niejadkowe wymagania

Wielkimi krokami nadchodzi zielona szkoła Łucji. Mamy jeszcze chwilę czasu, bo to dopiero w czerwcu, ale nie ma dnia byśmy o tym nie rozmawiały… Szkoła będzie daleko, a na dodatek trwać będzie AŻ 5 dni! Ale to co budzi największą grozę to menu… Obawy typowe dla niejadka, nie? Zrobiłam więc coś co stawia mnie pewnie na frontlin-ie rozdygotanych matek, czyli napisałam do hotelu z prośbą o przysłanie menu jaki przygotowali na zieloną szkołę. I wyobraźcie sobie, że przysłali! Morał z tego taki, że wszędzie przed nami były już inne szalone matki nie należy obawiać się zadawanie głupich pytań 🙂

Menu nam się przydało. Obejrzałyśmy co w każdym dniu Łucja MOŻE zjeść, na szczęście nie powinno zabraknąć pieczywa, więc najwyżej będzie się dopychać bułkami 🙂 I od razu jeden stres mniej 😉