for FUN

Największym problem w moich kontaktach międzyludzkich, jest to, że lubię myśleć, że jestem zabawna 🙂 Ale co gorsza, zakładam, że wszyscy są zabawni. Wychodząc z tego założenia gdzieś tam coś w necie namieszałam, więc zanim znowu to zrobię i ktoś się obrazi, to pomyślałam, że Wam się do tej mojej wady przyznam. Bo jak to mawia moja koleżanka: Człowiek z wiekiem się uczy, ale głupoty nie ubywa, czyli nie ma szans na poprawę moich zachowań…

Dawno temu, jeszcze na samym początku mojego związku z Diablim, miałam taką przygodę… Otóż przeczytałam w Cosmo poradę. Porady w Cosmo są naprawdę kosmiczne i ręką do góry, kogo nigdy nie korciły 😉 Porada głosiła: „Podczas zbliżenia złap partnera za duży palec u stopy. Będzie to źródłem dodatkowej rozkoszy!” Rewelacja, nie? Więc tak zrobiłam…

Diabli się wtedy na mnie obraził, co było urocze, że z wszystkiego się nabijam i wszystko to dla mnie jajo. A to przecież była poważna sprawa 🙂

Pamiętajcie o tym, że jak czasem coś chlapnę, to nie w złej wierze 🙂

<>>><<>

Łucja opowiedziała ojcu dowcip. Dobry, więc powtarzam:

 

Siedzi babcia z dziadkiem na ławce w parku.

  • Puściłem jesiennego bąka
  • A jaki to jest jesienny?
  • Taki z kasztanami…

Tak wiem, kryzys wieku średniego

Parę razy do roku odbywają się konwenty tatuatorów. Są w Poznaniu, Trójmieście i na Śląsku. Są w stolicy i są poza nią. I na jeden z nich wybrałam się wczoraj…

NIE, nie zrobiłam sobie tatuażu 😉 ale chodzi mi to po głowie. Dobrze, że nie zrobiłam go na studiach, bo wtedy marzyła mi się jaszczurka w okolicach bikini, później tribal na celowniku, a potem przyszedł mi do głowy napis na linii tuż pod biustem… Wszystkie te pomysły się przetoczyły i okres zdobienia ciała zakończył się na kolczyku w pępku…

No ale czas przeleciał, a pomysł powrócił. Tylko tak… Wszyscy znani mi tatuatorzy, łącznie z tym z którym jadłam wczoraj pierożki na parze z food trucka 🙂 powtarzają, że na jednym się kończy. Raczej się jednak skończy, niemniej jednak chciałam znaleźć artystę, który robi prace w klimacie, który mi się podoba. I znalazłam. Szukałam czegoś nie mrocznego, nie podoba mi się zamalowywanie ciała (chcę, żeby je było widać), no i oczywiście nic w klimacie horroru/metalu/czaszek.

Trzy studia mi się spodobały. Jedno z Norwegii było idealne. Gość robił takie prace w stylu pin-up. Rysunkowe kobiety w stylu Betty Page, słodkie, oczywiste i wyraźne wzory. I nawet od razu chciał mi zrobić, ALE miał tylko duże wzory, ja mam drobne ręce, więc w grę wchodziły uda, albo łopatka. No i zabrakło mi odwagi.

Rewelacyjne wzory miał też jeden Włoch. Jednorożce, syreny-piratów i zjawiskowe kwiaty. I też bym się do niego wcisnęła, ale też miał duże wzory.

No i była jeszcze dziewczyna z Łodzi, która robi MAŁE tatuaże, a na to jest gotowy mój poziom odwagi. Zające-syreny, wiewiórki i inne obrazki przypominające ilustrowane książeczki… I też mi się jej prace podobały.

Iiiii??? Będę myśleć, dalej, głowa mi pracuje, kolejny konwent za miesiąc w Łodzi, ale…

Czy warto zabierać dzieci w takie miejsca? TAK. Pomijam to, że wjazd dla dzieci na ogół jest za darmo, jest punkt z animatorami dla dzieci, a dzieci MOGĄ pistoletami do tatuażu tatuować banany (BOMBA :), to żyjemy w bardzo różnorodnym świecie. I warto pokazywać tę różnorodność. Nie ma ludzi gorszych, brzydszych czy głupszych. Są ludzie inni. I ile nikogo nie ranimy, mamy prawo do wyboru. I inni też mają to prawo. Nie wiem czy Mieszko by się nie wystraszył. Nie wiem czy Lilka nie zaśmiała by się widząc coś co ją zaskoczy, ale na kolejną edycję z całą pewnością zabieram Łucję.

I kilka fotek ze strony organizatora. Jeśli ktoś leży tzn. że robią mu akurat łydkę. Albo pośladek. A widzicie tego gościa, który robi sobie tatuaż na głowie? Albo tego co na raz dwie ręce robił?? Ałć! Ta babka, na drugim zdjęciu, nie jest goła. To taka koszulka. Też taką chcę 🙂 Przyda mi się na Halloween 😀

Totoro-up super, nie? Albo ta syrena.

Tak szczerze, nie korci Was?? ;D

konwent

W oczekiwaniu aż załaduje mi się kolejny odcinek „House of Cards„, z cyklu do prasowania, odpaliłam wiadomości. Rozstawiałam deskę i usłyszałam news tygodnia, że kobieta urodziła dziecko w miejskiej komunikacji. Gdzieś w Argentynie. I zdjęcie. Na nim leżąca na podłodze (już z dzieckiem) szczęśliwa matka i czterech przejętych „położników”.

Z cyklu: bo każdy mężczyzna jest ginekologiem.

Strasznie mnie ta scenka ubawiła 🙂 U mnie w domu kocie porody odbierał mój brat. Miał tak niski poziom obrzydzenia, że nie tylko odcinał pępowinę i rozrywał worki płodowe, to jeszcze robił kocim noworodkom masaż i dmuchał im w pyszczki, żeby zaczęły oddychać 🙂 Zawsze jak mi się to przypomina, to myślę, że w innym zawodzie też by odniósł sukces 🙂

Happy B-Day, braciszku!

<><>

Byłam dziś w niezłym miejscu, ale o tym jutro 😉

jesienny rozbieg

Weekend mam bez dzieci, więc mnie trochę nosi. Przede wszystkim zapisałam się na trening. Zbiórkę mieliśmy rano i podzieleni na grupy tempowe zrobiliśmy po 10 km. Ja cały czas biegam w grupie najwolniejszej i dobiegam ostatnia… Ale… 1h8minut! Bardzo dobry czas, bardzo fajnie, że dałam radę, chociaż ostatni kilometr miałam kolkę 🙂 Potem mieliśmy rozciąganie (podobno jutro mam nie mieć zakwasów…) i posiłek regeneracyjny. Up macie mnie po przebiegnięciu 🙂 To, że nie jestem czerwona i mokra to zasługa pory roku 😉 Ważna rzecz jaką nam dziś powiedzieli, to to, że na jesieni, nie tylko przy bieganiu, trzeba termicznie osłaniać Achillesa i łydki. Bo stawy się wolno rozgrzewają i łatwo o kontuzje. Czyli, albo nosić wyższe skarpetki, albo nawet getry!

<><>

A później w domu przyczepiłam haczyki (projekt DOM). Haczyki na biżuterię kupiłam w Łodzi. Trafiłyśmy na sklep przy Piotrkowskiej, gdzie była masa fajnych pierdół i obok kilku rzeczy już do woreczków adwentowych kupiłam dwa haczyki. Ten duży był już wcześniej, a teraz doszły dwa pojedyncze. Oczywiście zawiesiłam źle, bo górny zasłania dolny, ale komfort przebierania w koralach jest jednak większy.

Pierwsze przymrozki

Rano spotkałam sąsiada jak mieszał zimowy płyn do spryskiwacza z letnim, ale i bez tego wiedziałam, że były. To taki sygnał dla ogrodników, że to czas pewnych czynności, takich jak np. zrywanie pigw… Nie mam ich dużo… Kwiatków było pełno, ale albo dzieciaki poobrywały, albo deszcze zniszczyły, lecz kilka owoców jest. Dziś wieczorem kroję i zasypuję cukrem.

<><>

Łucja ogląda się przed lustrem…

  • Jeden mi rośnie. Tylko jeden.
  • Ja też tak miałam. U bardzo szczupłych dziewczyn tak się zdarza. Asymetria się wyrównuje.
  • Ale to będzie widać? Czy jak założę biustonosz i bluzkę to nie?
  • Nie będzie tego widać. Tylko Tobie będzie to przeszkadzać. U mnie najgorzej było w szóstej klasie. Czyli za rok, półtora możesz też tak mieć. Nie należy się tym przejmować. Wyrówna się i będzie idealnie.
  • Ale dlaczego tak jest?
  • Twój organizm rośnie, a masz za mało tkanki tłuszczowej i on nie ma skąd pobierać.
  • Lilka też tak będzie miała?
  • Sądzę, że tak. Sprawiedliwie?
  • Tak.

🙂

Za wstawanie rano jesienią powinni dawać medale

– znajomy 🙂 Trzeba przyznać, że trafnie 🙂

Liliana wzięła udział w konkursie z tabliczki mnożenia. Poszło jej świetnie, a mini-dyplom od pani dyrektor zdobi teraz lodówkę! Panna załapała się też na zajęcia z logopedą w szkole (będą w środę rano)

<>

Nie brzęczałam w tym roku o figach, a tu sezon już prawie się kończy. No więc są, należy je jeść i są pyszne! Wczoraj zrobiłam Lutce i babcia była zachwycona. Ja podsmażam, układam na rukoli, smaruję kozim serkiem (wczoraj miałam tylko taki z przyprawami i też było ok), ozdabiam suszonym pomidorem i polewam miodem. Fajne przepisy TU

<>

Łucja zrobiła do szkoły drzewo genealogiczne. Nie wszystko wiedziałam, więc panna zadzwoniła do ojca, a ten zadzwonił do mnie:

  • Ale jak ona ma to zrobić? Ma podawać ojca dzieci, czy męża?
  • Nie ma znaczenia. Upraszczajmy. Żonę i męża też podajemy jednego.

I tak nieźle rozbudowane wyszło, chociaż objęliśmy zaledwie 4 pokolenia :))

energetyczny song

W Bieszczadach śnieg, w Tatrach lawiny a kot buduje sobie masę na zimę. Ja na jesieni mam górkę energetyczną, ale te poranne wstawanie boli…

Wrzucę Wam mój Power Song. To taka piosenka jaką biegacze ustawiają sobie na moment spadku formy. Większość osób ma Eye of the Tiger i już przy pierwszym bicie przyspieszają niczym Rocky.
Moja to kawałek Boney M, którego remix sprzed kilku lat też jest ok.

Klasyczny Power Song musi wywoływać jakieś skojarzenia.

Lato ’89. Kolonie w Arteku (ci co mieli rosyjski w szkole powinni ten pionierski obóz kojarzyć) Jeszcze wierzę, że biust urośnie mi bardziej. Pierwszy raz się całuję i jest tak słabo, że przez kilka lat tego nie powtórzę. Na świat przychodzą, albo za kilka miesięcy przyjdą, mężczyźni, którzy będą mi się kiedyś podobać 🙂

Tymczasem Krym, morze i delfiny. Dzień w obozie zaczynamy zariadką, czyli gimnastyką. Tysiąc dzieciaków stoi na placu i leci muzyka. Koleś, który ją puszcza to taki ciasteczkowy blondynek. I on, niczym mistrz zumby pokazuje nam co robić. A zawsze kiedy leci ten kawałek ja przestaję tańczyć. I on mi wtedy z tego mega podium grozi: Justyna, masz ćwiczyć! To taka nasza gra, bo się lubiliśmy. Myślę, że wieczorami nieźle obracał druchny (ważate) i nawet sądzę, że codziennie inną (powinien był przynajmniej). Wtedy jednak tego nie widziałam, ale wiedziałam, że na tej gimnastyce, przy tej piosence, czułam się wow. 🙂 I to jest właśnie mój Power SONG.
Smacznego! 🙂

btw. chcę takie złote spodnie



Ależ w necie huczy…

Ja tak więc przewrotnie na inne tematy. Lilka zaczęła naukę gry na pianinie. Podoba się jej. Ma nauczyciela, a nie nauczycielkę i jest strasznie przejęta. Ma też JUŻ zadanie domowe z nutami!

Bardzo się cieszę, że udało się ją wcisnąć, bo panna CHCIAŁA grać. Gra już Łucja a gra na pianinie, jak to mi kiedyś wyłuszczała znajoma, jest bardzo dobra rozwojowo (aktywuje się dwie półkule, a to wpływa na pracę mózgu). Z grubsza: Grasz? Mądrzejesz! :0

<><>

Zapisałam się na kolejny trening, byłam w sklepie po dwie zgrzewki małej wody mineralnej (w szkole jest program zdrowego żywienia i dzieci mają nosić wodę, nie soki) i ogarnęłam dom. Ogórkowo wkleję Wam kilka wypowiedzi Żulczyka o Belfrze. To taki polski serial, który właśnie ruszył i jest naprawdę niezły:

(sobota)Nie chcę i nie mogę powiedzieć zbyt wiele, powiem tak – nasz pomysł, nasza wizja i nasz tekst jest/będzie obecny na ekranie w 99%. Więc – w przypadku ewentualnych złych recenzji, przyjmuję na siebie całość uderzenia i nie zamierzam zwalać żadnej winy na produkcję.
Nieskromnie jednak takowych nie przewiduję.
Udał się nam naprawdę fajny serial, który nawet mnie trzymał podczas oglądania w napięciu, a przecież pierwszy na świecie wiedziałem, jak to się skończy. 

(niedziela)OK, chyba zdaliśmy pierwszą próbę ognia. Sądząc po komentarzach, Belfer jest prawie uniwersalnie chwalony. Karawana jedzie dalej.
I nie pytajcie, kto zabił.

(poniedziałek)Jest to rekord oglądalności seriali w całej historii Canal+ w Polsce. 

Czarny poniedziałek

Nie ma sensu, żebym tłumaczyła dlaczego. Musiałam bym się jakoś mocno otworzyć, aż poza moją strefę komfortu, a i tak nic by to nie zmieniło. Nie bo nie. Po prostu i aż tyle.

Padało, ale było naprawdę niesamowicie. Może i dobrze, że padało. Przecież pogoda jest kobietą 🙂 30 tysięcy osób mokło razem ze mną.

Fota nie moja, ale PRAWIE mnie na niej widać. Tuż pod kościołem, parasol w kwiatki (ja naprawdę mam problem z ciemną garderobą)



Zrób mi coś bez procentów, ale z bąbelkami…

Zamówiłam… A barman dopytał tylko, czy słodkie czy kwaśne? Powiedziałam kwaśne i wymieszał mi różne soki, dodał limonki i podlał Sprite-m 🙂 Nie było złe.

Wybrałam się na Burleska Party. Do Łodzi. Zabrałam koleżankę i wczoraj rano ruszyłyśmy 🙂 Hotel był 200 metrów od klubu, więc ZROBIONE (przydały się wodne tatuaże, spinki z kwiatami i vintage stroje) bawiłyśmy się dobrze. Więcej jak będę mieć zdjęcia (za kilka dni).

Było super, za roku eskapadę chcemy powtórzyć, popatrzeć na wirujące cycki, boa, pióra i pin-upowe dziewczyny (inne do klubu nie wchodziły). W nocy poszłyśmy na deptak przy Festiwalu Łódzkie Bramy do Food Trucków, obiad zjadłyśmy w rosyjskiej knajpie, a śniadanie w kawiarni na Piotrkowskiej.

Btw. BettyQ ubrana była na czarno i powiedziała, że chyba wszyscy wiemy skąd ten kolor. I że dziewczyny są ważne. I że dziś się bawimy, ale w poniedziałek klimaty będą inne.