
Początek września to zebrania w szkole. NUDA! 🙂 To u Lilki zaczynało się pół godziny po tym u Łucji, więc u Łucji byłam PRZED czasem, pogadałam z wszystkimi, posiedziałam 20 minut i pojechałam do Lilki, gdzie wpadłam spóźniona prawie pół godziny… Uff. ALE i tu, i tu podpisałam wszystkie dokumenty, dołączyłam do grup klasowych i dowiedziałam się, że obie panny będą mieć jeszcze we wrześniu wycieczki! Lilka integracyjną jednodniową, a Łucja tradycyjnie parodniową w Małopolskę! Obie wychowawczynie są BARDZO podobne. Krótkie kręcone włosy, tylko, że Łucji ma ponad 180 wzrostu, a Lilki ma niecałe 150. Są bezpośrednie, szczere i pozytywne. Lilki ma dla mnie trochę taki fluid jej pierwszej wychowawczyni. Zebranie u Mieszka mam w czwartek!
<><>
- Mamo, chciałbym mieć niedźwiedzia.
- Ale Mieszeczku, niedźwiedź to jednak bardzo niebezpieczne zwierzę.
- Ale ja bym chciał. Takiego wielkiego i brązowego.
- A może dużego psa? Nie? To może chociaż koala?
- Nie, koale są pod ochroną. Chciałbym dużego brązowego misia.
- Ale gdzie my go mamy trzymać? Lilka chce świnkę, Łucja małpkę, ja kury i w tym wszystkim Twój niedźwiedź? Sąsiedzi by nas chyba za to udusili!
- Wiem…. Ale i tak bym chciał! Mam dla Ciebie prezent.
- Ojej. I nic nie mówisz?
- To mój ząbek.
- KOLEJNY? Dużo Ci ich jeszcze zostało do wyrwania???
