Ład roku szkolnego

  • Liliana sama czyta lekturę. To super, bo jeszcze rok temu było tak, że ona czytała stronę, a ja resztę rozdziału. W tym roku lekturę o przysłowiach i powiedzonkach mają na październik i ona czyta SAMA. Btw. to ciekawe, bo ona ich w ogóle NIE zna i chyba to… moja wina. Współczesny język polski zmierza w  do eliminacji powiedzonek (tak mi się wydaje). Ja znam je wszystkie, ale ona praktycznie żadnego.
  • Łucji nauczyciel informatyki przyjeżdża do szkoły kabrioletem 🙂 A myśleliście, że państwowa szkoła to słaba przestrzeń do lansu? Wszystkie dzieciaki go uwielbiają 🙂
  • Najbardziej załadowane będą w tym roku środy i wtedy z logistyką będzie mi pomagać Lutka. Zajmie się Mieszkiem gdy ja będę z pannami na tańcach. I przyjedzie do nas z zupą, którą dziewczyny będą jeść zaraz po szkole (w zamian ja będę jej robić pasty 🙂
  • Pianino OBIE panny będą mieć w Goku w czwartek zaraz po lekcjach, do godziny 16-stej (świetny układ).
  • Liliana zasypia o 9:30. To bardzo dobra zmiana po wakacyjnym rozregulowaniu, kiedy to zasypiała o 23-ciej, a nawet o 24-tej. Staram się to jeszcze bardziej przesunąć w stronę 21-szej.
  • Zakupy na rynku zrobione (kupiłam też czarną rzepę i wrzuciłam do twarożku), docelowo rynek będę załatwiać w piątki, bo we wtorki i środy będzie siłownia.
  • Zasadziłam wrzosy przed domem. W lecie miałam taki zielony gąszcz w donicy, tkwiły w tym wiatraczki i gdzieniegdzie coś kwitło, a dziś na zakupach zobaczyłam te poprzeceniane już wrzosy i zamarzył mi się wrzosowy ład.
  • Zabrali mi dziś zielone i szkło, wywaliłam dwie narzuty zużyte przez psa i wymieniłam dwie przepalane żarówki. Lubię ten ład roku szkolnego 🙂
  • Wczoraj kupując pastę do zębów dla Mieszka kupiłam też to osławione syberyjskie czarne mydło. Jest niesamowite. Wrażenia z pierwszego użytkowania mistyczne 😉 W sklepie było też białe i kwiatowe, ale to kolejnym razem!

Pastas

Poniedziałki to takie dni na ogarnianie. Skończyła się pasta do zębów dla Mieszka i woda mineralna 🙂 Nie mam pomysłu na obiad, ale mam pomysł na pasty! Zaczęło się od tego artykułu i pastę z pieczonej marchewki mogę już Wam polecić. Mam ochotę na pastę z zielonego groszku (mrożony już jest na liście najbliższych zakupów) i jajeczną. Ciekawi mnie tez pasta z pieczonych buraków (jutro na rynku muszę kupić buraki). Dzieciaki oczywiście tego nie ruszą, ale brakuje MI smarowideł na kanapki. Wiosną miałam fazę na hamburgery i to były fajne obiadowe koncepcje, a z jesienią zamarzyły mi się pasty. Na śniadania i na kolacje.

Na bieżąco będę dawać znać. Większość dobrze jest zjeść w ciągu dwóch dni, więc robię takie porcje małe, ale oczywiście roboty przy tym jest tyle samo. Na razie polecam humus, który robię już bez podglądania do TEGO przepisu i jako taką ciekawostkę pastę marchwiową. Jajeczną muszę znaleźć jakąś inną wersję, bo nie przepadam za rodzynkami.

<><>

Wkleję Wam obrazek z netu. Strasznie mi się podoba. I to nie w kategoriach: ale jaja, ale autentyczne: SUPER! Wielkie cytaty nieznanych ludzi. Dużo tego w necie i wiele jest takich niezwykle pozytywnych. Mówienie z pasją o codziennych rzeczach. Btw. ja też takie brzoskwinie lubię! 🙂

alloha

  • Na trzy?
  • Na trzy. Ale zanim TO zrobimy muszę się do czegoś przyznać. Dawno tego nie robiłam, a… chyba mam w domu mysz. Tzn. jedna była na pewno, a nie wiem czy kolejna się nie wprowadziła. Także nie wiem co znajdziemy za tą zmywarką.
  • Damy radę. Raz…

Mam najcudowniejszą polisę na dom na świecie! Moja zmywarka ZNOWU działa. a życie ZNOWU jest cudowne! Gość od assistance, przybył wczoraj późno w nocy (miał być w poniedziałek, ale miała jakąś wielką nagłą awarię) i był bardzo w porządku, chociaż musiałam mu podać MÓJ pesel, czego nie lubię robić :/ Lecz wynagrodził mi to wychodząc i mówiąc:

  • Może jestem piętnaście lat młodszy, ale mam duże doświadczenie… W serwisowaniu zmywarek. 😀

Załadował mi zmywarkę, żeby pokazać jak prawidłowo układać talerze i wymienił pompę ciepła, którą rozwaliłam stickerami do śniadaniówek :/ Bezmyślnie wrzucałam je do koszyka na sztućce, a one stamtąd wyskakiwały pod wpływem wody i przedostawały do pompy przez filtr. No i rozwaliły ją :/

<><>

Liliana miała zrobić eko-zabawkę do szkoły na jutro. Zmajstrowała więc rano dwa ptaki z butelek plastikowych. Rozcinałam plastik JA, żeby się nie pocięła i pomagałam sklejać, bo używałyśmy pistoleta, a on jednak może poparzyć. Ale jej był pomysł, ona ładowała kulki do środka, kształtowała dzioby, przyklejała oczy i piórka.

Street Racing

Widzicie to fioletowe turbocharged s14? To moje auto było! Tyle, że za moich (bardzo odległych) czasów było czarne 🙂 Ha, a myśleliście, że zawsze blado-zielonym kombi jeździłam? No, dobra, nowy właściciel jest nieporównywalnie lepszym kierowcą niż ja (byłam i jestem) i tytuł mistrza mu się zdecydowanie należy.

Dzisiejsza wycieczka była DLA Młodego. Grafik zajęć mamy jednak bardziej kobiecy, brat mi się nie martwi, że młody taki emo rośnie, więc męskie elementy atrakcji są nam potrzebne. Chciałam IM przede wszystkim pokazać drifting, ale dziewczyny przekonał koncert Margaret (bo obie są jej fankami). Ludzi oczywiście trochę za dużo, ale były i leżaki, cała masa food trucków i sporo telebimów, a jak chcieliśmy stanąć bliżej to TEŻ się miejsca znalazły.

Impreza miała formę rodzinnego pikniku, było więc sporo atrakcji dla dzieci. Najbardziej nam się spodobały auta z filmów. Z Parku Jurajskiego, z Powrotu do Przeszłości, Jaskiniowców, Batmana czy Scoobi Doo. Bałam się nawet, że zabraknie mi miejsca na karcie w aparacie. Dziewczynom podobał się koncert, który też fajnie wyszedł na wielkiej platformie ciężarówki.

A tak zmierzamy na koncert:

I teraz AUTA FILMOWE 😉 Powrót do przeszłości jako pierwszy 😉

I na koniec szaleństwo w Scooby Doo-wozie 😉 Mistery machine 🙂

Taka nam wyszła samochodowa sobota! 🙂

Mistyka i sacrum

Noc Muzeum na pewno kojarzycie. Zawsze w maju placówki muzealne, miejsca użyteczności publicznej i zakątki niedostępne zwiedzającym na co dzień, otwierają się na kilka nocnych godzin. Bardzo fajne i bardzo popularne wydarzenie. Ale oto powstało kolejne, które też warto obserwować. W tym będzie tego druga edycja, na razie biorą w tym udział tylko dwa miasta, ale będzie to rosnąć lawinowo i może za rok jeszcze nie, ale za dwa powinno już być ogólnopolskie.

Noc Świątyń. Rękę na pulsie trzeba będzie mieć zawsze w połowie września i wtedy niezależnie od wyznania będzie można obejrzeć wybrane świątynie. Koncerty organowe, koncerty chórów cerkiewnych, czy chórów Gospel. Można zabrać dzieci i podczas jednej wycieczki pokazać mi meczet, kościół środowisk twórczych, cerkiew i synagogę. W świątyniach są wykłady, prelekcje i warsztaty. Być może w przyszłości będzie można zwiedzić loże masońskie, jak to jest w Londynie? 🙂

Jak wiecie staram się wychowywać dzieci, może nie tyle w ateizmie, co w świadomości o współistnieniu różnych religii. Z tolerancją stoimy ostatnio narodowo słabo, więc każda akcja nagłaśniająca wielokulturowość jest ważna. Jak ktoś da radę, to jutro wieczorem II NOC Świątyń!

<>

Wiedzieliście nius dnia? Nasa zaktualizowała Znaki Zodiaku. Wychodzi na to, że nie jestem już Wagą, a Panną. Czyli LUBIĘ porządek??? 🙂 Pannom się nic nie zmieniło, ale Mieszko jest nie Koziorożcem, ale Strzelcem 🙂 Za to dziadek nie jest już Strzelcem, a Wężownikim 🙂 Nowym znakiem zodiaku 🙂

  • Koziorożec:  20.01-16.02
  • Wodnik: 17.02-11.03
  • Ryby: 11.03-18.04
  • Baran: 19.04-13.05
  • Byk: 14.05-21.06
  • Bliźniaki: 21.06-20.07
  • Rak: 21.07-10.08
  • Lew: 10.08-16.09
  • Panna: 17.09-30.10
  • Waga: 30.10-23.11
  • Skorpion: 24.11-29.11
  • Wężownik: 29.11-17.12
  • Strzelec: 18.12-20.01

po kąpieli i przed kąpielami

Wieczorem leżę na dywanie w pokoju dziewczyn i gadamy. Mieszko za ścianą zasypia pierwszy, więc te 10 minut zanim Łucja zaśnie, a Lilka zacznie odwalać show: Po co jest sen i ja DZIŚ nie śpię, rozmawiamy… O naszym życiu, o tym jak były malutkie, o tym dlaczego jest tak, a nie inaczej. Lilka:

  • Mamo, a dlaczego dzieci mają takie marzenia, że zostaną strażakami, albo kimś takim, a jak dorastają to pracują w biurze?
  • Mamo, mogę ja jej odpowiedzieć?
  • Mów Łucza.
  • Bo przestają wierzyć że są wyjątkowi. I wydaje się im, że nie potrafią robić nic niezwykłego.
  • Bardzo ładnie.

Powiem szczerze, że szykowałam jakąś odpowiedź, o zarobkach, godzinach pracy i stałej pensji, ale odpowiedź Łucji jest naprawdę niezła 🙂

<><>

Przeczytałam fajny artykuł o basenach w uzdrowiskach. Jak byliśmy w Rymanowie i tak włóczyliśmy się po miasteczku, to były drogowskazy basen, ale NIE mieliśmy ze sobą kostiumów. A wygląda na to, że warto jednak je zabierać. Dawno temu, jeszcze jak była tylko Łucja, byliśmy w Miszkolcu na Węgrzech, no a tych wakacjach Łucja była w Uniejowie. I tyle było by naszych kąpieli uzdrowiskowych. Największa koncentracja basenów z wyjątkową wodą jest w uzdrowiskach na Śląsku: Lądek Zdrój (foto niżej), Cieplice (najgorętsze źródła w Polsce, świetne na kości i oczy), Świeradów, Czerniawa (dwa ostatnie mają dużą koncentrację radonu, czyli gazu odpowiadającego za hormony, witalność i starzenie). Niesamowita jest też woda z bardziej centralnie położonego Solca Zdroju. Nasycona siarczanami regeneruje tkanki i usuwa zmęczenie. Jest również borowinowy Połczyn w Zachodnio-Pomorskim, którego reklamować nie trzeba (kobiece sprawy). Linkuję, bo może sama się kiedyś wybiorę 🙂

Tańce – ramówka

Dziewczyny odrabiają lekcje. Lila musi napisać o Sejmie i Senacie, Łucja ma dwie strony równań z matematyki. Zaczyna Lilka:

  • O, nie… Ale nuda… Znowu muszę pisać…
  • O, nie… Ale nuda… Znowu muszę liczyć….
  • MAMO!!! Czy możemy zamienić się lekcjami???

 

  • NIEEEEE!!! 🙂

<>

Panny zaczęły zajęcia taneczne. Są po pierwszych zajęciach i podoba się im. Będą chodziły w środy do specjalnej szkoły tańca i będą się uczyć tańczyć latino. Żal mi strasznie baletu, który ćwiczyły przez pięć lat, podobała mi się dyscyplina prowadzącej i sposób prowadzenia zajęć. Aaale, chciały iść na to latino. Niech im więc będzie, chociaż strojów baletowych nie wywalam 🙂 Ponadto obie będą miały zajęcia taneczne w szkole, razem z dziewczynkami ze swoich klas.

Mieszko będzie chodził na Sambę. Nie byłam przekonana do Zumby, bo to jednak fitness, a nie taniec. Zresztą Zumba, podobnie jak Hip-Hop to bardzo liczne grupy i mam wrażenie, że to jest żywioł. Natomiast Sambę prowadzi latynoska, jest limit osób w grupie i w grupie dzieci jest już jedna Mieszkowa koleżanka. Sambę będzie miał w czwartki.

<><>

Wkleję Wam też fotkę z jednego naszego wynalazku. Właściwie to nie naszego, bo z netu, ale nie pamiętam u kogo to obejrzałam. Bierzemy woreczek strunowy i słomkę. Wkładamy TREŚĆ do środka, zapinamy i przez słomkę włożoną w krawędź wciągamy powietrze. I szczerze mówiąc takie prowizoryczne próżniowe pakowanie trzyma się. To jest super ważne przy jabłkach, bo wiadomo, że ciemnieją, a tak przygotowałam, pojechałam na te tańce i podczas kiedy panny tańczyły my zrobiliśmy sobie z Mieszkiem na barierce, przez tą szkołą, piknik.

sezon naprawczy ://

Wszystkie urządzenia agd/rtv u mnie w domu mają jakąś określoną żywotność. Mam wrażenie, że zużywają mi się szybciej niż innym, ale zawsze tak było. Takie np. żelazko, jakie by nie było, po dwóch latach przestaje działać. Zakamienia się, przestaje się nagrzewać, albo rozpada się płyta grzewcza. Mam wrażenie, że byłabym idealnym testerem. Ale co gorsza, jak coś się wali, to wszystko naraz. Od dwóch lat ledwo działa pralka, ostatnio wywaliła korki, więc chyba się w końcu rozwali. Programator się zacina a hydraulik dwa lata temu naprawę uznał za równą 70% nowej. Przestawił wtedy coś w programatorze i miało to być na pół roku max…

No a ponieważ to wszystko idzie parami zawiesiła się i zmywarka… Do zmywarki zaraz przyjedzie hydraulik z ubezpieczenia i miejmy nadzieję, że kod błędu jaki mi się wyświetla na wyświetlaczu będzie można naprawić.

Pralkę zasypałam kretem, zalałam wrzątkiem i nastawiłam pranie dywaników. Na razie DZIAŁA, nie powtarzajcie tego w domu, ale czułam, że nie mam nic do stracenia 😉

<>

A żeby nie było tak smętnie, mam dla Was jeszcze kilka fotek z Kolorowego. Zrobionych przez osoby zewnętrzne, które stały w różnych odcinkach trasy jak paparazzi, a teraz z ich stron z setek zdjęć wyszukuję NAS 🙂

To, chwilę przed biegiem – przypinam numery startowe dzieciakom:

To niżej, to chwilę po starcie. Biegniemy jeszcze w takiej zbitej ludzkiej masie. Btw. w biegu wzięło udział 11 tys osób, co czyni ten bieg chyba najliczniejszym z odbywających się w Polsce:

Niżej nas nie ma. Ale macie fotkę Tęczysława. Tęczysław jest maskotką biegu i Tęczysław był pacerem, czyli kimś kto biegnie i pokazuje trasę. Tęczysława PLUSZOWEGO oczywiście mamy 🙂 To maskotka Mieszka, który wczoraj wieczorem postanowił, że jego urodziny będą co roku na 10 września!

I najbardziej szałowe z fot, czyli nasz przebieg przez NIEBIESKI tunel. Btw. widzicie moje włosy? Było 30 stopni, ja byłam mokra, a one się trzymają. Bez lakieru :))

I jeszcze PO-biegowe jak zużywamy PROSZKI 🙂

Tiger Woods… ;)

  • Mamo, a czy jak Ty byłaś mała, to jeździłaś na dinozaurach?
  • JA?
  • Tak.
  • Tak, Mieszko. Jeździłam.
  • A rozmawiałaś przez telefon z wielkiej muszli?
  • Oczywiście.
  • Żartujesz! W Polsce nie ma wielkich muszli!

🙂

  • MAMO!!! Zobacz, jak gram w golfa!

Ciupagą ;0

Wiankownia

Nie uważacie, że żołądź nie powinien się nazywać żołądź? 🙂 Tyle niepotrzebnej dwuznaczności w tym przyziemnym codziennym życiu 🙂

A lubię. Zbieram do kieszeni/po kieszeniach i zalegają po różnych domowych zakarmarkach.

Wymiana wianka. Dla nas i dla dziadków. Ściągamy letnie, wieszamy jesienne. Żołędzie i len (pamiętacie, że w Krośnie włączyła mi się opcja hurt jak zobaczył suszone wiechcie lnu?).