Pobiegłam. DZIŚ

Rok temu, równo po pół roku biegania, wzięłam udział w biegu. Bieg był dla kobiet, na pięć kilometrów i bardzo mi się spodobało. Była wspaniała atmosfera, miałyśmy cudowny doping na trasie i postanowiłam, że co roku będę z nimi biec. W tym roku, gdy ogłoszono zapisy, to jeszcze w tym samym tygodniu miałam opłacony start! 🙂

 

Tym razem bieg przełożono z czerwca na wrzesień. I to było bardzo dobrze! Czas miałam dwie minuty lepszy niż rok temu (chociaż to cały czas pół godziny), na 1300 startujących zajęłam 600 miejsce, LECZ w mojej grupie wiekowej (PANIE po 40-stce) byłam 129 🙂 Biegliśmy koło manifestujących z KOD-u i bili nam brawa. A my biliśmy brawa im. Była też cała masa żartów na trasie. Jedna babka (była taka ekipa co biegła w wielkich różowych tiulowych spódnicach) zatrzymywała się na każdych światłach i krzyczała: STOP! CZERWONE! Przerwa! 🙂

I biegło mi się lepiej niż te 14 miesięcy temu. A finiszując wyprzedzałam – rok temu 10 metrów PRZED metą sądziłam, że to koniec. Rozmawiałam z jedną mamą dwóch córek, która biegła razem z nimi. Dziewczynki miały po 7 i 11 lat, nie przygotowywały się do biegu, ale matka ich stan określiła jako „wysportowane”. Miała całą masę fajnych przemyśleń biegowych dla dzieci, a najważniejsze to to, żeby ktoś stał po drodze trasy, żeby mogły zejść gdyby chciały. Na podium, na trzy miejsca, AŻ dwie to były matki takich nie za dużych dzieci. I to też jest fantastyczne 🙂