Jesień w toku

Wygląda na to, że rozpędził się ten wrzesień. Plan lekcji panny mają doskonały. 2x w tygodniu na 1 zmianę, a 3x na drugą. To dobry układ, bo do południa będą różne zajęcia na świetlicy, a w tym roku zajęcia na drugą zmianę kończą się o 16-stej.

Mamy również zarys dzienno-godzinowy zajęć dodatkowych poza szkołą. W poniedziałek będzie pianino, we wtorek basen, w środę taniec (panny wybrały w tym roku latino w szkole tańca). Obie chcę zapisać na dodatkowy angielski. Łucja co prawda dostała się do sekcji lepszej (w IV klasach dzieci na zajęciach lekcyjnych są dzielone na DWIE grupy), ale weszła tam z minimalnym wynikiem. Lilka też powinna mieć dodatkowy angielski, żeby za rok załapać się do grupy mocniejszej. Mieszko ogłosił, że chce chodzić na zumbę, bo tam chodzi jego dziewczyna. Ale zumbę, podobnie jak i pianino zaklepiemy w październiku, bo wtedy ruszają zajęcia w GOK-u.

W szkole jeszcze nic się nie dzieje, chociaż Łucja zarobiła już pierwszego minusa za malowanie sobie paznokci na lekcji religii…

Zajęcia dodatkowe na świetlicy jeszcze nie ruszyły, więc w przyszłym tygodniu przed lekcjami wybieram się z dziewczynami do fryzjera, a wczoraj zabrałam Lilkę na rynek ze mną… Panna jest orzechomaniakiem, kupiłyśmy laskowe w łupinkach (bo bardziej mokre i tańsze, a sumie to niezłe ćwiczenie na dłonie) i oto jak teraz wygląda mój taras i połowa domu: