Back to life, back to reality

Jakoś zimno się robi, ale czekam z grzaniem do 1-go października. Wtedy zmienię sobie kołdrę na cieplejszą i wydłużę okres grzania wody ciepłej. Nałożę czasowniki i odpalę grzejniki w pokojach. Wymienię piżamy na flanelowe i poszukam kapci. Znajoma ze Stanów wkleiła zdjęcia, że maja już choinki i dekoracje świąteczne w sklepach :0

Ale zanim i ja pomyślę o zimie, mam jeszcze kilka spraw w ogródku do załatwienia. Chcę posadzić tulipany, żeby były na komunię Lilki (koniec maja 2017), ale panna chce SAMA wybrać JAKIE. Chciałam pomalować płot drewnochronem, bo sąsiadka właśnie skończyła swój, ale przekładam to jednak na wiosnę (kwiecień?). No i muszę przesadzić porzeczkę w inne miejsce.

<><>

A poza tym przyszedł mi rachunek za komórkę z dziwną kwotą za „transmisję danych w roamingu zagranicznym” i przypomniałam sobie, że wspinając się na bieszczadzką połoninę odpaliłam Run the Map, który korzystał z sieci Ukraińskiej… Buuuuuu….