Pastas

Poniedziałki to takie dni na ogarnianie. Skończyła się pasta do zębów dla Mieszka i woda mineralna 🙂 Nie mam pomysłu na obiad, ale mam pomysł na pasty! Zaczęło się od tego artykułu i pastę z pieczonej marchewki mogę już Wam polecić. Mam ochotę na pastę z zielonego groszku (mrożony już jest na liście najbliższych zakupów) i jajeczną. Ciekawi mnie tez pasta z pieczonych buraków (jutro na rynku muszę kupić buraki). Dzieciaki oczywiście tego nie ruszą, ale brakuje MI smarowideł na kanapki. Wiosną miałam fazę na hamburgery i to były fajne obiadowe koncepcje, a z jesienią zamarzyły mi się pasty. Na śniadania i na kolacje.

Na bieżąco będę dawać znać. Większość dobrze jest zjeść w ciągu dwóch dni, więc robię takie porcje małe, ale oczywiście roboty przy tym jest tyle samo. Na razie polecam humus, który robię już bez podglądania do TEGO przepisu i jako taką ciekawostkę pastę marchwiową. Jajeczną muszę znaleźć jakąś inną wersję, bo nie przepadam za rodzynkami.

<><>

Wkleję Wam obrazek z netu. Strasznie mi się podoba. I to nie w kategoriach: ale jaja, ale autentyczne: SUPER! Wielkie cytaty nieznanych ludzi. Dużo tego w necie i wiele jest takich niezwykle pozytywnych. Mówienie z pasją o codziennych rzeczach. Btw. ja też takie brzoskwinie lubię! 🙂