłaś.
  • To ja tak szybciutko, zanim maluchy się pobudzą!

🙂 I pojechałam. A jak wróciłam to wchodzę, a trzej królowie w szlafrokach stoją… Tyłem…

Podeszłam bliżej…

I odkryłam CO zasłaniali!!!

DOMEK! Mieszko dostał go na Jasełka w przedszkolu i tak leżał w kartonie (sześć piernikowych płyt wraz z kartonikowymi dekoracjami), bo mi się załączona instrukcja robienia glazury wydawała skomplikowana… Ale młodzi twórcy użyli po prostu mazaków do zdobienia, które znaleźli w szafce w kuchni 🙂 Mamy więc nasz pierwszy piernikowy domek. W sumie to przecież do Trzech Króli stylistyka świąteczna jest jak najbardziej poprawna.

<><>

A potem pojechaliśmy na łyżwy. Gmina zrobiła nam prezent i na szkolnym stadionie zrobiła lodowisko. Takie prawdziwe – lodowe. I… w przerwie świątecznej wjazd na LÓD jest bezpłatny. Podobało się nam, pogoda była wspaniała, więc jutro powtórka. Trochę problem bo Mieszko nie ma łyżew, ale można wynająć i rozmiar dla gościa jest!

Tanie wtorki, tanie środy

Każde kino ma jakiś JEDEN dzień z SUPER ceną biletów 😉 To najbliżej nas ma taką promocję w środy. Bilety zamówiliśmy wcześniej, siedliśmy na sali, ja wyszłam, żeby stanąć w najdłuższej kolejce świata po pop-corn, wróciłam i obejrzeliśmy wspaniały film!

Bo Vaiana nam się podobała 🙂 Pozytywnie, w pięknych kreolskich kolorach i ciekawie. „Nigdy w życiu się nie poddawaj”. Śmieszne momenty też były. I trochę wzruszających. Akcja z kokosimi piratami to taka kalka z Mad Maxa. A rozstąpienie się morza to było biblijne. To chyba najlepszy tegoroczny film dla dzieci na jakim byliśmy. Polecam! CZYMŚ tę świąteczną przerwę musicie chyba wypełnić?

Mignęły nam zapowiedzi premier. Baletnica nam się podobała i SING wygląda nieźle („Czasem trzeba sięgnąć dna, żeby się odbić”). Któryś z nich (logistyka pokaże) wpisujemy jako obowiązkowy do obejrzenia! 🙂

Projekt DOM w 2016

Stałam przed świętami w Stonce przy koszach. Zatrzymałam się tak bezmyślnie i babka obok mnie powiedziała: Fajne, nie? Nawet na prezent może być! Spojrzałam na to co wywołało jej zachwyt i zauważyłam górę pojemników na ciasta. W sumie to fakt! Ale komu to dać? Tak naprawdę to najbardziej potrzebne jest mi 🙂 Wezmę, pomyślałam. Będzie jako rezerwa prezentowa, a jeśli się nie przyda, to będzie dla mnie 🙂

No i tak kombinowałam, że w końcu sobie zostawiłam. Z morza kolorów wybrałam fluo-zielony i pojemnik przydał się na święta, bo do rodziców pojechałam z moim sernikiem. W ogóle tych transporterów to mi doszło w tym roku sporo… Doszedł pojemnik na mufinki i doszedł też stojak na lizaki!

Ogólnie MAŁO się działo w tym roku w domu. Nie wyszła przebudowa ogródka, ale tak naprawdę to nie miałam na to pomysłu (jego jedyną nową ozdobą jest domek dla owadów i równoważnia). Nie było remontów jak w 2015 i wielkich zmian. W środku lata podmalowałam ściany, a najważniejszą inwestycją była chyba wymiana ochraniacza na łóżko. W ramach prac rękodzielniczych podmalowałam też metalowe donice w ogródku. Doszły dwa kolejne kolorowe obrusy, dwa komplety pościeli, kilka sztuk naczyń: kisielówki, dwa duże kubki i wielkie ozdobne talerze. Kilka rzeźb i arcydzieł zrobionych przez dzieci i stojak na rowery. Cieszę się, że mam nową komodę w pokoju i że doczepiłam kolejne haki na korale. W ramach AGD doszła gofrownica w styczniu (i cały czas, choć głównie w weekendy rano, jej używamy) oraz blender kielichowy, w którym robię sobie shaki z bananów i szpinaku.

 

W listopadzie rozpadł się mój ukochany mop parowy (rozwaliłam grzałkę, a następnie urwał się kabel :), no i potrzebne jest nowe żelazko, bo w obecnym grzałka (również) się zacina (nagle podczas prasowania jest zimne- uruchamia się ni stąd ni zowąd po jakimś czasie). I od kupna tych dwóch rzeczy chcę rozpocząć 2017.

Na 2017 przechodzi też kupno nowego materaca i ogarnięcie kanap na dole. BARDZO bym chciałabym TEŻ wycyklinować podłogi (może jak dzieciaki pojadą na ferie?).

Mieszko marzy o biurku, a ja za rok na święta chcę kupić sobie wielkie światełka na drzewko przed domem. Wisi też w powietrzu pralka, która działa jakimś cudem, ale nie ufam jej nic a NIC, bo ona może przestać działać w każdym momencie. Muszę też wymienić legowisko psu, bo jest zużyte. Nie wymieniłam w tym roku lampy na dole, ale odkryłam super retro żarówki i muszę je wkręcić do mojego obecnego żyrandola. Zobaczymy co z tego się uda 🙂

św. SZCZEPANA

Mocne te święta były. Rok 2016 dla muzyki był bezlitosny. Ale przez ostatnie kilka dni wystąpiła jakaś astronomiczna kumulacja. Spadł samolot z zatykającym dech chórem Aleksandrowa i zmarł twórca najsłynniejszej kolędy mojego pokolenia. To zresztą przecudaczny absurd, że akurat na święta to się stało.  Stała się w ten sposób z jedna z nieodwołalnych dla mnie rzeczy. Miałam w planach, że KIEDYŚ na koncert Georga pójdę, a teraz… JUŻ tego nie zrobię. Pod sejmem protestowano, a net huczy od zmasowanego oburzenia związanego z odstrzałem żubrów. (Btw. polecam ten artykuł).

Nie ma śniegu, nie przejadłam się, ale lodówkę  i zamrażarkę mam pełną. Życzono mi powodzenia, szczęścia i miłości. Z tą miłością to zobaczymy. Tak jak 2015 kończyłam z refleksją, że na świecie nie ma ludzi samotnych, to dziś wiem, że tak naprawdę samotnych jest bardzo dużo. Tylko, że boimy się zacząć na nowo. Ale rzeczywiście nie jesteśmy jednorożcami.

Zdjęłam taśmy po woreczkach adwentowych i pamiętam, że były lata, gdy je wieszałam i czekałam aż dojdziemy do końca, bo te złote wstążki do których przyczepiałam woreczki obsypywały się z tego brokatu. A w tym roku nawet tego nie zarejestrowałam. Przerażające jak ten czas przyspiesza…

 

Przypominacz kulturalny informuje mnie, że dziś Dzień Świętego Szczepana, czyli początek kolędowania na wsi. Obowiązkowym elementem każdego kolędnika jest przebranie, a przede wszystkim zamaskowanie. Do wyboru jest mnóstwo postaci. I to nie tylko biblijnych. No więc mam dla Was pierwsze z życzeń noworocznych 😉 Takie właśnie przebierane. Przypomniało mi się wczoraj, że 10 lat temu było takie coś jak Bollywood Movie Maker i dziś to wykopałam.

Dzyń, dzyń, dzyń, dzyń!

Jako eksperyment Lutka zrobiła DLA DZIECI zupę makową. Jadły! Przepis wzięła stąd i to bardzo fajna potrawa, szczgólnie jako alternatywa dla dzieciaków niejadających barszczu. Reszta potraw była bardziej tradycyjna 🙂

Mikołaj spisał się medal! 🙂 Dostałam super wełnianą sukienkę, a przekopałam wczoraj CAŁĄ szafę czy mam jakąś NIE rozciągniętą 🙂 Oraz kosmetyki i uzupełnienie mojego sportowego outfitu 🙂 Dzieciaki dostały górę zachwycających ubranek, które OD RAZU nałożyły (widzicie strój misia z bliźniaczą misią w ręce?) i inne mniej lub bardziej potrzebne rzeczy :)).

A dziś poszliśmy do kościółka i też było fajnie. Nie zimowe te święta, ale w sumie to na rękę mi taka łagodna zima. Btw. prezentów Łucja dostała od jednego z mikołajów biały komin, a ponieważ ma teraz dwa białe, to poprzedni mi oddała (bo ja akurat biały potrzebuję :). Natomiast ja dostałam futrzaną czapkę, którą akurat potrzebuje Lutka na Sylwestra w górach, więc oddałam mamuśce). Tak sprytnie to załatwiłyśmy 🙂

Świątecznie!

Wesołych Świąt Bożego Narodzenia! Nie bardzo wiem co napisać, żeby nie było sztampowe. To dobry czas, kiedy wszystkie te przedświąteczne nerwy powinny minąć. Jedzenie jest pyszne, a atmosfera wspaniała. Wkleję Wam życzenia, które napisał Łukasz Orbitowski. Bardzo mi się podobają i wyrażają wszystko co mi w tym roku przychodzi do głowy:

„Oto życzenia świąteczne ode mnie. Zauważyłem, że niektórzy konstruują je w kilku wersjach, na przykład dla chrześcijan i ateistów osobno. To nie w moim stylu, bo przecież fakty są jasne, a Tradycja niepodważalna. Niezwyciężone Słońce przełamało już ciemność i rozpoczyna tryumfalną wędrówkę po nieboskłonie. Życzę Wam, aby rozgrzało Wasze serca i rozjaśniło umysły, dodając odwagi w poszukiwaniu szczęścia. To szlachetne zadanie i niewątpliwie wymaga hartu ducha. Popatrzcie na twarze swoich najbliższych, a także na listy kontaktów w telefonie, czy w outlooku. Patrzcie uważnie, bo są tam nieliczne cegiełki na mur, który ochroni Was przed światem. Ściany muru niekiedy stają się domem. Domu Wam życzę.”

NAJLEPSZEGO!

Wigilia Wigilii

Podjechałam w miejsce, gdzie kupuję mój ulubiony różowy szampan. Chodzę i szukam i nie ma…

  • Wie Pan co, mieli Państwo taki różowy szampan. Nie mogę go znaleźć.
  • Bo go nie ma.
  • A to prosecco jest dobre?
  • Tak. Trochę początkowo gorzkawe, ale potem dobrze czuć owoce. Naprawdę fajne.
  • A ten szampan to przed Sylwestrem będzie?
  • Będzie.

🙂

<><>

  • Mamo, a czy Mikołaj słyszy nasze myśli?
  • Tak. A o czym myślisz?
  • Chciałbym dostać klocki, tor wyścigowy i telewizor.
  • Telewizor?
  • Tak żebym miał MÓJ.
  • Boję się, że w tej gwarze dziecięcych myśli Mikołaj może wszystkiego nie usłyszeć.

:)

O! Świnka nareszcie ma swój szałas!

– Lilka

Jedna gałązka jemioły mi się przy wieszaniu urwała, więc zawiesiłam sobie ją w samochodzie 🙂 Pamiętacie moje wtorkowe zakupy? Czasem mi się wydaje, że takie pogawędki przy każdej okazji na tematy damsko-męskie, to tylko mi się przydarzają, ale okazuje się, że Lutka ma tak samo 🙂 Gdy ONA kupowała jemiołę, to rozmawiała z innym kupującym, który jej opowiadał, że teraz musi jeszcze żonie majtki kupić, bo pod jemiołą zawsze się majtki kobietom daje :0 ?

<><>

Wygląda na to, że oprawę muzyczną na święta zapewni Łucja 🙂 Panna miała zadane ze szkoły opanować na cymbałkach dwie kolędy… A jak wczoraj usiadła z pałeczkami to okazało się, że grała to już z Norbertem na pianinie i utwory zna! Zagrała wspaniale, więc powiedziałam jej, że do dziadków na święta jedziemy z cymbałkami 🙂

<><>

Mieszko dostał kartkę świąteczną od swojego kolegi. Bardzo lubię mamy, które tak szybko reagują. Nasza kartka się spodobała i ta którą zrobił mu kolega, też jest cudowna! 🙂 A jaki był szczęśliwy, że ją dostał!

<><>

Przegląd nowych bombek. Nie wszystkie są tegoroczne. Tegoroczny jest pingwinek, który był najdroższy i wybrała go sobie Liliana. Mieszko wybrał karetkę i on na choince tworzy ulicę, czyli skwerek z bombkami-samochodami. Tegoroczne są dwa sople z reflektorkiem (złoty i biały), kogucia, dwa złote serca i lukrowany domek (Łucji). Babeczka i ta okrągła z paskiem są z ubiegłego roku, a ta niebieska z zielonym ślimakiem to bombka zrobiona przez Mieszka!