życiówka

Wiem, że powieje kolekcjonerem agrafek, ale mam kolejne… Tym razem przypinały pięciocyfrowy numer startowy 🙂

Kolejna piątka pokonana! Czas gigant, bieg-peterda. 28 minut. Mój najlepszy dotychczasowy wynik. O trzy minuty lepiej niż w Samsungu trzy tygodnie temu. I miałam zapas. Na 3 tysiące startujących: kobiet i mężczyzn, byłam w połowie. Mam nadzieję, że będą jakieś szczegółowsze statystki, to powiem Wam jak wypadłam na tle samych kobiet, albo przynajmniej grupy wiekowej 🙂 Mijałam mężczyzn. Dobiegali na metę po mnie. I dużo ich minęłam. 

A bieg koedukacyjny ma swój urok. Niezła dupeczka, ale mijamy (to było o mnie :)NIEZŁA DUPECZKA :))) Albo biegło takich trzech gości i pokrzykiwali: Kto ma kaca rękę do góry?!!! Qrde jesteśmy jedyni… Ale pakiety były wykupione 🙂

Jadąc wczoraj po pakiet i wyłączając dziś rano o szóstej budzik zakładałam, że to koniec biegów na ten rok. Ale tak jestem naładowana, że nie mogę Wam tego obiecać 🙂

I seria z tradycyjnymi podskokami na mecie 🙂