Tańce – ramówka

Dziewczyny odrabiają lekcje. Lila musi napisać o Sejmie i Senacie, Łucja ma dwie strony równań z matematyki. Zaczyna Lilka:

  • O, nie… Ale nuda… Znowu muszę pisać…
  • O, nie… Ale nuda… Znowu muszę liczyć….
  • MAMO!!! Czy możemy zamienić się lekcjami???

 

  • NIEEEEE!!! 🙂

<>

Panny zaczęły zajęcia taneczne. Są po pierwszych zajęciach i podoba się im. Będą chodziły w środy do specjalnej szkoły tańca i będą się uczyć tańczyć latino. Żal mi strasznie baletu, który ćwiczyły przez pięć lat, podobała mi się dyscyplina prowadzącej i sposób prowadzenia zajęć. Aaale, chciały iść na to latino. Niech im więc będzie, chociaż strojów baletowych nie wywalam 🙂 Ponadto obie będą miały zajęcia taneczne w szkole, razem z dziewczynkami ze swoich klas.

Mieszko będzie chodził na Sambę. Nie byłam przekonana do Zumby, bo to jednak fitness, a nie taniec. Zresztą Zumba, podobnie jak Hip-Hop to bardzo liczne grupy i mam wrażenie, że to jest żywioł. Natomiast Sambę prowadzi latynoska, jest limit osób w grupie i w grupie dzieci jest już jedna Mieszkowa koleżanka. Sambę będzie miał w czwartki.

<><>

Wkleję Wam też fotkę z jednego naszego wynalazku. Właściwie to nie naszego, bo z netu, ale nie pamiętam u kogo to obejrzałam. Bierzemy woreczek strunowy i słomkę. Wkładamy TREŚĆ do środka, zapinamy i przez słomkę włożoną w krawędź wciągamy powietrze. I szczerze mówiąc takie prowizoryczne próżniowe pakowanie trzyma się. To jest super ważne przy jabłkach, bo wiadomo, że ciemnieją, a tak przygotowałam, pojechałam na te tańce i podczas kiedy panny tańczyły my zrobiliśmy sobie z Mieszkiem na barierce, przez tą szkołą, piknik.